Ciuszki z Polski bez daty ważności

Dlaczego dziecięce ubranka dobrej jakości szyte w Polsce muszą kosztować majątek? Z niezgody na tę sytuację powstał MyBasic, czyli firma Justyny Tylak-Nowis

O tym, że dobrej jakości dziecięce ubranka mają na metce „Made in Poland”, wie niemal każda mama, i to nie tylko w naszym kraju, ale również za granicą. Zwykle są wykonane staranniej niż te w Chinach lub Bangladeszu i z lepszej jakości materiałów, które zniosą plamy z jedzenia i ślady po dobrej zabawie wielokrotnie usuwane praniem w automatycznej pralce.

TANIEJ ZA JAKOŚĆ:
Zobacz więcej

TANIEJ ZA JAKOŚĆ:

MyBasic Justyny Tylak-Nowis zrezygnowało z sezonowych kolekcji ubranek i dopasowywania do zmieniajacej sie mody. Dzieki stałej kolekcji podstawowych ubran w róznych kolorach obniza cene rzeczy szytych w Polsce. Marek Wiśniewski

Zwykle za tę jakość i pochodzenie jednak trzeba zapłacić znacznie więcej niż za ciuszki z sieciówek lub bazarów. Brakuje ubranek dobrej jakości, lecz niezbyt drogich. Tak wygląda nisza, którą Justyna Tylak-Nowis postanowiła zapełnić, realizując jednocześnie własne wieloletnie marzenie o pracy na swoim.

— Pomysł powstał niedługo po moim powrocie do pracy z urlopu macierzyńskiego z pierwszym dzieckiem. Wiedziałam, że chcę robić coś własnego, a niszę podpowiedziały mi własne doświadczenia z ubieraniem małych dzieci. Do realizacji zabrałam się, będąc w ciąży z drugim dzieckiem — wspomina Justyna Tylak-Nowis.

Na każdy sezon

Założycielka MyBasic dostrzegła nie tylko zbyt wysokie ceny ubrań szytych w Polsce, ale także przywiązanie dzieci (i ich rodziców) do ulubionej spódniczki, legginsów czy spodni, z których jednak szybko się wyrasta. Stąd właśnie nazwa i zasadnicza część pomysłu MyBasic na modę dziecięcą: kilkadziesiąt najbardziej podstawowych rodzajów ubranek w tych samych kolorach od rozmiaru 62 do 140, bez jakichkolwiek nadruków czy wzorów, produkowanych z jakościowych i certyfikowanych materiałów.

Dzięki temu nie tylko łatwiej zestawiać je z innymi ubraniami, ale również zakupić „te same” ulubione spodenki, bluzę czy sukienkę w rozmiarze większym niż dotychczasowy. Odpada również problem skompletowania ubioru dziecka w jednym kolorze, np. na imprezę w przedszkolu (wszystkie dzieci na czerwono) czy jednakowego ubrania rodzeństwa.

— Sama bardzo lubię kupować podobne rzeczy, jeśli tylko się one sprawdziły, a u innych producentów nieraz spotykałam się z problemem braku danego modelu w następnej kolekcji czy następnym rozmiarze. Wiem, że wielu innych rodziców miało podobny problem — argumentuje założycielka MyBasic.

W tej marce ubrań nie ma więc sezonowych kolekcji, dzięki czemu klienci mogą być pewni, że kupią to samo również za rok czy dwa, w odpowiednim rozmiarze. Rodzinnej firmie zaś odchodzi koszt corocznych sesji zdjęciowych nowych produktów, organizowania wyprzedaży, a przede wszystkim wyższa cena niewielkich sezonowych partii zamawianych w szwalniach. Jeden wzór i kolor pozwala na produkcję z góry znacznie większej ilości towaru. To jeden z pomysłów na obniżenie cen jakościowych ubranek do poziomu tych produkowanych w Chinach czy Bangladeszu. MyBasic obiecuje, że za sztukę klient nie zapłaci tu więcej niż 60 zł, a gros produktów kosztuje w granicach 20-30 zł.

Bez pośredników

Innym sposobem firmy Justyny Tylak-Nowis na obniżenie ceny produktów, przy jednoczesnym zysku dla niej samej jest sprzedaż wyłącznie przez własny sklep online. — Rezygnujemy na razie z wchodzenia z naszą marką do sklepów dziecięcych czy z organizacji Showroomu oraz wykupywania drogich reklam. Wszelkie zyski przeznaczamy na inwestycję w rozwój: projektowanie nowych podstawowych wzorów i promocję poprzez budowanie sieci poleceń — mówi założycielka MyBasic.

Choć sklep z ubrankami tej marki działa dopiero trzy miesiące i szerzej jest raczej nieznany, to został już zauważony przez kilka blogów parentingowych i zdobył wiele pozytywnych recenzji od swoich klientów. Firma, choć ma generować zyski i utrzymywać jej założycielkę, jest pomyślana jako projekt długoletni, więc Justyna nie ma sztywnego biznesplanu, który zakłada realizację określonych wskaźników. — To spełnienie moich zawodowych marzeń i ambicji. Zależy mi na stworzeniu unikatowej marki oferującej bardzo dobrej jakości ubrania dla dzieci, dlatego w średnim terminie jestem gotowa reinwestować całe zyski w produkt — mówi właścicielka firmy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Druś

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Ciuszki z Polski bez daty ważności