Jest bardzo źle. Nowe ciężarówki się nie sprzedają,
a ceny używanych ostro spadają. Czym to się skończy?
Wyniki sprzedaży samochodów ciężarowych są łagodnie mówiąc — bardzo słabe. Kryzys gospodarczy, który ogarnął Europę jest już bardzo widoczny również na polskim rynku samochodów ciężarowych. Dane za styczeń 2009 r. pokazują, że przypadku segmentu pojazdów powyżej 16 ton zmniejszył się on o ponad 75 proc. w stosunku do pierwszego miesiąca roku 2008. Co gorsza, prognozy nie zwiastują poprawy sytuacji.
Bez ostrzeżenia
Kiedy rok temu podsumowywaliśmy 2007 rok i snuliśmy prognozy na 2008 r. nikt nie spodziewał się takiego załamania.
— Wkraczaliśmy w rok 2008 zastanawiając się jak rynek będzie się zachowywał po rekordowym roku 2007. Nikt nie mógł przewidzieć, że zamiast lekkiej korekty, jaką najczęściej zakładały prognozy, nastąpi mocny spadek ilości zamówień, spowodowany systematycznie pogłębiającym się od czerwca 2008 kryzysem na rynku amerykańskim — mówi Zbigniew Kołodziejek, szef marketingu w DAF Trucks Polska.
W efekcie bardzo długie okresy dostaw z 2007 r. uległy szybkiemu skróceniu w przypadku dokładnie wszystkich producentów pojazdów ciężarowych. Rynek wrócił też niejako "na swoje miejsce" stając się na powrót rynkiem klienta. I tak w sprzedaży lekkich pojazdów ciężarowych 6-15 t DMC utrzymał się lekki trend spadkowy na terenie UE (83,5 tys. nowych rejestracji w 2007 i 79,5 tys. w 2008 roku). Z kolei w segmencie pojazdów ciężkich po rekordzie z 2007 r. nastąpił spadek liczby nowych rejestracji zaledwie o 0, 3 proc. (338 tys. w 2007 r. i 331 tys. rok później). Mimo to, 2008 r. był i tak lepszy od 2006.
Miłe złego początki
Mimo objawów spowolnienia gospodarczego w Europie i kryzysu w USA 2008 rok nie był najgorszy dla firm sprzedających ciężarówki w Polsce. Większość zamknęła go z dobrym wynikiem. Oczywiście rysowała się już tendencja spadkowa, ale nic nie zapowiadało katastrofy.
— Wynik całkowity sprzedaży w segmencie aut 6-16 t DMC, w roku 2008 był niższy o 2,3 proc., natomiast ilość pojazdów DAF z tego segmentu, dostarczonych polskim klientom wzrosła o 5,27 proc. zwiększając udział firmy w rynku z 9,1 do 9,88 proc. — opowiada Zbigniew Kołodziejek.
Polski rynek pojazdów z segmentu powyżej 16 ton DMC zmniejszył się z 19 237 sztuk dostarczonych w 2007 r. do 16 611 rok później.
— Był to jednakże wynik lepszy od osiągniętego w roku 2006 — dodaje Zbigniew Kołodziejek.
Podobnego zdania jest Marek Zawistowski, dyrektor marketingu Renault Trucks Polska.
— W 2008 r. w segmencie samochodów dostawczych i aut powyżej 6 t DMC nastąpił spadek 12 proc. Renault Trucks Polska zamknęło rok 2008 zupełnie niezłym wynikiem. Sprzedaliśmy ok. 2,8 tys. pojazdów. Wprowadziliśmy nowości. Nieźle wypadła sprzedaż samochodów dostawczych, których sprzedaliśmy ponad 800 — mówi Marek Zawistowski
Styczeń pod kreską
Początek bieżącego roku nie napawa optymizmem. Nie sprzedają się nawet auta dostawcze, nie mówiąc już o ciężarówkach. Takie wnioski można wyciągnąć z opublikowanego przez Polski Związek Przemysłu Motoryzacyjnego (PZPM) zestawienia sprzedaży nowych samochodów użytkowych. Zestawienie obejmuje sprzedaż w styczniu 2009 i powstało na podstawie danych firm członkowskich PZPM.
