Koniec dwuletniego konfliktu akcjonariuszy Energetyki Cieplnej Opolszczyzny (ECO) zbiegł się w czasie z rekordowymi zyskami tej jednej z największych grup ciepłowniczych w kraju. To okazja, by pomyśleć o wejściu na giełdę. Główny akcjonariusz, czyli miasto Opole, rozważa ten scenariusz.

Zgoda po dwóch latach
— Dyskutujemy na temat strategii dla ECO. Zależy nam na rozwoju firmy, również poza Opolem. W grę wchodzą przejęcia, emisja akcji. Dlatego dobrym pomysłem mogłoby być wprowadzenie firmy na Giełdę Papierów Wartościowych — mówi Arkadiusz Wiśniewski, prezydent miasta Opole.
Miasto ma nieco ponad 53 proc. akcji ECO, a 46,6 proc. ma niemiecki koncern energetyczny E.ON edis energia. Akcjonariusze byli w konflikcie, odkąd w 2014 r. w wyniku wyborów samorządowych doszło do zmian we władzach miasta. Nowy prezydent, cieszący się poparciem PiS, zażądał zmian w strategii firmy, a także zmian personalnych.
Niemcy oponowali, a spory pomiędzy akcjonariuszami otarły się również o sądy. Trwało to dwa lata, a rozejm przyniosła dopiero końcówka 2016 r. Wtedy stanowisko stracił Wiesław Chmielowicz, który przez 18 lat kierował ECO. Już on marzył o wprowadzeniu ECO na giełdę, zaczął nawet prace nad prospektem emisyjnym. Przy skonfliktowanych akcjonariuszach giełdowe plany były jednak nierealistyczne. Teraz pomysł stał się realny.
— Za pomocą giełdy można pozyskać pieniądze, zyskać transparentność, a jednocześnie nie zmieni się układ sił akcjonariuszy — podkreśla Arkadiusz Wiśniewski.
40 mln na czysto
Z punktu widzenia wyników finansowych moment na myślenie o giełdzie jest dobry. W 2015 r. ECO miało rekordowy zysk netto na poziomie 33 mln zł, a w tym roku ten rekord pobije. Zyski nie zostały jeszcze audytowane, ale nasze źródła wskazują, że w 2016 r. zysk netto sięgnął ok. 40 mln zł. Do tego ECO uchodzi za dynamiczną perełkę w branży. Jest zarazem wytwórcą i dystrybutoremciepła, obecnym na terenie dziesięciu województw.
— Nie jestem zaskoczony planami giełdowymi u takiej firmy. To sektor taryfowany, co oznacza, że Urząd Regulacji Energetyki zatwierdza ceny ciepła na dany rok na podstawie cen węgla z roku poprzedniego. Firmy z tego sektora chwalą się więc dobrymi wynikami, które przyniósł im taniejący w ostatnich latach węgiel — tłumaczy Krzysztof Kubiszewski, analityk domu maklerskiego Trigon.
Wiąże się z tym ryzyko — przy drożejącym węglu wyniki mogą się pogorszyć. W przypadku ECO łagodzić ten efekt będzie dystrybucja ciepła, którą ECO ma w strukturach i która też jest taryfowana. I mniej ryzykowna. — W przypadku firm działających w sektorze regulowanym inwestorzy mniej liczą na wzrost kursu, a bardziej na regularną dywidendę. Patrzeć więc będą na zdolność firmy do trwałego generowania zysku netto — zauważa Krzysztof Kubiszewski.
ECO pójdzie w Polskę?
Niemiecki akcjonariusz przekonuje, że o giełdowych planach ECO jeszcze nie słyszał. Do współpracy z miastem nastawiony jest jednak pozytywnie. — Po fazie konfliktów, trwającej blisko dwa lata, przyszłość firmy widzimy w lepszym świetle — mówi Mariusz Majkut, reprezentujący E.ON.
Bez zgody Niemców giełdowe plany ECO jednak się nie powiodą. Zgodnie z Kodeksem spółek handlowych, za upublicznieniem firmy muszą się opowiedzieć akcjonariusze reprezentujący 75 proc. kapitału zakładowego. Miasto ma mniej. E.ON może jednak dać się przekonać, bo również liczy na rozwój ECO w kraju.
— Wśród znaczących kwestii, które rysują się przed spółką, widzę m.in. udział w procesach prywatyzacyjnych — mówi Mariusz Majkut. © Ⓟ