Chiny ogłosiły w poniedziałek, że poprawią bezpieczeństwo w swoich kopalniach. W minionym roku we wszystkich wypadkach górniczych w Chinach zginęło ponad 6 tys. osób.
Na Chiny przypada 35 proc. światowego wydobycia węgla i jednocześnie 80 proc. ofiar śmiertelnych wypadków górniczych. Komunikat Państwowego Urzędu do spraw Bezpieczeństwa Pracy wydano dzień po wypadku w jednej z kopalń w południowo-zachodnich Chinach, gdzie zginęło dziesięciu górników.
Władze zapowiedziały, że chcą w tym roku zmniejszyć liczbę ofiar wypadków górniczych o 3 proc., a także nie dopuścić do katastrof, w których ginie po 100 osób i więcej. Według oficjalnych danych, już w zeszłym roku uczyniono pewien postęp - liczba zabitych spadła o 407, czyli 6,3 proc. w porównaniu z rokiem ubiegłym, zaś liczba wypadków spadła o 12 proc.
Jednak doszło do wielkich katastrof, z których najtragiczniejsza była eksplozja gazu w kopalni w prowincji Shaanxi. Zginęło wówczas 166 górników.
W chińskich kopalniach panują opłakane warunki bezpieczeństwa; praca tam należy do najbardziej ryzykownych. Oficjalna agencja Xinhua podała, że wskaźnik wypadków przy pracy na każde 100 ton wydobytego węgla jest 100 razy wyższy, niż w Stanach Zjednoczonych. Jednocześnie węgiel jest głównym źródłem energii dla rozwijającej się w zawrotnym tempie chińskiej gospodarki. Rząd w Pekinie wielokrotnie zapowiadał już poprawę bezpieczeństwa górników i zamknął nawet niektóre najniebezpieczniejsze kopalnie, ale zdaniem niezależnych obserwatorów znaczące efekty przyniosłaby dopiero rozprawa z właścicielami małych, prywatnych kopalń, gdzie wszystko podporządkowane jest zyskom. To jednak nie nastąpi, bowiem powiększyłoby jeszcze istniejące kłopoty z zaopatrzeniem Chin w surowce energetyczne.