Chiny uczą się na błędach Japonii sprzed ćwierćwieku

Presja, jaką USA wywierały na początku lat 90. na Japonię, głównego ówczesnego rywala gospodarczego, przyczyniła się do prowadzenia przez rząd w Tokio niewłaściwej polityki.

Tak przynajmniej twierdzą Oliver Harvey i Shreyas Gopal, stratedzy Deutsche Banku, według których ten przypadek mogą teraz brać za przestrogę decydenci w Pekinie. Po części za sprawą napięć handlowych sprzed ponad ćwierć wieku polityka Japonii doprowadziła do niepożądanego umocnienia jena i chronicznej deflacji. Przerobiwszy tę lekcję Chiny będą musiały dobrze się zastanowić, nim podpiszą porozumienie handlowe z USA — wynika z najświeższego raportu Deutsche Banku.

„Korzyści, jakie Chiny osiągnęłyby, prowadząc politykę wzorowaną na japońskiej i utrzymując silnego juana, są mniejsze, niż mogłoby się to wydawać” — piszą Oliver Harvey i Shreyas Gopal.

Chińska nadwyżka handlowa, podobnie jak niegdyś japońska, wynika ze zbyt wysokiej skłonności do oszczędności przy braku stymulacji makroekonomicznej. Tak samo jak Japonia na początku lat 90., tak teraz Chiny stoją przed dylematem, czy pobudzać inflacyjny wzrost za pomocą osłabienia waluty, czy też wybrać scenariusz deflacyjny. Ucząc się na japońskiej lekcji, Chińczycy mogą bardziej skłaniać się ku rozwiązaniu, które osłabi juana — przewidują stratedzy Deutsche Banku. Paradoksalnie, może do tego doprowadzić właśnie zaostrzenie napięć handlowych. Nieprzypadkowo po zapowiedzi Donalda Trumpa o podwyższeniu ceł kurs juana spadł najniżej w tym roku. Na to posunięcie Chiny odpowiedziały własnymi podwyżkami, a inwestorzy obawiają się, że w sporze mogą zostać użyte takie argumenty jak kurs walutowy, import towarów rolnych, a nawet los pozostającego w chińskich rękach pakietu obligacji USA. Według Olivera Harveya i Shreyasa Gopala, jeśli Państwo Środka rzeczywiście dąży do osiągnięcia pozycji najsilniejszej gospodarki świata, kluczowe będzie uniknięcie przez nie pułapki wpadnięcia w deflację.

„Choć niektórzy zakładają, że porozumienie handlowe jest w interesie tak Chin, jak USA, to w Chinach mogą pojawiać się głosy, że wcale tak nie jest” — podkreślają specjaliści Deutsche Banku.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Wierciszewski

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy