Chude lata nie zniechęciły firm

Katarzyna Kozińska
opublikowano: 2005-01-07 00:00

Dziesięć lat posuchy w zamówieniach doprowadziło do tego, że kolejowi producenci żyli głównie z eksportu.

Bombardier, producent taboru kolejowego, chwali się, że wszystkie pociągi elektryczne EZT, które jeżdżą po Polsce, wyprodukowano w jego fabryce. I to prawda, ale znakomita ich część wyjechała na tory w czasach, kiedy fabryka była jeszcze państwowym Pafawagiem i nawet nie marzyła o prywatyzacji. Średnia wieku EZT w Polsce wynosi 30 lat. Nieliczne pojazdy na zlecenie kolei produkowano jeszcze na początku lat 90. Ostatnich 10 lat to dla producentów taboru wyjątkowo chude lata. I to zarówno dla firm krajowych, jak i zagranicznych. W Polsce ulokowały produkcję trzy duże koncerny: Alstom, Greenbrier i Bombardier. Ten ostatni odkupił biznes od wycofującej się grupy Adtranz. Bombardier też nie dorobił się w Polsce kokosów. Przejmując fabryki, przejął też kontrakt na produkcję lokomotyw dla PKP. Wyprodukował je i…musiał poszukać kupca w świecie, bo przewoźnik nie miał na nie pieniędzy.

— Bez zamówień PKP, jedynego do niedawna przewoźnika, firmy musiały ograniczać produkcję i zatrudnienie. Ale wszyscy liczą, że liberalizacja rynku zwiększy zamówienia, bo pojawiają się nowi przewoźnicy — mówi Henryk Klimkiewicz, szef forum kolejowego RBF.

Zagraniczni producenci żyli głównie z produkcji na eksport. Krajowe, znacznie mniejsze, firmy miały dużo trudniej, ale powoli zaczynają odbudowywać pozycję. PESA Bydgoszcz pozyskuje na przykład zamówienia samorządów na szynobusy. Producenci wagonów towarowych ciągle muszą jeszcze liczyć się z ograniczonymi wydatkami przewoźników na nowy tabor. Niemal każdy przetarg organizowany przez PKP Cargo budzi wielkie emocje. Inne firmy transportowe wybierają często sprzęt używany, bo jest po prostu tańszy.