Ciepło ma potencjał

opublikowano: 27-09-2018, 22:00

Rozwój kogeneracji i większe wykorzystanie ciepła w miastach pozwoliłyby ograniczyć smog i niską emisję

Kogeneracja (CHP — Combined Heat and Power) to jednoczesne wytwarzanie w tzw. skojarzeniu energii elektrycznej i ciepła. Jest jedną z najwydajniejszych metod produkcji energii, jednak wymaga dodatkowego wsparcia dla utrzymania konkurencyjnych cen sprzedaży energii elektrycznej. Wysokowydajna CHP od dawna zajmuje ważne miejsce w europejskich regulacjach.

Konieczność uwzględnienia przez Polskę rozwiązań unijnego pakietu zimowego zmusi rząd do uruchomienia rozwiązań, które pozwolą na większe wykorzystanie ciepła. Dlatego bardzo ważne jest podjęcie w tym roku prac nad nowym, odpowiadającym realiom rynkowym i wymaganiom inwestycyjnym modelem regulacji branży — uważa Jacek Szymczak, prezes Izby Gospodarczej Ciepłownictwo Polskie.
Zobacz więcej

NOWY MODEL:

Konieczność uwzględnienia przez Polskę rozwiązań unijnego pakietu zimowego zmusi rząd do uruchomienia rozwiązań, które pozwolą na większe wykorzystanie ciepła. Dlatego bardzo ważne jest podjęcie w tym roku prac nad nowym, odpowiadającym realiom rynkowym i wymaganiom inwestycyjnym modelem regulacji branży — uważa Jacek Szymczak, prezes Izby Gospodarczej Ciepłownictwo Polskie. Fot. Marek Wiśniewski

Zamiast nowych bloków

— Roczna produkcja energii elektrycznej w kraju wynosi 150-160 TWh, ale w kogeneracji wytwarzanych jest jedynie 25 TWh. Program, umożliwiający wymianę zasilających systemy ciepłownicze kotłowni na urządzenia kogeneracyjne, umożliwiłby produkcję w nich łącznie 50 TWh energii, a jednocześnie dostarczyłby do systemu energetycznego kraju około 7 tys. MW. To jak siedem bloków, takich jak w Kozienicach, tylko że w różnych miejscach — mówił prof. Janusz Lewandowski z Politechniki Warszawskiej na jednym ze spotkań z samorządowcami.

Inwestycje w ciepłownictwie spadły drugi rok z rzędu. Udział kogeneracji w produkcji ciepła stoi w miejscu. Zmiana paliw postępuje bardzo powoli. Głównym paliwem jest nadal węgiel, który w 2017 r. miał 74-procentowy udział, a w przypadku samej kogeneracji wskaźnik ten wyniósł 69,4 proc. — wynika z raportu Urzędu Regulacji Energetyki (URE) o stanie ciepłownictwa w Polsce.

Nowoczesność w Zabrzu

Dobrym przykładem zmiany miksu paliwowego jest oficjalnie uruchomiona 20 września 2018 r. elektrociepłownia w Zabrzu. Na jej budowę Fortum wydało około 870 mln zł. To jedna z największych inwestycji energetycznych w ostatnich latach w Polsce.

Elektrociepłownia będzie mogła być zasilana trzema różnymi paliwami — węglem, paliwem alternatywnym wytwarzanym z surowców pozostałych po recyklingu (tzw. RDF — Refuse Derived Fuel), a także biomasą. Proporcja poszczególnych rodzajów paliwa może być zmieniana w zależności od ich cen i dostępności, co zapewni instalacji bezpieczne funkcjonowanie przez następne kilkadziesiąt lat. Szacuje się, że dzięki nowej elektrociepłowni emisja pyłów spadnie ponad jedenastokrotnie, dwutlenku siarki ponad siedmiokrotnie, a tlenku azotu prawie trzykrotnie.

— To pierwsza taka elektrociepłownia w Polsce. Stanowi filar obecności Fortum na Śląsku. Jest najważniejszym elementem nowoczesnej infrastruktury ciepłowniczej Zabrza i Bytomia na najbliższe dziesięciolecia — twierdzi Pekka Lundmark, prezes grupy Fortum.

