Ciasteczka, łakomy kąsek

Danuta Hernik/dziennikarze.net
opublikowano: 26-06-2009, 00:00

Gaba Kulka przyciąga uwagę świetną płytą. Genialny ojciec w tle? No nie, to nie ten smak muzyki. Słuchacze tropią już raczej powinowactwa z Kate Bush.

"Puls Biznesu": Jak się sprzedaje płyta?

Dobrze. Bardzo się cieszę, bo widzę, że praca — moja, zespołu, speców z Mystic Production — owocuje. Sam fakt, że album jest dobrze przyjęty, to ogromna radość. Tego się nie da zaplanować. Owszem, można na to zapracować, ale i tak trzeba mieć dużo szczęścia.

Tym bardziej że nie jest to główny nurt popu...

Widzę w tym atut. Wydaje mi się, że teraz właśnie tego potrzeba. A jeśli muzyka ma charakter, to nawet gdy nie wszystkim odpowiada, przynajmniej jest rozpoznawalna. To płyta, do której można wrócić za rok i za dwa.

Konstanty Andrzej Kulka. Sława… Wszyscy pytają o tatę?

Nie! Częściej o moje inspiracje muzyką Kate Bush. Taka to konkurencja...

Wydaje się, że dzieci znanych artystów, tacy ludzie, jak Maria Peszek, Maciej Stuhr, jeśli chcą zapracować na własne nazwisko, muszą tak przywalić, żeby odwróciły się głowy.

Muszą. Ale wiele zależy od tego, jak blisko dziedzinie, którą uprawiają, do dziedziny rodzica. Marii Peszek byłoby trudniej, gdyby jej dokonania były stricte aktorskie. Ja też nie robię tego samego co tata. Oboje działamy w świecie muzyki, choć to bardzo różne strefy.

Ale lubicie razem pograć?

Jasne, tata gra ze mną na płycie, w piosence "Lady Celeste". Na ogół nie ma nic przeciwko, kiedy go namawiam do czegoś wspólnego. Zresztą, do nagrania tej piosenki sam mnie zachęcił. Świetny pomysł. Ten utwór, w którym wszystko sprowadza się do głosu, skrzypiec i fortepianu, jest po prostu konieczny na tej płycie.

Teraz koncerty promujące płytę. Dużo pracy?

Jeszcze nie tak dużo, gramy co cztery, pięć dni. Intensywną rundę zaplanowaliśmy na jesień — dwa tygodnie koncertów dzień w dzień. Pojedziemy w trasę z Czesławem Mozilem i zespołem Dick4Dick. Natomiast lato stoi pod znakiem festiwali Heineken Open’er i Off w Mysłowicach. To pierwsze nasze wystawienie się na festiwalową publiczność, zupełnie inną niż klubowa. Jestem tego bardzo ciekawa.

Dotychczas, prócz klubów, to internet był twoim miejscem muzycznym.

Internet daje fenomenalne możliwości, jeśli chodzi o niezależność od instytucji, firm. Zresztą, zanim się dojdzie do porozumienia z wydawcą fonograficznym, trzeba popracować samemu. Pracowałam tak 7-8 lat, zanim powstała moja ostatnia płyta.

Wydaje się, że artyści obawiają się internetu.

Trzeba przyjąć, że skoro i tak będą o tobie wiadomości w sieci, to dlaczego samemu nie podawać informacji, jakoś ich moderować i weryfikować. Nie, nie mówię, że wszystko jest do wzięcia. Niektóre sfery mojego życia nie podlegają publicznemu oglądowi, ale jeśli sama podaję wieści, nawiązuję kontakt, to odbieram też osobistą reakcję ludzi. Inne są komentarze na stronie internetowej niż np. pod informacjami podawanymi przez portale tematyczne. Człowiek postawiony w relacji z drugim człowiekiem, a nie z anonimowym bytem, jak np. portal, czuje się bardziej odpowiedzialny za swoje zachowanie.

Jak w kontekście muzykowania w internecie wygląda sprzedaż płyt?

U mnie na stronie można wysłuchać trzech całych piosenek i fragmentów pozostałych. To znów kwestia tego, co udostępnisz, a czego nie. Oczywiście, płytę można ściągnąć — takie są technologie i nad tym nie zapanujesz. Ale… Powtarzam: Czemu nie brać w tym udziału, skoro różne rzeczy i tak będą się działy, chcesz czy nie.

Rynek się zmienia, kanały dystrybucji także. Chociaż ciągle jeszcze jesteśmy w ogonie — pomyśleć, że nie mamy takich rzeczy jak iTunes store. Ktoś wystartował ze sklepem z plikami MP3 i nic z tego nie... Przepraszam, rozmoczyło mi się ciasteczko, muszę je zjeść.

Każdy powód jest dobry, żeby zjeść ciasteczko!

Oczywiście — to moje motto życiowe. Bo faktycznie: każdy powód jest dla mnie dobry, żeby zjeść ciasteczko... Anglicy mówią: "Have your cake and eat it". To ciasteczko przez duże C. Skoro coś jest dobre, dlaczego z tego nie korzystać? l

autorka piosenek i pianistka młodego pokolenia. Z wykształcenia architekt wnętrz. Tworzy muzykę alternatywną lub — jak kto woli — progresywny pop.

Płyta "Hat, Rabbit", nagrana z zespołem Raalya, jest na rynku od maja. W jednym utworze gościnnie zagrał tata Gaby, genialny skrzypek Konstanty Andrzej Kulka, w dwóch piosenkach zaśpiewał Czesław Mozil.

Klip "Niejasności", promujący płytę, jeszcze przed wejściem do telewizyjnych stacji muzycznych zrobił karierę w internecie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Danuta Hernik/dziennikarze.net

Polecane