Ciemne sprawki Tomasza Biela

02-04-2013, 00:00

Uwaga! Przestępca, którego „PB” zdemaskował już w 2009 r., wciąż działa. A lista poszkodowanych rośnie

Cztery lata temu ujawniliśmy, że znana krakowska firma doradcza Biel Capital jest bankrutem, a jej właściciele — Tomasz Biel i jego żona — skazywanymi przez sąd oszustami, od lat unikającymi spłacania długów. Tekst wymusił na Bielach wycofanie się z rynku kapitałowego. Odnaleźli się, niestety, jako wydawcy pism sportowych.

Sportowe numery

Na początku 2011 r. Tomasz Biel skontaktował się z Leonardem Stankiewiczem, znającym nieźle rynek polskich mediów sportowych. Wspólnie założyli spółkę Sport Dom Wydawniczy (SDW), której Biel został prezesem. Firma niczego jednak nie wydała, a Biel zostawił po sobie niezapłacone faktury i wynagrodzenia dla ludzi, przygotowujących projekty czasopism, a także członków rady nadzorczej, którzy o powołaniu do niej nie mieli pojęcia.

— Pan Biel mnożył trudności z rozpoczęciem działalności, a w tym czasie po cichu powołał, już samodzielnie, konkurencyjną spółkę wydawniczą — wspomina Dariusz Wojtas, który w SDW miał być dyrektorem ds. reklamy i marketingu. Chodzi o Wydawnictwo Sport (WS), założone w październiku 2011 r. w Warszawie przez Biela i jego żonę Dorotę Kwaśniak-Biel.

WS w przeciwieństwie do poprzednika zostało wydawcą nie tylko z nazwy. W pierwszej połowie 2012 r. do druku i sprzedaży trafiły po cztery numery pism „Nowa Siatkówka” i „Piłka Ręczna” oraz jeden „Twojej Koszykówki”. Sukces? Niekoniecznie. Lista poszkodowanych, którym WS nie zapłaciło, a do których dotarliśmy, jest długa.

Co najmniej kilkunastu dziennikarzy (w tym m.in. była reprezentantka Polski w siatkówce Małgorzata Niemczyk-Wolska), graficy, korektorki, fotoreporterzy i agencje fotograficzne oraz prenumeratorzy (ze względu na typ pism: głównie młodzież). A także co najmniej trzy drukarnie: Kengraf, Lotos i M-Druk. — Każdy numer drukowany był w innej drukarni, bo poprzednia nie otrzymała zapłaty.

Zapewne dlatego w stopkach redakcyjnych nie było nazw drukarń — mówi jeden z informatorów „PB”. Poszkodowani wspominają, jak Tomasz Biel wielokrotnie kłamał, że przeleje lub przelał należne im sumy za wykonaną pracę (w niektórych wypadkach przedstawiając nawet nieprawdziwe dowody przelewu). I chciał pożyczać kolejne pieniądze prywatnie.

Część z pokrzywdzonych dysponuje sądowymi nakazami zapłaty, ale są one bezwartościowe — WS nie posiada żadnego majątku, więc działania komorników są skazane na niepowodzenie. Nasi rozmówcy zgodnie twierdzą, że o działaniach biznesowych Tomasza Biela warto jednak pisać — choćby po to, by ostrzec kolejnych ludzi, a ostrzeżenie może być konieczne.

Osoby prowadzące portale zajmujące się koszykówką, siatkówką i piłką ręczną otrzymały bowiem niedawno oferty wpółpracy przy reaktywacji wydawanych w 2012 r. pism. W e-mailach rozsyłanych do potencjalnych współpracowników ktoś, podpisujący się jako „Tomasz Kozioł”, twierdzi, że prawa do tytułów prasowych miała odkupić Fundacja im. St. Rity, założona przez krakowską adwokat Małgorzatę Szczypińską-Kozioł. Fundacja miałaby rzekomo zmienić nazwę na Futuro, a pisma wydawać za pośrednictwem spółki Futuro Media. Tyle że takiej spółki nie odnaleźliśmy w KRS, a założycielka fundacji… nic o całej sprawie nie wie.

