Ciepłownicy ostrzegają przed wzrostem cen

Magdalena GraniszewskaMagdalena Graniszewska
opublikowano: 2023-11-26 20:00

Izba Gospodarcza Ciepłownictwo Polskie alarmuje, że przepisy zamrażające ceny ciepła zaraz wygasną, a to oznacza noworoczny skok.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • ile Polska Grupa Górnicza życzy sobie za węgiel dla ciepłowni
  • jak mogą skoczyć ceny ciepła w 2024 r.
  • co proponuje Izba Gospodarcza Ciepłownictwo Polskie
Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Pierwsze śniegi za nami, sezon grzewczy się rozkręca, a wyzwania sektora ciepłowniczego znów stają się pilne. Najważniejsze z nich to rachunki za ciepło. Jacek Szymczak, prezes Izby Gospodarczej Ciepłownictwo Polskie, alarmuje, że aktualny system „zamrożonych” cen ciepła obowiązuje tylko do 31 grudnia 2023 r. Nie wiadomo, czy ustawa zostanie przedłużona. A jeśli nie zostanie?

- Będzie skok cen, choć zróżnicowany, w zależności od przedsiębiorstwa ciepłowniczego – mówi Jacek Szymczak.

Zamrażarka dłuższa czy nie

Jacek Szymczak wyjaśnia, że ceny ciepła w 2023 r. zostały ograniczone tak, by nie wzrosły o więcej niż 40 proc. w stosunku do września 2022 r. Jednocześnie dziś widzimy, że na światowych rynkach węgiel i gaz tanieją.

- Ceny spadły, ale nadal są wyższe niż punkt odniesienia z 2022 r. Jednocześnie pamiętajmy, że ciepłownie mają dłuższe kontrakty na zakup węgla i gazu, więc dzisiejszy spadek cen nie daje im od razu korzyści – tłumaczy Jacek Szymczak.

Przykładowo, dziś ciepłownie za węgiel od Polskiej Grupy Górniczej płacą ok. 39 zł za GJ, natomiast oferty na czwarty kwartał i na 2024 r. są na poziomie ok. 28 zł za GJ. Na rynkach światowych tymczasem węgiel jest tańszy i kosztuje ok. 22 zł za GJ (wszystkie ceny są z pominięciem kosztów transportu).

To oznacza, że w nowym roku ciepło będzie droższe. W tej sytuacji Izba Gospodarcza Ciepłownictwo Polskie proponuje przedłużyć obowiązującą ustawę przynajmniej do połowy 2024 r. i w tym czasie wypracować nowe rozwiązanie. Nową filozofię Izba promuje od dawna: po pierwsze, pomagać nie wszystkim, a tylko najuboższym, opierając się np. na kryteriach ubóstwa energetycznego, i po drugie, zmienić algorytmy wyliczające kwotę wsparcia dla firm ciepłowniczych, by na tym nie traciły.

- W obecnym modelu, zakładającym opust dla odbiorcy i rekompensatę dla firmy, firma nigdy nie wychodzi na zero, zawsze jest na minusie. Ten minus to kwoty sięgające nawet kilku mln zł, na które firmy musza zaciągać szybki kredyt obrotowy, by zachować płynność – tłumaczy Jacek Szymczak.

Akcja przykręcania kaloryferów

Izba Gospodarcza Ciepłownictwo Polskie zachęca też, po raz kolejny, do przykręcania tej zimy kaloryferów. W przeciętnym polskim mieszkaniu temperatura wynosi zimą 22 stopnie, a można ja obniżyć do 20 stopni, co dałoby ludziom korzyści finansowe i zdrowotne.

- Na pierwszy rzut oka wydaje się, że taki postulat jest dla firm ciepłowniczych negatywny, bo oznacza zmniejszenie popytu. Pamiętajmy jednak, że w długim terminie sektor i tak musi przejść potężną transformację w kierunku zmniejszania emisji i generalnie większej efektywności cieplnej – mówi Jacek Szymczak.

Dziś polskie ciepłownictwo jest uzależnione od węgla, którego udział w 2022 r. stanowił 66,2 proc. Dywersyfikacja paliw wprawdzie postępuje (w 2017 r. udział węgla wynosił 74 proc.), ale wolno. Zielone ciepło stanowi tylko 10 proc. polskiego rynku i jest to głównie ciepło biomasowe. Konieczne są inwestycje w pompy ciepła, fotowoltaikę, zieloną energię elektryczną i geotermię.