Konkurencja firm transportowych z krajów UE spowodowała, że spadła sprzedaż samochodów ciężarowych w Polsce.
Producenci ciężarówek narzekają na zbyt niską sprzedaż. Ale tragedii nie ma. Tegoroczne wyniki wypadają bowiem słabo zwłaszcza wtedy, gdy porówna się je z ubiegłorocznymi. A rok 2004 r. był rekordowy — w naszym kraju sprzedano wtedy 8,5 tys. samochodów ciężarowych powyżej 16 ton. Nie ma wątpliwości, że w bieżącym roku o takiej liczbie trzeba zapomnieć. Ale to nie kryzys — zapewniają eksperci rynku.
— Ubiegły rok był dla producentów bardzo udany, m.in. dlatego, że przewoźnicy musieli dostosować swój tabor do standardów unijnych. W tym roku sytuacja wygląda znacznie gorzej — po trzech kwartałach 2005 r. odnotowujemy 18-procentowy spadek sprzedaży nowych samochodów ciężarowych. Z jednej strony to dużo, z drugiej jednak jest to spodziewany spadek popytu. Po wstąpieniu Polski do Unii Europejskiej na rynku usług transportowych pojawiła się silna konkurencja firm transportowych z innych krajów członkowskich. Na obecny stan ma też wpływ ciągle niepewna sytuacja na polskiej scenie politycznej — najpierw było przed wyborami, potem długo „w trakcie”, a teraz wszyscy czekają na decyzje gospodarcze rządu — mówi Wojciech Drzewiecki, szef Instytutu Badań Rynku Motoryzacyjnego Samar.
W tym roku
W ciągu trzech kwartałów 2005 r. sprzedano 4978 sztuk samochodów ponad 16-tonowych czyli o 17,95 proc. mniej niż przed rokiem. Lepiej wiedzie się sprzedawcom, jeśli chodzi o samochody mieszczące się w przedziale 10-16 ton. W tym segmencie nastąpił wzrost o 5,41 proc. — pojazdów tego typu sprzedano 1072 sztuki. Mimo to zauważalna jest tendencja spadkowa. Miesiąc temu dynamika wzrostu wynosiła bowiem 9,21 proc. Najgorzej miewa się segment aut najmniejszych. Od stycznia do końca września producenci sprzedali 807 pojazdów z przedziału od 6 do 10 ton. A to oznacza spadek na poziomie ponad 27 proc.
Norma napędza popyt
Producenci, chcąc zwiększyć swoją sprzedaż, muszą mieć na uwadze wiele czynników — rosnące potrzeby odbiorców, propozycje konkurencji, sytuację polityczno-gospodarczą, wymogi prawne.
— Obecnie producenci zwracają szczególną uwagę na takie zagadnienia, jak komfort, bezpieczeństwo, ekonomiczność i ochrona środowiska. Ponadto oferują różnego rodzaju usługi dodatkowe w zakresie finansowania, serwisu czy też wsparcia klienta pod kątem bezpiecznej i ekonomicznej jazdy, zarządzania flotą, usług telematycznych. Sytuacja na rynku pojazdów ciężarowych w Polsce nie jest tak zła, jak w przypadku samochodów osobowych — uspokaja Tomasz Doktorski, menedżer produktu w Man-Star Trucks.
Ekonomika eksploatacji pojazdu, czyli koszty paliwa, przeglądów i napraw, to jedna z najważniejszych kwestii rozpatrywanych przy zakupie nowej ciężarówki.
— Producenci muszą stale podnosić jakość swoich wyrobów. Takie parametry silników najnowszej generacji, jak wyższa moc oraz wyższy moment w niższym przedziale obrotów, wydłużona żywotność silnika powodują, że ciężarówki palą coraz mniej, a więc coraz mniej kosztuje ich eksploatacja, są trwalsze, a więc uzyskują wyższą wartość odsprzedażną. Nie należy oczywiście zapominać o ochronie środowiska — pojazdy muszą spełniać normy emisji spalin na poziomie Euro 4 oraz Euro 5. Ma to nie tylko przełożenie na środowisko, ale również na finanse firmy, ponieważ pozwala na obniżenie kosztów przejazdów przez wiele krajów europejskich stosujących ulgi ekologiczne (typu niemiecki MAUT) — mówi Bartłomiej Piwnicki, dyrektor marketingu i sprzedaży Daf Trucks Polska.
Wiek kontrolowany
— Odpowiedzi na pytanie, jaki samochód wybrać, dostarcza każdej firmie ekonomia i żadne inne argumenty, poza ekonomicznymi, nie mają znaczenia. Moim zadaniem jest wiedzieć, ile nowych jednostek i jakiej marki chciałbym widzieć w taborze firmy, a nie ile lat może mieć kupowane auto. Przy obecnych warunkach rynkowych, kiedy klienci zwracają uwagę na wszystkie parametry jakościowe usługi, nowoczesny i nowy tabor jest — jak certyfikaty — konkretnym elementem przetargowym — mówi Tadeusz Gruba, prezes Vos Logistics Polska.
Sytuacja producentów samochodów ciężarowych i tak jest zdecydowanie lepsza, jeśli chodzi o sprzedaż nowych pojazdów. Z obrotem używanymi jest znacznie gorzej. Wybierają je mniejsze firmy transportowe, którą chcą konkurować na rynku tylko ceną. Dla firm większych, które przykładają też dużą wagę do jakości i poziomu obsługi, kupno wyeksploatowanych pojazdów jest nieopłacalne.
Przykładowo Dartom kupuje tylko nowe samochody i użytkuje je maksymalnie przez 6 lat.
— Zakup tylko nowych pojazdów ma kilka niewątpliwych zalet. Przede wszystkim odznaczają się one dużo wyższą bezawaryjnością. Oznacza to pewność, że towar bez problemów dotrze do miejsca rozładunku. Nowe samochody są bardziej ekonomiczne i spełniają wyższe normy ekologiczne. Mniejsze zużycie paliwa ma również wpływ na wynik finansowy przedsiębiorstwa. Wyższe normy ekologiczne, jakie spełnia samochód, mają również wpływ na opłaty ponoszone przez firmę transportową w procesie transportu. W przypadku nowego samochodu mamy również możliwość dopasowania typu i wyposażenia do naszych specyficznych wymagań — wylicza Andrzej Szymański, dyrektor handlowy firmy Dartom.
Nowe samochody mają jednak jeden poważny feler, a jest nim cena.
Prognozy dla segmentu
Widoczne obecnie oznaki ożywienia rynku są jednakże związane raczej z końcówką roku niż ze zmianą sytuacji makroekonomicznej. Bartłomiej Piwnicki przewiduje, że rynek odbije się na chwilę dopiero na początku przyszłego roku, gdy firmy transportowe będą starały się zdążyć z zakupami ciężarówek spełniających normy Euro 3. Wejście norm Euro 4 i 5 znacznie podniesie cenę pojazdów. Druga połowa 2006 r. raczej będzie miała tendencje spadkowe, tak jak 2007 r. Ożywienie, związane z elementami makroekonomicznymi, ma nastąpić dopiero pod koniec 2007 r., ale na prawdziwe efekty będziemy musieli poczekać jeszcze trzy lata.