Chińczycy w Bumechu to była ściema

Kamil ZatońskiKamil Zatoński
opublikowano: 2017-04-11 22:00
zaktualizowano: 2017-04-11 19:33

Komisja Nadzoru Finansowego namierzyła inwestorów, którzy mogli manipulować kursem Bumechu. Sprawa trafiła do prokuratury.

Nadzorca złożył zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstw, polegających na poświadczeniu nieprawdy co do przekroczenia 5 proc. udziału w kapitale Bumechu oraz wykorzystaniu informacji poufnej. Chodzi o komunikat giełdowy, opublikowany 22 marca przez zarząd Bumechu w systemie ESPI, przez który standardowoprzechodzą informacje istotne dla notowań akcji.

Firma podała wówczas o otrzymaniu zawiadomienia w sprawie przekroczenia przez China Coal Energy progu 5 proc. w kapitale i zwiększeniu zaangażowania z 3,72 do 9,77 proc. China Coal Energy to chiński gigant branży górniczej, nic więc dziwnego, że informacja szybko przełożyła się na zwyżkę kursu Bumechu o 13,6 proc. W rozmowie z „PB” Marcin Sutkowski, prezes Bumechu, potwierdził, że nadawcą zawiadomienia był China Coal i poinformował, że w ostatnim czasie spotykał się z przedstawicielami chińskiej agencji, kojarzącejprzedsiębiorców (ale nie z przedstawicielami China Coal).

Obrót akcjami wznowiono 23 marca — kurs szybko poszybował o 50 proc., do 1,50 zł. KNF już wtedy jednak podjęła działania sprawdzające, bo nabrała wątpliwości, czy zawiadomienie jest wiarygodne — zwłaszcza że do komisji takie zawiadomienie nie wpłynęło (co jest standardem), a porównaniu rzekomego podpisu prezesa China Coal z listu, który otrzymał Bumech, i podpisu z raportu CSR ze strony internetowej spółki wykazało, że są one „zasadniczo odmienne”. Jak się okazało, rzekome zawiadomienie wysłano z jednego z warszawskich urzędów pocztowych, a jako nadawcę wskazano jedną ze stołecznych kancelarii prawnych, która oświadczyła, że nie ma ze sprawą nic wspólnego.

UKNF ustalił wszystkich akcjonariuszy spółki w dniach 16-22 marca i stwierdził, że China Coal w tym czasie nie była akcjonariuszem firmy. Co więcej— nie była też nim w ogóle w tym roku. Następnym krokiem było sprawdzenie tego, kto kupował i sprzedawał akcje w tym czasie i kto mógł skorzystać na dużej zwyżce kursu. Zidentyfikowano jednego z inwestorów, w przypadku którego — jak podano — istnieje uzasadnione podejrzenie co do wykorzystania informacji poufnej. Na dodatek jedna z osób fizycznych, działająca jako pełnomocnik na rachunku dwóch osób prawnych, zbyła duże pakiety akcji Bumechu, pochodzące z emisji akcji serii G. „Te dwie osoby prawne odniosły istotną korzyść majątkową.

W opinii UKNF, w tym przypadku mogą zachodzić przesłanki manipulacji na rynku (...)” — podała komisja. KNF złożyła więc zawiadomienie do prokuratury. Wcześniej takie zawiadomienie złożył sam zarząd Bumechu, który uznał, że informacja o nabyciu akcji przez China Coal mogła być nieprawdziwa i że władze spółki są pokrzywdzonymi w tej sprawie. Co ciekawe, na sesji 23 marca akcje sprzedawała Fundacja Przystań, z którą związani są Marcin Sutkowski (a więc prezes Bumechu) i Dorota Giżewska, członek rady nadzorczej.