W środę notowania naszej waluty lekko wzrosły. Kurs euro, który dzień wcześniej sięgnął 4,7895 zł i znalazł się na najwyższym poziomie w historii, spadł do 4,7180 zł. Kurs dolara, który wtorkowy handel kończył na poziomie 3,7820 zł, zniżkował do 3,7475. Inwestorzy po silnej wtorkowej przecenie złotego postanowili po raz kolejny zwiększyć w nim zaangażowanie. Sił na ponowne przeciągniecie naszej waluty na mocną stronę parytetu niestety nie wystarczyło.
Po przyjęciu przez rząd planu Jerzego Hausnera nieco opadła napięta do granic możliwości atmosfera. Wyraźnie było jednak widać obawy, czy rządowi uda się wdrożyć w życie program cięć wydatków. O godz. 15.58 dolar wyceniany był na 3,7655 zł, a euro na 4,7405 zł (odchylenie +0,47 proc.). Wydaje się, że przy panujących obecnie nastrojach trudno liczyć na większe wzmocnienie złotego. Nasza waluta powinna pozostać w pobliżu 0,5 proc. odchylenia po słabej stronie parytetu.
Nerwowa atmosfera nadal panowała w środę na rynku euro/dolara. Wartość europejskiej waluty spadała z 1,2662 do 1,2546 USD. W ciągu dnia inwestorzy z niepokojem czekali na wieczorną decyzję FED. Spodziewali się utrzymania stóp procentowych USA na najniższym od 45 lat pułapie. W środę zaniepokojenie silną wspólną walutą wyraził kolejny europejski polityk. Wolfgang Clement, niemiecki minister gospodarki, powiedział, że zbyt mocne euro zagraża ożywieniu gospodarki RFN. Dodał jednak, że nie ma potrzeby obniżania stóp procentowych w Eurolandzie lub interwencji EBC na rynku walutowym. Podkreślił, że to USA powinny powstrzymać przecenę dolara.
W centrum zainteresowania znajdowała się również publikacja danych o zamówieniach na dobra trwałego użytku w USA. Analitycy spodziewali się wzrostu w grudniu o 2 proc., okazało się, że wartość zamówień nie uległa zmianie. O godz. 15.58 euro wyceniane było na 1,2588 USD. Na bardzo rozchwianym rynku euro/dolara w dalszym ciągu najlepszą strategią wydaje się powstrzymanie z zawieraniem większych transakcji.
We wtorek późnym popołudniem wartość dolara spadła do 105,45 JPY. Kurs znalazł się na najniższym poziomie od 8 września 2000 r. Inwestorzy zwiększyli zaangażowanie w jena po tym, jak Sadakazu Tanigaki, szef resortu finansów Japonii, powiedział, że interwencje mają na celu przeciwdziałanie zbytniej zmienności ceny jena. Na początku środowego handlu górą byli jednak kupujący amerykańską walutę. Jej cena powędrowała z 105,54 do 105,95 JPY.
Na rynku po raz kolejny zaznaczył swoją obecność minister finansów Japonii, który podkreślił, że ostatnie zmiany na rynku walutowym były za szybkie i władze mogą próbować ograniczyć wahania. Kurs dolara gwałtownie ruszył w górę sięgając 106,62 JPY. Przecena jena była jednak tylko chwilowa. Dolar bardzo szybko powrócił w okolice 105,55 JPY. O godz. 15.58 dolar wyceniany był na 105,60 JPY. Notowania w najbliższym czasie powinny wędrować ku poziomowi 104,75 JPY.