Ciemne chmury nad eksporterami

opublikowano: 30-06-2019, 22:00

Kondycja gospodarek wielu krajów strefy euro słabnie. To może odbić się na polskich małych i średnich firmach

Prawie jedna piąta europejskich przedsiębiorców jest przekonana o tym, że w ich kraju już zaczyna się spowolnienie gospodarcze — wynika z badania Intrum, firmy zarządzającej wierzytelnościami.

Wiele polskich firm uczestniczy w globalnych łańcuchach produkcyjnych.
Na nich też odbije się pogorszenie koniunktury w strefie euro — mówi Grzegorz
Sielewicz, główny ekonomista Coface w Polsce.
Zobacz więcej

ŁAŃCUCHY DOSTAW:

Wiele polskich firm uczestniczy w globalnych łańcuchach produkcyjnych. Na nich też odbije się pogorszenie koniunktury w strefie euro — mówi Grzegorz Sielewicz, główny ekonomista Coface w Polsce. Fot. WM

Chude lata

W analizie firmy Euler Hermes, ubezpieczyciela należności, czytamy, że spowolnienie na głównych rynkach eksportowych Polski to jedna z głównych przyczyn problemów polskich przedsiębiorców.

— W ciągu ostatnich pięciu lat gospodarka Polski rosła w tempie 4 proc., napędzana przez silny popyt zagraniczny, boom inwestycyjny i wyraźnie wzmacniający się rynek pracy. Podczas gdy dwa ostatnie czynniki wzrostu powinny utrzymać się w 2019 r., to popyt zagraniczny, zwłaszcza ze strefy euro, zaczął już słabnąć — mówi Tomasz Starus, członek zarządu Euler Hermes.

Jednak zdaniem Jakuba Bińkowskiego, sekretarza departamentu prawa i legislacji w Związku Przedsiębiorców i Pracodawców (ZPP), na razie dotychczasowy katalizator spowolnienia gospodarczego w Polsce, czyli gorsze nastroje w Niemczech, nie wpłynął negatywnie na nasz rynek.

— Dokładnie rok temu, w czerwcu 2018 r., z Niemiec płynęły sygnały o najgorszych od sześciu lat nastrojach gospodarczych. A jak wiadomo, polska gospodarka jest w bardzo dużym stopniu powiązana z niemiecką. Wszystko wskazywało wówczas na to, że w ciągu najbliższych miesięcy musimy liczyć się ze spowolnieniem gospodarczym. Rok później mamy do czynienia z dynamicznie rosnącą produkcją przemysłową, rzędu 7-9 proc. rok do roku, a także rekordowo wysoką stopą inwestycji firm, wynoszącą ponad 20 proc. Nic zatem na poziomie wskaźników makroekonomicznych nie wskazuje na to, żebyśmy mieli do czynienia ze spowolnieniem. Ale gospodarka jest cykliczna, nie ma więc wątpliwości, że prędzej czy później chude lata przyjdą — mówi Jakub Bińkowski.

Piotr Soroczyński, główny ekonomista Krajowej Izby Gospodarczej (KIG), zauważa z kolei, że brak skutków spowolnienia w strefie euro to efekt przenoszenia części sprzedaży między rynkami i wypychania przez naszych dostawców wyrobów z Dalekiego Wschodu. Mocny dolar powoduje

bowiem, że polskie towary kalkulowane na eksport w euro są bardziej konkurencyjne od tych w dolarach, sprowadzanych z Dalekiego Wschodu.

— Dobre wyniki eksportu to efekt także nadspodziewanie wysokich obrotów z Wielką Brytanią, które są napędzane przez część przedsiębiorców budujących bazę zapasów w obawie przed skutkami brexitu — mówi Piotr Soroczyński.

Zagrożone branże

Trzeba jednak pamiętać, że polscy eksporterzy odczuwają pogorszenie koniunktury w strefie euro z opóźnieniem.

— Dynamika produkcji przemysłowej pozostaje na solidnym poziomie, ale eksport z Polski w tym roku rośnie słabiej niż w poprzednich dwóch latach. W ciągu pierwszych czterech miesięcy wzrósł o 4,7 proc., podczas gdy w 2017 r. zwiększył się o 10,2 proc., a w 2018 r. o 7 proc. — mówi Grzegorz Sielewicz, główny ekonomista Coface w Polsce.