— Wszystkie informacje stanowczo dementuję — ucina Małgorzata Szczypińska-Kozioł.

Reaktywacja biznesu

Jedna z osób, która dostała ofertę współpracy przy reaktywacji pism, przyznała „PB”, że rozmawiała o tym bezpośrednio z Tomaszem Bielem. Inna dodała, że dostała ofertę bycia redaktorem naczelnym bezpłatnego dwumiesięcznika o podróżach, który ma wydawać spółka Globus Media. Firma o takiej nazwie, z kapitałem 5 tys. zł, została wpisana do KRS 8 marca 2013 r. Jej jedynym udziałowcem i prezesem jest… Tomasz Biel.

— Działalność wydawnicza wymaga jakiegokolwiek zabezpieczenia finansowego, a tego tu nie ma. Biznesplan pana Biela zakłada, że finansowanie pism będzie pochodzić z reklam, a drukarniom będzie się płacić na odroczony termin płatności. To wszystko nie wygląda dobrze — mówi jeden z naszych rozmówców. O komentarz chcieliśmy zapytać samego Tomasza Biela. Odmówił jednak rozmowy z „Pulsem Biznesu” na jakikolwiek temat.

Sześć wyroków karnych i setki pokrzywdzonych nie uniemożliwiają oszustowi robienia interesów

„Można na mój temat bardzo wiele powiedzieć i można mnie obrzucać błotem. Przywykłem już do tego i powiem szczerze, że spływa to po mnie i mam to głęboko gdzieś, co o mnie ludzie gadają. Ja robię swoje”. To motto Tomasz Biel przekazał w maju 2012 r. grafikowi Piotrowi Wiszowatemu. I rzeczywiście: robi swoje od lat. Od drugiej połowy lat 90. Biel prowadził (czasem z żoną Dorotą Kwaśniak-Biel) wiele firm, z których najbardziej znane to Biel Capital (BC) i powiązane z nią Biel PR i Biel Audyt.

Wszystkie, także choćby Grupa Retro, Expertia czy sklepy odzieżowe, zostawiły za sobą niespłacone długi. Pokrzywdzeni wierzyciele to m.in. firmy, które BC miał wprowadzać na GPW, właściciele budynków, w których mieściły się siedziby spółek, hotele, prawnicy, drukarnie, pracownicy, fiskus i ZUS. Większość założonych przez Biela spółek wciąż istnieje, choć jedynie na papierze. Od lat nie składają wymaganych prawem sprawozdań finansowych, nie mogą też upaść, bo nie mają

majątku nawet na koszty postępowania. W ostatnich tygodniach Tomasz Biel przestał być prezesem aż dziewięciu takich firm. Dlaczego? To pytanie, jak wszystkie inne, sam Biel pozostawił bez odpowiedzi. Jego kariera biznesowa znaczona jest nie tylko niespłaconymi długami, ale też karnymi wyrokami. Skazywany był wielokrotnie.

Raz za udaremnianie inspekcji pracy, dwa za tzw. zagarnięcie mienia społecznego (m.in. realizację czeków bez pokrycia), trzy kolejne za oszustwo — na szkodę jednego z banków, szefa firmy nieruchomościowej oraz firmy gastronomicznej (ten ostatni wyrok usłyszał razem z żoną). Za każdym razem otrzymywał (najczęściej na swój wniosek) niewielką grzywnę, której czasem towarzyszył wyrok więzienia w zawieszeniu. Raz mógł nawet trafić za kratki, bo sąd miał prawo odwiesić wcześniejszy wyrok. Nie zrobił jednak tego, bo — jak ustaliliśmy — dysponował jego nieaktualną tzw. kartą karną. M.in. dlatego Tomasz Biel wciąż „robi swoje”.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dawid Tokarz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Ciemne sprawki Tomasza Biela