Według ankiety przeprowadzonej przez agencję wśród ekonomistów, PKB Chin wzrośnie w I kwartale o 6,3 proc., a w drugim o 6,6 proc. Ten nagły optymizm pojawił się po publikacji danych o nowo udzielonych kredytach, które w styczniu sięgnęły rekordowej sumy 237 mld USD. Chiny przeznaczyły 1,2 bln juanów na plan stymulacyjny dla gospodarki, w tym na wsparcie rynku kredytowego. I są bodaj jedynym krajem, w którym to wsparcie zadziałało. Ekonomiści podkreślają, że zadłużenie sektora publicznego stanowi tylko 17 proc. PKB - miejsca na zwiększanie zadłużenia i stymulowanie gospodarki jest więc dosyć. Stąd pomysł sfinansowania przez państwo budowy domów kwotą 3,5 mld yuanów nie wydaje się być niczym niezwykłym.
SYTUACJA NA GPW
Wyszło to nie najlepiej, skoro otwarcie notowań
było zarazem najwyższym punktem, jaki osiągnęły indeksy na wczorajszej sesji.
Zaczęliśmy więc dzień od spadku, później mieliśmy moment szerokiej dość
konsolidacji WIG20, a ostatnia godzina przyniosła przyspieszenie wyprzedaży, a
zniżka indeksu blue chips przekraczała nawet 4 proc. Ostatecznie spadek udało
się nieco zahamować. Zbyt wiele było wczoraj negatywnych elementów układanki, by
rynek mógł rosnąć. Akcjom szkodził spadający złoty i nerwowa dyskusja o opcjach.
Dane z NBP o spadku eksportu były naprawdę ponure w swojej wymowie, dane z
Europy (spadek produkcji przemysłowej o 12 proc.) czy raport Komisji
Europejskiej o stanie unijnej gospodarki (oczywiście jest bardzo trudna) - nie
było nic takiego, na czym optymiści mogliby oprzeć swoje nadzieje i zlecenia
kupna. Poza tym, że indeksy nie przebiły dołków z początku lutego.
GIEŁDY ZAGRANICZNE
Po ujawnieniu przez administrację Baracka
Obamy szczegółów planu pomocowego indeksy z Wall Street rzutem na taśmę z
trzyprocentowych minusów powróciły w okolice zera, a w piątek rynki w Azji
kończyły sesję ponad jednoprocentowymi wzrostami. Zasadnicza różnica w stosunku
do podejmowanych do tej pory prób złagodzenia kryzysu polega na tym, że nacisk
został położony na źródło, a nie objawy problemów, tzn. urzędnicy skupią się na
dofinansowaniu gospodarstw, którym grozi utrata nieruchomości na skutek
zalegania ze spłatą kredytu. Jeśli akcja zakończy się przynajmniej częściowym
sukcesem, rynek nieruchomości może w ciągu najbliższych miesięcy odnaleźć dno, a
instytucje finansowe mogą zacząć chętniej udzielać pożyczek. W piątek
najważniejsze publikacje makroekonomiczne napłyną z Europy, gdzie okaże się w
jakim tempie w IV kw. 2008 r. rozwijały się gospodarki Niemiec i strefy
euro.
OBSERWUJ AKCJE
BRE Bank - na początku stycznia, gdy akcje banku
kosztowały ponad 200 PLN za sztukę a kurs znajdował się ponad średnimi
kroczącymi wyznaczającymi trend krótko- i średnioterminowy, niepowodzeniem
zakończyła się próba ustalenia nowych lokalnych wierzchołków. Chwilę po tym, jak
MACD dał sygnał kupna rozpoczęła się wyprzedaż akcji banków, a walory BRE
przestały tanieć na kilka dni dopiero po dotarciu do 150 PLN, gdzie pod koniec
listopada 2008 r. utworzyło się średnioterminowe dno. Ten poziom również się nie
obronił i obecnie obserwujemy poszukiwanie nowego wsparcia dla kursu. W
poniedziałek wskaźnik MACD dał sygnał kupna, lecz od tego czasu akcje
nieznacznie potaniały i cena nie przebiła się przez średnią z 20 sesji. Jeśli
kolejny atak byków zakończy się sukcesem, można liczyć na powrót w okolice 150
PLN.
POINFORMOWALI PRZED SESJĄ
Millennium - bank przedstawił nową
strategię działania. Zamierza skupić się na obsłudze i pozyskaniu sprzedaży
detalicznych oraz małych i średnich przedsiębiorstw, oszczędniej gospodarować
kosztami (co ma dać 200 mln PLN oszczędności do 2010 r.) i wdrożyć konserwatywne
zasady zarządzania ryzykiem. Bank zamierza zatrzymać rozbudowę placówek na
liczbie 500 oddziałów (obecnie ma ich 490). Bank podał też wyniki za IV kwartał.