Wpływ spowolnienia gospodarczego na rynkach zagranicznych na naszych eksporterów potwierdzają także badania koniunktury przeprowadzane przez Główny Urząd Statystyczny (GUS). Na zmniejszenie zagranicznego portfela zamówień w przetwórstwie przemysłowym GUS wskazuje już od grudnia zeszłego roku, a negatywny trend utrzymuje się zwłaszcza wśród mniejszych przedsiębiorstw. Słabsza kondycja strefy euro odbije się szczególnie na branży motoryzacyjnej.

— Przez ostatnie lata koniunktura na rynkach zagranicznych i rosnący popyt na samochody sprzyjałymotoryzacji. Jednak zauważalne w tym roku pogorszenie aktywności gospodarczej znajduje coraz większe potwierdzenie w obniżającej się sprzedaży pojazdów. Nasza prognoza zakłada, że wzrost gospodarczy Europy Zachodniej wyniesie 1,3 proc., zarówno w 2019 r., jak i w 2020 r. — wobec 2,3 proc. w 2017 r. i 1,7 proc. w 2018 r. Największy partner handlowy Polski, czyli Niemcy, do którego wysyłamy prawie 20 proc. łącznego eksportu branży motoryzacyjnej, będzie rozwijać się w tempie zaledwie 0,8 proc. w tym roku i 1,2 proc. w przyszłym — mówi Grzegorz Sielewicz.

Zagrożenie dla motoryzacji stanowi także brexit oraz nadal niejasne uwarunkowania dalszych relacji handlowych między Wielką Brytanią a Unią Europejską. Rynek brytyjski jest odbiorcą 17 proc. nowych pojazdów osobowych rejestrowanych we wspólnocie.

— Dla polskiej branży motoryzacyjnej istotny jest także popyt globalny — zwłaszcza że jako producent części i akcesoriów firmy z Polski zaangażowane są w tzw. globalne łańcuchy produkcyjne — mówi Grzegorz Sielewicz.

Pośrednie czynnikizagrożenia dla motoryzacji to globalne spowolnienie gospodarcze, wojna handlowa między USA i Chinami oraz możliwość podwyższenia

ceł na samochody eksportowane z Europy do Stanów Zjednoczonych. Oprócz sektora motoryzacyjnego sprzedaż może zmniejszyć się w branżach elektrotechnicznej oraz wyrobów chemicznych i tworzyw sztucznych.

— Nieco później spowolni eksport żywności, sprzętu agd i rtv oraz mebli — prognozuje Piotr Soroczyński. Przy tym najbardziej ucierpią małe spółki, które często działają w łańcuchach dostaw i dostarczają produkty do dalszego przetwarzania. — Zwykle są one uzależnione od dostarczania produktów i usług dla nielicznej grupy odbiorców, której łatwo nie da się zamienić na inne — mówi Piotr Soroczyński.

Niskie marże

Spowolnienie w UE nie jest jednak jedynym powodem problemów polskich przedsiębiorców.

— Nie mniej ważne są przyczyny systemowe, kumulujące się w przestarzałym modelu biznesowym — uważa Tomasz Starus.

Dodaje, że sytuację pogarszają wysokie koszty pracy. Ich wzrost w minionym roku był spory i nie szedł w parze ze wzrostem produktywności. Nie pociągnął też za sobą adekwatnego podwyższenia cen produktów i usług polskich firm. W efekcie ich rentowność jest niższa.

— Marże spadły z rekordowo wysokiej średniej 51,4 proc. w ostatnim kwartale 2015 r. do minimum sprzed dziesięciu lat, czyli średniego poziomu 47 proc. na koniec 2018 r., pomimo poprawy zysków operacyjnych firm w latach 2017-18 — mówi Tomasz Starus.

Zdaniem analityków Euler Hermes sytuację polskich firm poprawiłoby wdrożenie przez rząd rozwiązań, które skróciłyby czas trwania procedur prawnych, polepszyły ochronę inwestorów i prawa własności oraz ułatwiły rejestrację działalności gospodarczej i dostępność kredytów dla MŚP. Istotne jest też wspieranie innowacji w celu zmniejszenia zależności polskich firm od łańcuchów dostaw.

— Warto zwiększyć inwestycje w badania i rozwój. Obecnie odpowiadają one tylko za 1 proc. PKB w Polsce, podczas gdy np. w Niemczech jest to 3 proc., a średnia dla Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju wynosi 2,4 proc. — zwraca uwagę Tomasz Starus.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sylwia Wedziuk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu