„Pomożecie?”— skąd my to znamy? Za Gierka był to propagandowy chwyt nadwerężonej władzy. Nie inaczej jest teraz, gdy dołujący SLD wciąga opozycję w polityczną osłonę manewru finansowego. Zaproszenie warto podjąć, o tyle i tylko tyle, o ile umożliwi stabilizację pieniądza. Funkcjonowanie rządu Millera nie ma już żadnego innego sensu, poza uruchomieniem planu Hausnera. Cała reszta, od autostrad po przygotowanie do Unii Europejskiej, jest świadectwem wielkiej niemocy, przemawia za wyborami, skróceniem męki. Ale skracające mękę wybory wydłużają drogę do naprawy finansów publicznych. Tu zaś Polska przekracza stany alarmowe. W dodatku, trafił się minister, który ma plan i chce mu się pracować. Dlatego odpowiedzialna opozycja odrzuca zasadę „im gorzej, tym lepiej”, wypróbowaną z wiadomym skutkiem przez Leszka Millera w latach 2000-01.
Robiąc dobrą minę do złego rządzenia, nie mamy pewności, czy wola naprawy finansów jest na serio czy na niby. Czy nie jest taką iluzją, jak gierkowska obietnica odnowy kraju. Groźne podobieństwo polega na zamiłowaniu do życia na kredyt i odkładaniu trudnych problemów na półkę. Moje pokolenie odrzuciło kredytowane iluzje Gierka i dlatego powstała Solidarność. Dzisiejsze „pomożecie?” podejmujemy bez większej nadziei. Przyzwoitość nakazuje, by dać szansę programowi naprawy i zatrzymać równię pochyłą. Choćby po to, by nie dziedziczyć spalonej ziemi.
J. Lewandowski, poseł PO