Nowa elektrociepłownia zastąpi stare, wysłużone instalacje z Zabrza i Bytomia. Jej moc cieplna wynosi 145 MW, moc elektryczna — 75 MW. Zakładana roczna produkcja ciepła wynosi 730 GWh, prądu zaś 550 GWh. Firma inwestuje także w sieci ciepłownicze w regionie. W lipcu 2018 r. zakończyła się budowa 10-kilometrowego połączenia systemów w Zabrzu i Bytomiu. Rurociąg przebiega pod ziemią. Powstał z wyprodukowanych na Śląsku rur preizolowanych wyposażonych w system alarmowy, umożliwiający stały nadzór nad instalacją. Inwestycje w Zabrzu i Bytomiu to największy projekt Fortum w Polsce, którego wartość wynosi ponad 1 mld zł.

Achillesowa pięta

— Żeby wykorzystywać potencjał ciepła systemowego, trzeba rozwijać sieć — podkreśla Jacek Szymczak, prezes Izby Gospodarczej Ciepłownictwo Polskie.

Właśnie sieci są piętą achillesową. Od lat brakuje uregulowań systemowych i prawnych, które pozwalają na ich bezproblemowy rozwój w obszarach zurbanizowanych.

— Pojawia się inwestor, są obiekty, które można przyłączyć, a w praktyce trzeba nawet dwóch lat, by przejść siecią przez nieruchomości należące do kilkunastu czy kilkudziesięciu właścicieli — mówił Jacek Szymczak podczas konferencji NP Expo, odbywającej się właśnie w Katowicach (26-28 września 2018 r.).

Natomiast samorządowcy podkreślają, że najczęściej nie są właścicielami źródeł wytwarzania ani sieci, nie mogą więc podejmować bezpośrednich inwestycji. Poza tym nie mają narzędzi, które pozwolą nakazać podłączenie nowych budynków do sieci ciepłowniczych.

— W projekcie kodeksu urbanistyczno-budowlanego znalazł się bardzo dobry przepis, zgodnie z którym, jeśli jest możliwość korzystania z sieci wodociągowej, kanalizacyjnej, ciepłowniczej, to nie stosuje się innych rozwiązań indywidualnych. I na to powinno się nałożyć urealnienie planowania przez gminę. Te dokumenty muszą mieć rangę prawa miejscowego. Dopiero takie ułatwienia prawne pozwalają na rozwój sieci — dodaje Jacek Szymczak.

W maju 2018 r. Ministerstwo Inwestycji i Rozwoju zrezygnowało jednak z wprowadzenia projektu Kodeksu urbanistyczno-budowlanego do Sejmu.

Według Urzędu Miejskiego w Rybniku, nawet jeżeli miasto wprowadza zapis o preferowanych źródłach ciepła w planach zagospodarowania przestrzennego, takie plany są uchylane przez wojewodów, którzy twierdzą, że źródła ogrzewania nie są elementem zagospodarowania przestrzennego. W przypadku zamiaru podłączenia do sieci ciepłowniczej starych budynków ogromną przeszkodą są koszty wewnętrznej instalacji, na które nie stać wielu mieszkańców. Firmy ciepłownicze są gotowe na swój koszt doprowadzić sieć do budynku i zbudować węzeł. Nie mogą jednak finansować wewnętrznej instalacji np. w budynku komunalnym. Wydatek na jedno mieszkanie może sięgać około 10 tys. zł. Dlatego Piotr Woźny, pełnomocnik premiera ds. programu Czyste Powietrze, zapowiada, że pracują nad rozwiązaniem, które pozwoli na ten cel wykorzystać fundusze unijne.

— Takim przykładem jest Gorzów, gdzie PGE GiEK razem z miastem zrealizowała projekt, w ramach którego wymieniono 3 tys. przestarzałych pieców na paliwo stałe, wykorzystując pieniądze z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚiGW). Projekt realizowany przez trzy lata objął ponad 200 kamienic — mówi Piotr Woźny.

Firma sfinansowała rozwój swojej sieci ciepłowniczej, a miasto, przy wykorzystaniu dotacji z NFOŚiGW, zbudowało wewnętrzne instalacje.

— Konieczność uwzględnienia przez Polskę rozwiązań unijnego pakietu zimowego zmusi rząd do uruchomienia rozwiązań, które pozwolą na większe wykorzystanie ciepła. Dlatego bardzo ważne jest podjęcie w tym roku prac nad nowym, odpowiadającym realiom rynkowym i wymaganiom inwestycyjnym modelem regulacji branży — uważa Jacek Szymczak.

Sprawdź program konferencji "Budowa i utrzymywanie urządzeń przesyłowych", 20-21 listopada 2018 r., Warszawa >>

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Barbara Warpechowska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Gospodarka / Ciepło ma potencjał