Apple to kolejna spółka technologiczna, która zaskoczyła pozytywnymi
wynikami. Ta informacja jedynie na krótko poprawiła wczoraj nastroje, gdyż w
trakcie sesji zaczęły napływać niepokojące informacje z chińskiej gospodarki.
Okazało się, iż Industrial&Commercial Bank of China wstrzymał przyznawanie
kredytów do końca stycznia, podobnie jak mniejszy Citic China Bank Corp. Ponadto
chińskie banki zamierzają w znacznym stopniu podnieść swoje kapitały. Takie
zapowiedzi oznaczają rygorystyczne wdrażanie zaleceń chińskiego regulatora,
który chce w znaczącym stopniu ograniczyć wzrost podaży pieniądza. Choć w
dłuższym okresie może to uchronić Chiny przed przegrzaniem, w krótkim oznacza
ryzyko niższych zysków dla sektora, jak i wolniejszy rozwój całej gospodarki.
Główny chiński indeks (notowany w XTB jako ChinaComp) jest w odwrocie już od
początków listopada, zaś przełamanie ważnego wsparcia (12150 pkt.) w minionym
tygodniu po publikacji danych (pisaliśmy wtedy, iż najbardziej niepokoją dane o
szybkim wzroście cen), otworzyło drogę do kolejnych dużych spadków, potencjalnie
do 11067 pkt., które obecnie są realizowane.
Rosnące zaangażowanie
inwestorów globalnych na chińskim rynku, jak i znaczenie chińskiej gospodarki
dla światowego wzrostu oznaczają, iż ten sentyment udziela się również
inwestorom na głównych rynkach. Efektem jest dalszy spadek notowań kontraktów na
S&P500. Spadki co prawda zatrzymały się w okolicach wsparcia na 1082 pkt.,
co daje teoretyczną szansę na odbicie, jednak ich dynamika (i brak struktury
wewnętrznej) sugeruje, iż korekta tym razem może być głębsza. Realnym wydaje się
cofnięcie do 1025 pkt, który to poziom jest kolejnym wyraźnym wsparciem. Z
technicznego punktu widzenia możliwe jest co prawda cofnięcie do czerwcowych
szczytów (957 pkt., 38,2% zniesienia hossy), jednak bez istotnie negatywnych
informacji fundamentalnych wydaje się to mało prawdopodobne. Oznaczałoby to
bowiem spadek wyceny amerykańskich akcji (według retrospektywnego P/OE) do
najniższego poziomu od 1994
roku.
Na chińskie
doniesienie spadkami zareagowała również para EURUSD, kończąc tym samym korektę
wzrostową w kształcie klina. Choć para nadal pozostaje w „strefie neutralnej”,
tj. nie naruszyła ważnych poziomów, reakcja sprawia, że do głosu dochodzą
sprzedający, a ponadto sugeruje, iż dolar nadal będzie zyskiwał w przypadku
pogorszenia nastrojów na rynku. Na otwarciu w Europie notowania pary oscylują w
okolicach 1,4080 – ok. 50 pipsów powyżej wsparcia na poziomie
1,4028.
Dziś najważniejszymi publikacjami
makroekonomicznymi będą niemiecki indeks Ifo (godz. 10.00, konsensus 95,2 pkt.)
oraz amerykański wskaźnik nastrojów gospodarstw domowych Conference Board (godz.
16.00, konsensus 53,6 pkt.). Wydaje się jednak, iż te dane, podobnie jak liczne
wyniki spółek (m.in. Yahoo, czy J&J) nie będą w stanie odwrócić rynkowych
nastrojów. Dla Ifo byłby to 10 kolejny wzrost indeksu, coś co nie zdarzyło się
jeszcze od początku jego publikacji. Tymczasem rozczarowanie mogłoby przysłużyć
się sprzedającym na EURUSD, jako że para jest już blisko poziomu wsparcia. Na
dziś zaplanowane jest również głosowanie nad kandydaturą Bena Bernanke na drugą
kadencję w fotelu szefa Fed. Po ostatnich wypowiedziach senatorów (również
republikańskich) wydaje się, iż sukces jest niezagrożony.
W Wielkiej Brytanii
przewidziana jest publikacja danych o PKB (10.30, konsensus +0,4% q/q) oraz
wystąpienie szefa banku centralnego (10.45). Ewentualne dane mogą mieć znaczenie
dla notowań funta, który w ostatnim czasie zyskuje do euro. W przypadku
korzystnych danych, para może zmierzać w kierunku poziomu 0,84.
W Polsce o
godzinie 10.00 poznamy dane o bezrobociu (oczekiwane 11,9%) oraz sprzedaży
detalicznej (konsensus 6% R/R, nasza prognoza 6,7%). Dziś także decyzja RPP w
częściowo nowym składzie (nie oczekuje się zmian stóp). Notowania złotego
uzależnione będą jednak głównie os sytuacji na rynkach zewnętrznych, gdzie skala
korekty zdecyduje o sile odreagowania również na parach z PLN.
Przemysław Kwiecień
Główny Ekonomista
X-Trade Brokers Dom Maklerski
S.A.