Ciśnienie na linii: AHP – pacjenci – NFZ

  • Alina Treptow
opublikowano: 08-09-2016, 22:00

Konflikt między funduszem a klinikami kardiologicznymi wchodzi na nowy poziom, siejąc panikę wśród chorych

Kliniki kardiologiczne American Heart of Poland (AHP) poinformowały o tymczasowym zamknięciu oddziału kardiologii w Myszkowie. Będzie to trzeci z sześciu oddziałów, które medyczna grupa planuje zamknąć w związku z obniżką wycen świadczeń medycznych w kardiologii. Wcześniej spółka poinformowała o zamknięciu ośrodków chirurgii naczyniowej w Józefowie i Nysie. W walce o publiczne finansowanie w Nysie postanowiła pójść na całość, podnosząc ciśnienie nie tylko samorządowcom i urzędnikom lokalnego oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia (NFZ), ale również… byłym pacjentom.

Nad klinikami AHP, których współzałożycielem jest Paweł Buszman, zbierają się czarne chmury. Od lipca wyceny procedur kardiologicznych spadły o około 20 proc. Kolejna obniżka szykowana jest na początek 2017 r. Dla grupy będzie to oznaczało duży spadek rentowności biznesu.
Zobacz więcej

KIEPSKIE ROKOWANIA:

Nad klinikami AHP, których współzałożycielem jest Paweł Buszman, zbierają się czarne chmury. Od lipca wyceny procedur kardiologicznych spadły o około 20 proc. Kolejna obniżka szykowana jest na początek 2017 r. Dla grupy będzie to oznaczało duży spadek rentowności biznesu. JERZY DUDEK/FORUM

Paniczny sygnał

Pod koniec sierpnia Nyskie Centrum Sercowo-Naczyniowe wysłało do pacjentów pisma, informujące ich, że NFZ odmawia sfinansowania wykonanego zabiegu i/lub operacji. Padały kwoty, w niektórych przypadkach przekraczające 50 tys. zł. Choć później pojawiła się informacja, że centrum nie będzie od nich egzekwować zapłaty, tylko sygnalizuje problem uchylania się przez NFZ od obowiązków, to w mieście i jego okolicach wybuchła panika. Sprawę jako pierwsza opisała „Nowa Trybuna Opolska”.

Zaniepokojeni pacjenci, którzy obawiali się, że za usługę medyczną będą musieli zapłacić z własnej kieszeni, dzwonili do opolskiego oddziału NFZ, a jeden z nich zadzwonił nawet do wojewody, pytając, czy ma płacić w dolarach czy wystarczy w złotych. Barbara Pawlos, rzeczniczka opolskiego oddziału NFZ, podkreśla, że w większości pisma zostały skierowane do osób schorowanych, starszych, szczególnie narażonych na stres.

— Dzwoniły również rodziny zmarłych pacjentów, którzy także otrzymali pisma, obawiając się, że kwota za zabieg wejdzie do masy spadkowej. Obecnie informujemy pacjentów na bieżąco, że wszystkie świadczenia są bezpłatne. Oddział rozważa możliwość skierowania sprawy do rzecznika odpowiedzialności zawodowej lekarzy, aby zbadał, czy niepokojenie pacjentów przez ordynatora oddziału AHP w Nysie, który podpisał się pod listem, było etyczne i właściwe — mówi Barbara Pawlos. Spółka podkreśla, że listy miały być informacją dla pacjentów.

— Zdecydowaliśmy się poinformować lokalną społeczność, że NFZ uchyla się od nałożonych na niego obowiązków zapewnienia ubezpieczonym bezpłatnej opieki medycznej. AHP nigdy nie zamierzały i nie zamierzają obciążać kosztami leczenia pacjentów w ramach publicznego finansowania, co było wyraźnie podkreślone w listach. Pacjenci mają prawo wiedzieć, że fundusz nie płaci za ich leczenie, choć płacą składki.

To właśnie unikanie z premedytacją przez NFZ zwrotu finansowania niezbędnych do ratowania zdrowia i życia ubezpieczonych pacjentów zabiegów, przeprowadzonych nie tylko na oddziale chirurgii naczyniowej, ale także na oddziałach kardiologii w Nysie jak i Kędzierzynie- Koźlu, można uznać za nieetyczne — odpowiada biuro prasowe AHP.

Kontrowersyjny zabieg

Opolski oddział NFZ nie ma informacji, ilu pacjentów otrzymało listy. Podejrzewa, że dostali je leczeni w ramach tzw. nadwykonań, czyli byli przyjmowani przez placówkę, mimo że jej kontrakt z publicznym płatnikiem się wyczerpał. W przypadku nyskiej jednostki wyczerpał się dość szybko — w 2015 r. spółka miała umowę na 1,2 mln zł. Nadwykonania wyniosły aż 12 mln zł. Spółka twierdzi, że NFZ musi zapłacić, bo były to świadczenia ratujące życie, obowiązkowo finansowane przez płatnika. NFZ natomiast, powołując się na wyniki kontroli, twierdzi, że 90 proc. świadczeń zakwalifikowanych przez nyski ośrodek AHP jako ratujące życie w rzeczywistości go nie ratowało. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Alina Treptow

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy