Chiny szantażują, biznes akceptuje

opublikowano: 20-02-2018, 22:00

Niezależny Tajwan, samodzielny Hongkong, dalajlama — to słowa, za które w Chinach płaci się „gotówką”

Mercedes-Benz, Marriott International, Zara, Quantas, Delta Air Lines — wszystkie globalne marki mają ze sobą coś wspólnego. W ostatnim czasie oficjalnie przeprosiły chiński rząd za „sugerowanie” w materiałach promocyjnych lub w internecie, że takie terytoria, jak Tybet, Makau, Hongkong czy Tajwan, są niezależne. O serii aktów „samokrytyki” globalnych spółek pisały ostatnio m.in. Reuters, „Washington Post”, Associated Press czy „Business Insider”.

XIV Dajlama, duchowy przywódca Tybetu, jest przyjmowany na całym świecie. W Chinach jest wciąż persona non grata. Dawniej „modny” autor cytatów biznesowo-motywacyjnych, dziś coraz rzadziej pojawia się w materiałach promocyjnych zachodnich spółek, które nie chcą drażnić gospodarczego lwa.
Zobacz więcej

(NIE)MODNY MNICH:

XIV Dajlama, duchowy przywódca Tybetu, jest przyjmowany na całym świecie. W Chinach jest wciąż persona non grata. Dawniej „modny” autor cytatów biznesowo-motywacyjnych, dziś coraz rzadziej pojawia się w materiałach promocyjnych zachodnich spółek, które nie chcą drażnić gospodarczego lwa. [FOT. BLOOMBERG]

Po zamknięciu przez rząd sześciu chińskich witryn internetowych i aplikacji Marriotta największa amerykańska sieć hotelowa oficjalnie przeprosiła Państwo Środka. Skruchę okazał Arne Sorenson, prezes Marriott International, na oficjalnej stronie internetowej za to, że w e-mailowym kwestionariuszu firmy, rozsyłanym do członków programu lojalnościowego, Hongkong, Tajwan, Tybet i Makau wystąpiły jako samodzielne kraje.

Bethesada, amerykański producent gier wideo, zapowiedział, że podejmie postępowanie dyscyplinarne wobec pracownika, który polubił post wspierający niezależność Tybetu. Kraj został wcielony do Chińskiej Republiki Ludowej w 1951 r., po zajęciu go przez komunistyczną armię (historyczna kraina, od XVI w. rządzona na przemian przez dalajlamów, chińskich cesarzy i Nepalczyków, dziś pojawia się w mediach głównie w kontekście łamania przez rząd praw człowieka).

W styczniu natomiast oficjalny komunikat z przeprosinami w chińskim internecie zamieścił też Mercedes — za to, że na swoich profilach w social mediach (poza Chinami) zacytował dalajlamę, dawnego przywódcę niepodległego Tybetu. Daimler, właściciel marki samochodowej, nie został zmuszony do przeprosin, działał z własnej inicjatywy — podkreślali rzecznicy spółki, tłumacząc ten ruch „potrzebą zrozumienia kulturowej tolerancji”.

O ile polityczna sytuacja Hongkongu czy Makau jest dość oczywista, to Tybet i Tajwan pozostają kontrowersyjne. To na Tajwanie schronili się przedstawiciele chińskiego rządu po objęciu władzy przez komunistów. Dziś tylko kilkanaście państw ONZ (w tym Watykan) uznaje utworzoną tam Chińską Republikę, której rząd uważa się za legalną władzę całego państwa chińskiego. Dla Chińskiej Republiki Ludowej Tajwan jest podległą prowincją.

— Komunistyczna Partia Chin zaczęła stosować ekonomiczny szantaż, wymuszając akceptację swoich geopolitycznych ambicji na firmach, którym zależy na prowadzeniu działalności w tym kraju — komentuje dla „Business Insidera” Clive Hamilton, profesor etyki.

Przyczyny działań wszystkich spółek są proste — piszą amerykańskie media. Po pierwsze: chińska cenzura internetowa. O poprawność polityczną dbają tysiące zatrudnianych przez rząd „cyberpolicjantów”, monitorujących wszystkie pojawiające się wpisy i komentarze. Natomiast rządowa komórka ds. cyberprzestrzeni ma prawo zabronić każdemu działalności w chińskim internecie i chętnie z niego korzysta (Facebook, Twitter, Google i Skype są tam nielegalne). Po drugie: chiński rząd bez ważnych powodów może zamknąć każdy sklep i spółkę (tak jak np. 87 supermarketów południowokoreańskiej sieci Lotte, w wyniku czego straciła ona 470 mln USD).

Tymczasem np. Marriott prowadzi w Państwie Środka 300 hoteli. Gigantyczny potencjał rozwijającej się tam klasy średniej spowodował, że tylko w ciągu 9 miesięcy 2017 r. średni zysk spółki z jednego oferowanego pokoju wzrósł w Chinach o 8,4 proc. (na świecie o 2,4 proc.). W tej sytuacji nie pomogą apele konsumentów o bojkotowanie produktów marki.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Aleksandra Rogala

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Po godzinach / Chiny szantażują, biznes akceptuje