Choroba turbin wiatrowych

MK
opublikowano: 2010-04-23 14:38

Budowy kolejnych elektrowni wiatrowych nic już nie zatrzyma. Byleby nie powstawały zbyt blisko miejsc, w których żyją ludzie.

Cieszymy się z energii odnawialnej, np. tej pochodzącej z wiatru. Ale to, co służy naturze i gospodarce, niekoniecznie jest dobre dla ludzkiego zdrowia. Bo – jak pisze brytyjski „The Independent” – mieszkanie w pobliżu turbin wiatrowych może powodować choroby serca, zawroty głowy, napady paniki, migreny i kłopoty ze snem. Wymienione dolegliwości dr Nina Pierpont, znana nowojorska pediatra, nazywa zespołem turbin wiatrowych.
Amerykanka badała osoby, które przez więcej niż pięć lat mieszkały blisko farm wiatrowych w USA, Wielkiej Brytanii, we Włoszech, Irlandii i Kanadzie. Jej zdaniem potężny hałas i wibracje emitowane przez elektrownie wiatrowe mogą być źródłem wielu chorób. Wywołują m.in. nerwowość, lęk, przymus ucieczki, ucisk w klatce piersiowej czy wzrost częstotliwości bicia serca. Pierpont zastrzega jednak, że nie wszyscy ludzie są podatni na negatywne skutki. Najbardziej zagrożone są dzieci, które często mają nocne koszmary i inne dolegliwości.
Tymczasem politycy i przedstawiciele firm wiatrowych nic sobie nie robią z ustaleń amerykańskiej lekarki. Jak zawsze twierdzą, że turbiny nie stanowią ryzyka dla naszego zdrowia. Powołują się przy tym na opinię uczonych z Salford University, wedle której analizy dr Pierpont oparte są na zbyt małej próbie, aby mogły być autorytatywne.

Ekologia nie zawsze ludziom wychodzi na zdrowie.
Ekologia nie zawsze ludziom wychodzi na zdrowie.
None
None