Budzi wątpliwości, jest nieprzejrzyste, a wszystkie rodzaje ryzyka są przerzucone na koncesjonariusza — tak Clear Channel Poland, firma specjalizująca się w reklamie zewnętrznej, określa postępowanie przetargowe w formule partnerstwa publiczno-prywatnego (PPP) na wymianę i utrzymanie 1580 wiat w stolicy.
Wczoraj na złożenie wiążących ofert zdecydowały się tylko dwa konsorcja z pięciu zainteresowanych podmiotów. To Cam Media i Cam Polski Outdoor oraz Ströer Polska i AMS (spółka zależna giełdowej Agory). Według Clear Channel Poland, postępowanie przetargowe budzi wiele wątpliwości.
Przykład? Wybrana firma ma zwracać miastu wydatki poniesione na sprzątanie i oświetlenie wiat oraz przez lata przekazywać część zysków z reklam w gablotach na przystankach. Firma podkreśla, że wszystkie rodzaje ryzyka i koszty zostały przerzucone na koncesjonariusza, co jest sprzeczne z duchem PPP.
— To nie jest postępowanie w PPP. Opieramy się na ustawie o koncesji, a to różnica. Nie wszystkie ryzyka są po stronie koncesjonariusza i np. miasto przejmuje na siebie ryzyko załatwiania pozwoleń administracyjnych w takim sensie, że jeżeli te zajmą partnerowi prywatnemu więcej niż zakładany czas, będziemy analogicznie wydłużać zarówno okres koncesji, jak i budowy wiat — mówi Tomasz Gamdzyk ze stołecznego ratusza. Jego zdaniem, od początku postępowania na miasto wywierano naciski na zmianę formuły w taki sposób, by podzielić Warszawę na strefy rynku reklamowego.
— Ta krytyka jednego z uczestników postępowania to nic innego jak walka o własne interesy — uważa Tomasz Gamdzyk ze stołecznego ratusza. Zapewnia, że miasto nie zamierza wycisnąć jak cytryny przyszłego koncesjonariusza.
— Dopiero po zakończeniu inwestycji koncesjonariusz będzie wpłacał miastu stałą kwotę, jako częściowy udział w kosztach sprzątania przystanków ponoszonych przez miasto. Gdy osiągnie zadeklarowany w ofercie zysk, wtedy odda jego procentową część — mówi Tomasz Gamdzyk. Clear Channel Poland uważa, że do dziś nie wiadomo, z jakiego materiału mają być wykonane wiaty ani też gdzie dokładnie mają zostać ustawione.
— Wygląd wiat został określony przez projektantów — tak jak zakres wyboru oraz ewentualnej zmiany materiałów. To ułatwi działanie koncesjonariusza. Lokalizacje są od dawna ustalone. Już przy zapraszaniu do składania ofert miasto przekazało oferentom listę adresową i mapy — zaznacza Tomasz Gamdzyk.
Na tym nie koniec zarzutów Clear Channel Poland. Wątpliwości firmy budzi też fakt, że wiaty mają być ustawione w ciągu trzech lat — po siedmiu latach planowania przez miasto projektu. To krótki termin, gdy weźmie się pod uwagę skomplikowaną procedurę oraz fakt, że niektóre wiaty mają stanąć na terenie objętym ochroną konserwatora.
— Trzy lata wystarczą. Jesteśmy po uzgodnieniach z konserwatorem zabytków. W tym względzie nie powinno być problemów. Jeśli pozwolenia zajmą dłużej niż przewidywane 30 dni, to przedłużymy czas budowy przystanków. A z postępowaniem czekaliśmy na wejście w życie nowej ustawy o koncesji — mówi przedstawiciel ratusza. Zdaniem Tomasza Gamdzyka, o tym, że postępowanie jest atrakcyjne i opłacalne, świadczą dwie złożone oferty.
— CAM Media nie ma zastrzeżeń do postępowania miasta na wiaty w PPP. Rozstrzygnięcie przetargu spowoduje powstanie dużej liczby nośników reklamowych, które będą konkurencją dla Clear Channel Poland — uważa Paweł Orłowski, wiceprezes CAM Media.