...choć spółce potrzebne jest 90 mln zł

Katarzyna Jaźwińska
opublikowano: 2000-05-31 00:00

...choć spółce potrzebne jest 90 mln zł

Huta Florian do 2003 r. zamierza zainwestować blisko 90 mln zł. Spółka jednak nie wyłoży tych pieniędzy z własnych środków. Zainwestowała dotychczas ponad 216 mln zł i raczej ma już dość zaciągania kredytów. Liczy więc, że resort skarbu przestanie blokować jej prywatyzację i wprowadzi inwestora.

Huta Florian od 1991 do 1999 roku wyłożyła na inwestycje 216,7 mln zł. Do 2003 roku spółka planuje zainwestować kolejne 89,7 mln zł. Zgodnie z projektem nowelizacji programu restrukturyzacji hutnictwa żelaza i stali spółka zdecydowała się obciąć inwestycyjne wydatki o około 60 mln zł. Wcześniej chciała budować walcownię zimną blach. Branża natomiast zamierzała w ciągu najbliższych lat wydać ponad 8 mld zł. Plany będą zredukowane o około jedną trzecią.

Wstrzemięźliwy Florian

Zdzisław Sroka, prezes Huty Florian, zdecydował się na redukcję nakładów, ponieważ bez inwestora spółka nie jest w stanie samodzielnie zrealizować projektu. Huta zaciągnęła bowiem znaczne kredyty na dokonaną już modernizację. Prezes Sroka nie ujawnia wielkości zobowiązań spółki. Dodaje jednak, że zaciągania kolejnych kredytów wolałby uniknąć. Tymczasem — mimo wielu chętnych inwestorów — nadal nie wiadomo, kiedy nastąpią właścicielskie przekształcenia w świętochłowickiej firmie.

Zdecydowani inwestorzy

Zachodni inwestorzy nie przestają jednak walczyć o wejście do Floriana. Mimo stalowego kryzysu z lat 1998/99 spółka utrzymała pierwszą pozycję w branży. Dekoniuktura odcisnęła jednak swoje piętno. Przychody spółki spadły z 612,8 mln zł na koniec 1998 r. do 492,7 na koniec 1999 r. Zysk netto obniżył się natomiast z 12,3 mln zł w 1998 do 2,7 mln zł w 1999 r.

Dynamicznie przebiega w spółce proces restrukturyzacji zatrudnienia. W 1995 r. firma zatrudniała 2736 osób, a na koniec marca 2000 r. jedynie 1812. W 2003 r. zatrudnienie w świętochłowickiej hucie spadnie do 1 tys. osób.