Sezon ogórkowy 2007 został niniejszym uroczyście otwarty. Otwarcia dokonał premier, który zdemaskował szatana, sprowadzającego na złą drogę pielęgniarki. Szef rządu znacznie podniósł poprzeczkę. Można oczywiście sięgnąć po sprawdzone chwyty z potworem z Loch Ness lub z kosmitami. Są tacy, co zaklinają się, że widzieli potwora w szkockim jeziorze lub rozmawiali z przedstawicielami innych cywilizacji.
W Polsce takich zjawisk nie trzeba długo szukać. Ot, weźmy pierwsze z brzegu przykłady — np. reforma finansów publicznych czy pakiet Kluski. Też można znaleźć kilku zapaleńców, którzy twierdzą, że istnieją. Szerokiej publiczności nie było dane ich jednak poznać. Ogłaszany już kilkakrotnie pakiet Kluski wciąż nie zmaterializował się w formie druku sejmowego, bo w kancelarii premiera wciąż trwają „ostatnie szlify redakcyjne”.
Pakiet Kluski też podobno widziano kilkakrotnie. I im wyraźniej można go było ujrzeć, tym mniejszy zachwyt budził. Ale przecież nie chodzi o to, by pakiet Kluski wszedł w życie i sprawił, by życie przedsiębiorców było usłane różami, tylko o to, by można regularnie ogłaszać z triumfem jego powstanie. Tak jak z potworem z Loch Ness. Gdyby w końcu przedstawiono dowody na jego istnienie, czym zajmowałaby się prasa w następnym sezonie ogórkowym.
Adam Sofuł