Niezłe perspektywy dla rynku ciepła przyciągnęły do prywatyzowanej grupy ECO (dawniej Energetyka Cieplna Opolszczyzny) sześciu inwestorów, zainteresowanych zakupem 54 proc. akcji firmy. Wśród nich Energę i Eneę, dwie grupy energetyczne kontrolowane przez skarb państwa, oraz spółki zagraniczne: francuską Dalkię, słowacką GGE oraz niemiecką SFW Energia. Ofertę złożył też niemiecki koncern
E.ON, w konsorcjum z firmą Gelsenwasser. — Rynek ciepła to rynek regulowany, co z jednej strony oznacza przewidywalność biznesu, a z drugiej — ryzyko zmian tych regulacji. W Polsce prawdopodobna jest w tej chwili ścieżka zmian idących w kierunku zwiększania zwrotu z kapitału, co można uznać za zachętę do inwestowania w sektor ciepłowniczy — zauważa Kamil Kliszcz, analityk Domu Inwestycyjnego BRE Banku.
Konsorcjum E.ON ma nad pozostałymi chętnymi tę przewagę, że E.ON ma już 45 proc. akcji grupy ECO. O wyborze zadecyduje jednak cena i proponowany plan rozwoju. A pomysły wszyscy mają dobre.
— Wstępnie można powiedzieć, że złożone oferty dobrze rokują i są przemyślane w obszarze planów rozwoju ECO. Nowy akcjonariusz firmy powinien prowadzić politykę nastawioną na kontynuację inwestycji w majątek trwały oraz wspierać działania w obszarze fuzji i przejęć — uważa Paweł Krawczyk, naczelnik wydziału budżetu w Urzędzie Miasta Opola (sprzedającym akcje jest kilka gmin, w tym gmina Opole).
Oferta E.ON jest o tyle zaskakująca, że wydawało się, że koncern zamierza się wycofać z polskiego rynku ciepła. Już w 2010 r. ogłosił globalną strategię, zakładającą koncentrację na najbardziej perspektywicznych rynkach, w szczególności rosyjskim, tureckim i brazylijskim. A kilka miesięcy temu sprzedał GdF Suez zakłady ciepłownicze w Słupsku, Koszalinie, Ostrowie Wielkopolskim, Ustce i Złotowie.
Nie dziwi natomiast chęć przejęcia ECO przez GGE, która prowadzi właśnie ofertę publiczną i zamierza wprowadzić akcje do obrotu na warszawskiej giełdzie. Słowacka firma chętnie inwestuje w elektrociepłownie, rywalizowała nawet o zakłady sprzedane w końcu przez E.ON GdF-owi. Z niedawnych wypowiedzi prezesa Rolanda Totha wynika jednak, że GGE nie spodziewa się sukcesu z ECO.
— Pracujemy nad kilkoma projektami zakładającymi przejęcie lub budowę mocy wytwórczych w Polsce, ale polskie regulacje wciąż nie są dostosowane do wymogów unijnych. Dlatego inwestycyjnie koncentrujemysię raczej na Słowacji, Czechach i Serbii — mówił Roland Toth na niedawnej konferencji prasowej. ECO to duży kąsek. Działa na terenie 10 województw i składa się z dziewięciu spółek.
Wytwarza ciepło w 182 kotłowniach o łącznej mocy zainstalowanej na poziomie 700 MW. Cała grupa wypracowała w 2012 r. 332 mln zł przychodów, 33,6 mln zł zysku operacyjnego i 20,9 mln zł zysku netto. Wyników za 2013 r. nie ujawnia, ale sygnalizuje, że były nie gorsze niż w 2012 r. Sprzyjała im m.in. długa zima, korzystna dla sektora ciepłowniczego.