Wynik z odsetek wzrósł do 268,7 mln PLN z 222,3 mln PLN przed rokiem. Wynik z
prowizji spadł do 110,2 mln PLN ze 145,1 mln PLN przed rokiem. Zysk netto
wyniósł 35,5 mln PLN wobec 122,1 mln PLN przed rokiem. Rada nadzorcza odwołała
trzech członków zarządu banku (w tym wiceprezesa), powołując na ich miejsce
Manuela Teixeirę (jako wiceprezesa) oraz Artura Klimczaka.
Mennica - w IV
kwartale przychody spółki wyniosły 202,5 mln PLN (przed rokiem 158,7 mln PLN), a
zysk netto 14,96 mln PLN (przed rokiem 21,6 mln PLN).
Elstar Oil - przychody
spółki w styczniu wyniosły 36,7 mln PLN (nie licząc sprzedaży rzepaku).
PROGNOZA GIEŁDOWA
Obawy przed pogłębieniem przeceny w USA były
głównym powodem pogłębienia spadków u nas w końcówce sesji. Skoro Amerykanom
udało się po imponującym finiszu wyprowadzić na koniec sesji indeksy na plus, to
i u nas dzień powinien zacząć się od odrabiania choć części wczorajszych strat.
Raz jeszcze trzeba baczniej obserwować skalę transakcji. Ostatnie wnioski nie
były jednoznaczne - co prawda w czasie spadków obroty malały, nie na tyle jednak
by je bagatelizować (zwłaszcza, że przecenę na GPW mieliśmy silną). Millennium
podał wynik za IV kwartał i można powiedzieć, że jest to wynik zgodny z
oczekiwaniami rynku, może nawet spodziewano się słabszych wyników. Zobaczymy jak
rynek przyjmie nową strategię banku, która ma w sobie coś z posypania głowy
popiołem (zmiana w podejściu do ryzyka i kosztów, zmiany w zarządzie). Czy taka
forma "przeprosin" inwestorom wystarczy?
WALUTY
Od początku lutego barierą nie do przejścia dla kursu
eurodolara jest poziom 1,30 USD. Inwestorzy nie szarżują z zakupami europejskiej
waluty, ponieważ z wypowiedzi przedstawicieli banku centralnego wynika, że seria
obniżek stóp procentowych będzie kontynuowana na najbliższych posiedzeniach, a
kondycja samej gospodarki i sektora bankowego nieznacznie różni się od sytuacji
Stanów Zjednoczonych czy Japonii. Złoty w piątek rano zyskiwał o ok. 1,5 proc.
wobec wszystkich głównych walut: euro powróciło powyżej 4,60 PLN, frank
kosztował 3,08 PLN, a dolar 3,56 PLN. Członkowie RPP sądzą, że obecnie obniżki
kosztu pieniądza nie przynoszą zamierzonych efektów, gdyż banki udzielają mniej
kredytów niż powinny i pora wziąć pod rozwagę dyskutowaną ostatnio kwestię
obniżenia poziomu wymaganych rezerw obowiązkowych.
SUROWCE
O tym, jak kształtuje się nastawienie inwestorów do
ryzyka, może świadczyć zachowanie cen dwóch surowców: ropy naftowej i złota. Na
cenę ropy w największej mierze wpływają czynniki popytowe, czyli najprościej
mówiąc im większe zapotrzebowanie na energię, szybszy gospodarczy
najważniejszych państwa, tym droższa ropa, której wydobycie jest w dużej mierze
kontrolowane przez kilkanaście państw zrzeszonych w OPEC. Obecnie ropa kosztuje
34,5 USD za baryłkę, czyli jest najtańsza od wielu lat a zmniejszanie produkcji
przez OPEC nie robi na inwestorach szczególnego wrażenia. W tym samym czasie
złoto znajduje się w silnym trendzie wzrostowym i po odbiciu się od poziomu 950
USD cena kruszcu pozostaje w okoliach kilkumiesięcznych maksimów. Przy rekordowo
niskich i wciąż spadających stopach procentowych nie tylko inwestorzy
indywidualni, ale również instytucje finansowe poszukują rynków na których
możnaby uchronić kapitał przed utratą wartość i ryzykiem kursu walutowego.
Komentarz przygotowali Łukasz Wróbel i Emil Szweda z Open
Finance