Ciech jest na fali wznoszącej

Sebastian Gawłowski
opublikowano: 2006-02-10 00:00

Dziś mija rok od giełdowego debiutu Ciechu. Wejście na GPW było dla chemicznej spółki kamieniem milowym na drodze od postsocjalistycznego molocha do europejskiego koncernu chemicznego. Przez rok spółka intensywnie pracowała nad realizacją większości celów emisji i zwiększyła wartość swoich akcji. Pozostał jednak niedosyt. Ciech wchodził na giełdę, zapowiadając ekspansję przez przejęcia w kraju i za granicą. Na razie jednak nie udało mu się zatknąć proporca na żadnej ze zdobyczy.

Za największy sukces Ciechu po debiucie należy uznać przełamanie nieufności inwestorów giełdowych. Na początku było sporo obaw związanych chociażby ze stopniem upolitycznienia spółki czy skomplikowaną strukturą grupy. Ciech jednak szybko pozbył się partyjnych skojarzeń. Mimo że 36,7 proc. akcji nadal posiada państwowa Kompania Węglowa, politycy nie dostrzegli w chemicznej spółce narzędzia do realizacji swoich celów. W ich talii asami są takie firmy, jak KGHM czy PGNiG.

W potencjał Ciechu wierzył zarząd spółki, który podjął skuteczne, jak się okazało, działania zmierzające do restrukturyzacji holdingu. Jest on obecnie bardziej przejrzysty i efektywny. Zaowocowało to zwiększeniem wypracowanych marż i wysokimi zyskami w czasie hossy. Spółka nie zaskoczy już inwestorów gigantycznymi stratami, kiedy koniunktura się pogorszy. W ostatnim czasie była ona wyjątkowo łaskawa dla Ciechu: rosły ceny sody, głównego produktu spółki, spadały — koksu, jednego z podstawowych surowców. Zyski w 2005 r. powinny więc przekroczyć prognozowane 104 mln zł.

Ciech zadbał o rozwój organiczny, ale nawet zarząd twierdzi, że to za mało, by osiągnąć wymarzoną pozycję branżowego lidera Europy Środkowej i Wschodniej. Do uzyskania planowanej sprzedaży rzędu 1 mld USD rocznie konieczne są przejęcia. Na tym polu Ciech nie może pochwalić się wielkimi osiągnięciami. Oddala się perspektywa kupna bardzo perspektywicznych rumuńskich firm sodowych. Kolejne zagraniczne cele na Ukrainie i w Niemczech należy uznać tylko za wstępne plany. Co gorsza, w politycznym gąszczu utknął niemal pewny — wydawałoby się — zakup od skarbu państwa Sarzyny i Zachemu.

W drugim roku kariery giełdowej Ciechu akcjonariusze liczą na utrzymanie wysokich zysków, udaną finalizację przynajmniej polskich akwizycji i uniknięcie politycznego trzęsienia ziemi na najwyższych stanowiskach. Niewykluczone, że spółka sama stanie się obiektem przejęcia. Spekuluje się, że ochotę na Ciech ma Roman Karkosik albo firmy rosyjskie.