W styczniu 2009 r. sprzedaż samochodów użytkowych o dopuszczalnej masie całkowitej powyżej 3,5 t wyniosła 517 sztuk i była o 69 proc. niższa niż rok wcześniej. Oznacza to, że sprzedano o 1151 pojazdów mniej niż przed rokiem i o 408 mniej niż w grudniu 2008.
Sprzedaż w ciągu ostatnich sześciu miesięcy spadła o 41,8 proc. W tym czasie sprzedano niemal o 5 tysięcy pojazdów mniej niż w analogicznym okresie przed rokiem. Rezultat ostatnich 12 miesięcy był natomiast niższy o 13,7 proc. — czytamy w raporcie.
Sprzedaż samochodów ciężarowych powyżej 16 t w styczniu 2009 r. wyniosła 300 sztuk i była mniejsza niż przed rokiem o 927, czyli o 75,6 proc. W styczniu sprzedano o 200 sztuk aut mniej niż w grudniu 2008.
W ciągu ostatnich sześciu miesięcy sprzedano 4 528 pojazdów, czyli o 48,7 proc. mniej niż w analogicznym okresie przed rokiem.
— Co do prognoz na rok 2009, to nie jestem optymistą. Niestety portfel zamówień nie jest pełny. Kurs euro nadal nie sprzyja kupującym. Finansowanie środków transportu staje się trudniej dostępne. Wciąż mamy niesprzedane auta z 2008 r. Podobna sytuacja jest w magazynach konkurentów. Sprzedaż tych aut zajmie sporo czasu — nawet do połowy roku. Co potem? Wszystko zależy od rozmiarów kryzysu — mówi Marek Zawistowski.
Budowlany respirator
Sytuacja nie sprzyja rozbudowie flot samochodów ciężarowych. Firmy transportowe tną koszty i z pewnością nie myślą o powiększaniu swoich parków maszyn.
Pozostaje zatem "budowlanka", która dzięki unijnym dotacjom na infrastrukturę powinna być "respiratorem" rynku transportowego.
— Dotychczasowe niezbyt wysokie tempo inwestycji związanych z infrastrukturą oraz organizacją Euro 2012 musi ulec radykalnemu przyspieszeniu. Stąd też oczekujemy istotnego wzrostu w segmencie budowlano — konstrukcyjnym. Segmenty specjalistyczne powinny zapewnić dostawcom aut ciężarowych istotny wzrost sprzedaży podwozi i to zarówno lekkich, jak i ciężkich — mówi Zbigniew Kołodziejek.
Zakupy planują firmy z sektora CFM.
— Wynajem samochodów ciężarowych może okazać się dla wielu firm alternatywą w czasach niepewności rynkowej. Widzimy to, dlatego mimo znaczącego spowolnienia gospodarczego Fraikin Polska planuje zwiększyć swoją flotę o ponad 200 samochodów ciężarowych. Szacujemy, że na koniec bieżącego roku całkowita wielkość floty Fraikin przekroczy 1 tys. pojazdów przeznaczonych na wynajem — mówi Artur Nowicki, prezes Franklin Polska.
Z drugiej ręki
Sytuacja w której podaż znacznie przewyższa popyt nie działa dobrze na rynek aut używanych. Importerzy nowych samochodów intensywnie wyprzedają wyprodukowane w ubiegłym roku i nie sprzedane pojazdy. Oferują je w atrakcyjnych cenach, uwzględniając ubiegłoroczny kurs Euro.
Szczególny problem dotyczy ciężarówek z silnikami Euro 4. W październiku 2009 zacznie obowiązywać norma Euro 5 i auta z silnikami poprzedniej generacji będzie można sprzedawać wyłącznie ze specjalnym pozwoleniem. Na rynku pojazdów używanych, pomimo bardzo słabego popytu, widać zainteresowanie ciągnikami siodłowymi spełniającymi normy Euro 4 i 5, a więc maksymalnie 2-letnimi. To efekt wprowadzenia z początkiem 2009 r. nowych stawek myta na niemieckich autostradach, promujących pojazdy najbardziej ekologiczne — czytamy w raporcie przygotowanym przez EurotaxGlass's Polska.
