Chiny nie zwiększą znacząco importu ropy. Ceny mogą spaść

Tadeusz Stasiuk, Bloomberg
opublikowano: 2026-09-23 06:43

Import ropy naftowej do Chin może w najbliższych miesiącach rosnąć tylko umiarkowanie, co ograniczy presję na wzrost cen surowca. Goldman Sachs ocenia, że przy utrzymaniu wysokich cen chiński popyt nie będzie wystarczającym impulsem do dalszego umocnienia notowań.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Według Goldman Sachs w IV. kwartale import ropy naftowej do Chin zwiększy się o około 600 000 baryłek dziennie w porównaniu z poprzednimi trzema miesiącami. Bank określił wzrost jako „tylko umiarkowany”. Analitycy napisali, że rynek zakładał możliwość gwałtownego odbicia chińskich zakupów, które mogłoby przełożyć się na „znacznie wyższe ceny ropy”.

Goldman Sachs ocenia jednak, że taki scenariusz jest mało prawdopodobny.

Bank zwraca uwagę, że poziom cen surowca może ograniczać skłonność chińskich odbiorców do zwiększania zakupów. W efekcie Chiny nie powinny w najbliższym czasie stać się głównym źródłem dodatkowego popytu na światowym rynku ropy.

Konflikt na Bliskim Wschodzie pozostaje głównym ryzykiem

Goldman Sachs wskazuje jednocześnie, że dla cen ropy istotniejsze od zmian chińskiego importu pozostaje ryzyko zakłóceń podaży związanych z sytuacją na Bliskim Wschodzie.

„W rezultacie nadal postrzegamy ewentualną eskalację ataków na infrastrukturę wydobywczą i eksportową ropy na Bliskim Wschodzie – a nie wzrost chińskiego importu – jako główne ryzyko mogące spowodować wzrost cen ropy powyżej naszych prognoz” – stwierdzili analitycy.

Od początku konfliktu między USA a Iranem pod koniec lutego cena ropy Brent wzrosła o około 36 proc. Wzrost był związany m.in. z zakłóceniami w rejonie cieśniny Ormuz, przez którą przepływa znaczna część światowych dostaw ropy. Według Goldman Sachs ograniczone tempo wzrostu chińskiego importu zmniejszyło jednak presję na dalsze zwyżki cen.

Chiny zmieniają strukturę dostaw ropy

Goldman Sachs zwraca również uwagę na zmianę struktury chińskiego importu. Chiny w ostatnim czasie ograniczyły zakupy ropy z Rosji i Iranu, zwiększając jednocześnie udział dostaw nieobjętych sankcjami. Zdaniem banku mogło to wspierać notowania światowych benchmarków cenowych, ponieważ część chińskiego popytu została skierowana na inne źródła dostaw.

Mimo wzrostu importu w IV. kwartale jego poziom ma pozostać niższy niż rok wcześniej. Goldman Sachs prognozuje, że w ujęciu rok do roku chiński import ropy będzie niższy o około 3 mln baryłek dziennie.

Bank szacuje jednocześnie, że zmiana chińskiego importu netto o 1 mln baryłek dziennie, utrzymująca się przez 6 miesięcy, przełożyłaby się na zmianę szacowanej wartości godziwej ropy Brent o około 4 dolary za baryłkę.

Brent może znaleźć się pod presją

Goldman Sachs ocenia, że jeśli chiński import pozostanie na zbliżonym poziomie, a konflikt na Bliskim Wschodzie nie ulegnie eskalacji, cena ropy Brent może nieznacznie spaść. Według banku rynek prawdopodobnie uwzględnił już w cenach scenariusz „znaczącego” odbicia chińskiego importu.

Oznacza to, że bez dodatkowego impulsu po stronie popytu lub podaży przestrzeń do dalszego wzrostu cen może być ograniczona. Dla rynku kluczowe pozostają więc przede wszystkim informacje dotyczące dostaw ropy z regionu Bliskiego Wschodu i ewentualnych zakłóceń w transporcie przez cieśninę Ormuz.