Chipsowy kryzys w kraju wiśni

Ceny najpopularniejszej przekąski wzrosły sześciokrotnie. Tak, można już mówić o panice konsumenckiej

Choć Japonia nie jest krajem, w którym ziemniaki mają tak duże znaczenie kulinarne jak w Polsce, tegoroczny nieurodzaj tych bulw nie przeszedł tam bez echa i wywołał niemały kryzys spod znaku „problemów krajów rozwiniętych” (znany dotychczas tylko fanom internetowych memów). Poszkodowani? Całe pokolenie milenialsów oraz tzw. pokolenie Z. Z produkcji wycofywane są niektóre smaki chipsów. Najwięcej emocji budzą "chrupki" calbee.

Zobacz więcej

CALBEE NOSTALGIA: Potentat chipsowy, którym kieruje Akira Matsumoto, nie informuje kiedy, i czy w ogóle, uwielbiane przez Japończyków smaki wrócą na rynek. Akcje spółki tracą, zyskuje marketing — „Calbee nostalgia” to już zjawisko, które prawdopodobnie stanie się kiedyś akademickim przykładem paniki konsumenckiej. Bloomberg

— Japonia zmaga się z ziemniaczanym kryzysem. O nieeee. Calbee!!!

— W Persona 5 [popularna w Japonii gra komputerowa — przyp. red.] jedzą te o smaku jariko. Tak bym je teraz zjadła!

— Czekoladowe smakołyki plus calbee to nieodłączny zestaw, gdy siadam do filmu.

Tego typu komentarze zalały w ubiegłym, przedświątecznym tygodniu ćwierkający portal (Twittera). Pojawiają się też zdjęcia z pustymi po chipsach półkami w sklepach. Ukuł się już nawet termin „calbee nostalgia”.

Calbee, najpopularniejsza marka chipsów w Japonii (o wartości szacowanej na 507,9 mld JPY, na Twitterze ma ponad 70,6 tys. fanów), stała się niespodziewanie bohaterem mediów społecznościowych, gdy ogłosiła, że w związku z ziemniaczanym kryzysem będzie musiała wycofać z produkcji niektóre linie smakowe. To wystarczyło, żeby sprzedaż wystrzeliła. Kilka dni później cena za paczkę chipsów Calbee o smaku pizzy wzrosła do 12 USD (1250 JPY). Wcześniej kosztowały około 2 USD (200 JPY).

Choć początkowo Calbee, firma, w której 20 proc. udziałów ma PepsiCo, zakładała, że rezygnacja z 15 smaków ziemniaczanej przekąski (m.in. Pizza Potato) jest tymczasowa, kilka dni później okazało się, że z rynku znikną prawdopodobnie 33 smaki. I nie wiadomo, kiedy wrócą. Z podobnym problemem musi się zmierzyć największy rywal Calbee — Koike-Ya, który również wstrzymał produkcję co najmniej kilku linii smakowych. Akcje obu firm natychmiast zaczęły tanieć.

„W Japonii chipsy to gruba sprawa” — komentuje Bloomberg. Obok ryżowych krakersów Senbei oraz Pocky, japońskich paluszków w czekoladzie produkowanych przez Ezaki Glico, chipsy, zwłaszcza marki Calbee (która ma ponad 50 proc. udziałów w japońskim rynku), są najpopularniejszą słoną przekąską. Powód kryzysu? Tajfuny i związany z nimi największy od 34 lat nieurodzaj ziemniaka na Hokkaido. Na wyspie koncentrują się największe rejony jego uprawy (według niektórych źródeł — 80 proc.). Ministerstwo rolnictwa szacuje, że tegoroczne zbiory były o 10 proc. niższe niż rok wcześniej. Calbee próbowało ratować się importem z USA, jednak ziemniaki nie spełniały „kryteriów jakościowych”.

— Śledzimy reakcje naszych klientów na Twitterze i w innych mediach i zdajemy sobie sprawę z powagi sytuacji. Chcemy naprawić ją jak najszybciej, ale nie jesteśmy w stanie podać żadnych konkretów dotyczących wznowienia sprzedaży — poinformowała w ubiegłym tygodniu Marina Fukaya, rzecznik Calbee. Co ciekawe, podobna sytuacja jest w Europie. Tu nikt jednak nie mówi o panice konsumenckiej — sytuację ratują m.in. polscy rolnicy.

— Nadmierne opady spowodowały największy od lat nieurodzaj ziemniaka w Belgii i Holandii. Nie ma jednak mowy o kryzysie, bo oba kraje rekompensują braki importem. A w Polsce mamy, chyba po raz pierwszy, do czynienia z nadwyżką w produkcji ziemniaków frytkowych i chipsowych, więc Belgia Holandia zaczęły je od nas kupować — mówi Andrzej Ostrowicz, prezes Stowarzyszenia Polski Ziemniak.

Jak mówi ekspert, z eksportem nie jest jednak łatwo. Wysokie normy jakościowe w UE sprawiają, że ziemniaki frytkowe i chipsowe bardzo trudno wysłać za granicę.

Poza tym, Polska nie jest potęgą w produkcji tego rodzaju bulw. Zdecydowanie więcej uprawia się u nas ziemniaka jadalnego, który pojawia się na talerzach obok mięsa i surówki.

— W Polsce ziemniaki chipsowe i frytkowe są produkowane pod podpisane kontrakty. Mamy zaledwie kilka zakładów produkujących mrożone frytki czy chipsy, które wszelkie braki też uzupełniają importem. Poza tym, w Polsce bywają bardzo suche lata, kiedy jesienią musimy importować nawet ziemniaki jadalne, nie wspominając  o innych — dodaje Andrzej Ostrowicz.

W Japonii sytuacja jest odwrotna. Ziemniaki jadalne to margines "kartoflanych" upraw w tym kraju - uprawia się tam za to potężne ilość surowca na chipsy i frytki.
A pogoda, niezależnie od szerokości geograficznej, po prostu czasem płata figle.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Aleksandra Rogala

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Po godzinach / Chipsowy kryzys w kraju wiśni