Touroperatorzy, linie lotnicze i przedstawiciele portu lotniczego usiedli do stołu.
Przedstawiciele branży lotniczej i touroperatorzy spotkali się wczoraj z reprezentantami Przedsiębiorstwa Państwowego Polskie Porty Lotnicze, które zarządza warszawskim Okęciem. Złożyli na ich ręce list protestacyjny, w którym sprzeciwili się zamknięciu lotniska, planowanemu na trzy pierwsze weekendy września. Jego powodem ma być remont pasów startowych. List parafowali: czarterowa linia lotnicza Air Italy i pięciu touroperatorów.
Choć strony rozmów nie doszły do porozumienia, pojawiło się nowe rozwiązanie, które być może zaakceptują wszyscy.
— Według nowej propozycji Okęcie zostanie zamknięte czterokrotnie, ale po jednym dniu, np. w sobotę. To mogłoby poprawić sytuację — twierdzi Mariusz Szpakowski, prezes Air Italy, który szacuje potencjalne straty na 500 tys. zł.
Celem touroperatorów jest jednak przeniesienie remontu na drugi tydzień października.
— W okresie wakacyjnym, do którego zaliczany jest wrzesień, bijemy się o wyloty weekendowe, bo preferują je pasażerowie. Straty dla branży wynikające z zamknięcia lotniska oszacowaliśmy na 6 mln zł — wyjaśnia Grzegorz Baszczyński, prezes Rainbow Tours.
Największe straty poniesie jednak LOT.
— Okęcie to podstawowy port, z którego operujemy. Jego zamknięcie oznacza dla nas rezygnację z około 200 operacji dziennie i ogromne straty finansowe. Nie wyobrażamy sobie, żebyśmy mogli nie uzyskać z tego tytułu odszkodowania — mówi Andrzej Kozłowski, rzecznik PLL LOT.
Tego nie przewidują jednak przedstawiciele portu.