Ciągniki z silnikami Euro 3, do niedawna najpopularniejsze na rynku, szybko tracą na wartości i w obecnie są już traktowane jako pojazdy wyłącznie do transportu krajowego. Bardzo duża ilość używanych pojazdów na placach sprzedawców powoduje, że ich wartości uniezależniły się od kursu euro, a biorąc pod uwagę jego gwałtowny wzrost, samochody oferowane w Polsce są już znacznie tańsze, niż w Europie Zachodniej.
— Obserwując wartości używanych ciągników siodłowych Euro 3 zarejestrowanych w 2004 r. można zuważyć, że tempo spadku wartości nie maleje. Samochody w ciągu roku straciły prawie 50 proc. wartości, a z całą pewnością nie jest to koniec spadków — przewiduje Marcin Kardas z EurotaxGlass's Polska.
Na razie nie widać żadnych oznak ożywienia rynku ciężarówek. Stoki nowych pojazdów są wciąż bardzo duże, a używanych pojazdów nadal przybywa. Firmy transportowe przeżywają ogromne kłopoty. Dopóki popyt na pojazdy używane nie wzrośnie, a ich wartości się nie ustabilizują, nie będzie mowy o powrocie koniunktury. l
Mimo wszystko
warto myśleć
o inwestycjach
Krzysztof Kuniewicz
dyrektor zarządzjący Bibby Financial Services
Insytucje finansowe, oceniając możliwości finsowania przedsiębiorstw, sugerują się kondycją całej branży, a nie tylko poszczególnych firm. A według banków i firm ubezpieczeniowych transport jest jednym z najbardziej dotkniętych kryzysem sektorów. Przesłanką do takiej oceny jest chociażby liczba samochodów ciężarowych zapełniających parkingi firm leasingowych i komisów samochodowych. Coraz częściej słychać także o upadłościach firm z tego sektora.
To efekt kryzysu, ale w wielu przypadkach jest to wynik przeinwestowania. Wiele firm transportowych w ostatnich latach zachłysnęło się boomem gospodarczym i zainwestowało wielkie kwoty w tabor samochodowy.
To naturalny mechanizm "czyszczenia rynku", w wyniku którego odpadną z gry firmy mało stabilne i słabo zarządzane, co z kolei może stać się szansą na pozyskiwanie większej ilości zleceń dla przedsiębiorców, którzy wykazują dość dobrą kondycję finansową.
Uleganie zbiorowej panice pogarsza tylko sytuację i negatywnie wpływa na firmy zdrowe finansowo, których nie brakuje. Niezależnie od stanu koniunktury gospodarczej są podmioty, które produkują — nawet jeśli produkują mniej — oraz firmy, które kupują — choć być może mniej niż przed kilkoma miesiącami.
Branża transportowa, choć atrakcyjna dla firm leasingowych, tradycyjnie nie jest lubiana przez spółki faktoringowe. Przyczyną tego stanu rzeczy jest wysoki poziom kompensat dokonywanych w rozliczeniach firm transportowych oraz dość słaba dyscyplina płatnicza dłużników. Nie jest to przeszkodą dla naszej firmy, która już od ponad dwóch lat rozwija produkty finansowe specjalnie z myślą o firmach spedycyjnych i transportowych.
W relacjach z firmamy transportowymi korzystamy z brytyjskich doświadczeń firmy-matki — Bibby swoje korzenie ma właśnie w transporcie, więc znamy i rozumiemy tę niszę rynkową lepiej niż inni. Niestety i my odczuwamy kryzys w branży — w ostatnim czasie liczba firm transportowych obsługiwanych przez Bibby mocno się skurczyła. Wiele firm nie wytrzymało presji rynkowej oraz negatywnych skutków kryzysu.
Nie znaczy to, że ograniczyliśmy finansowanie — cały czas jesteśmy otwarci na rozmowy z firmami, które mają stałe grono odbiorców i wierzytelności handlowe. Wierzę, że właśnie w trudnych czasach warto rozpoczynać współpracę z nowymi firmami i pomagać im w przetrwaniu kryzysu, aby również w dobrych czasach mieć w nich dobrych i lojalnych klientów.
Firmy, które dziś są w stanie działać i mają mocne podstawy finansowe właśnie teraz mogą pomyśleć o inwestycjach np. o wymianie taboru, bo ceny rynkowe używanych, prawie nowych pojazdów będą coraz bardziej atrakcyjne. A faktoring może im to umożliwić.