Co by tu jeszcze namieszać

Kazimierz Krupa
opublikowano: 2003-04-01 00:00

Wojciech Bogusławski zwykł mawiać: teatr mój widzę ogromny. Chyba nasi ostatni ministrowie skarbu bardzo lubią klasyków, bo ogromnie wzięli sobie do serca płynące z tych słów przesłanie. W definicji ministra skarbu zawsze tkwiła sprzeczność, czy ma on być strażnikiem skarbu, czy jego likwidatorem. W założeniu chodziło raczej o prywatyzację, ale praktyka rozminęła się z intencjami, i funkcja strażnika zdominowała działania. W efekcie wpływy z prywatyzacji drastycznie spadają, a tak naprawdę można powoli zacząć mówić o renacjonalizacji. Bo jak inaczej nazwać próby „skupowania od akcjonariuszy mniejszościowych” akcji PZU, czy też tworzenie konsorcjum stoczniowego z udziałem podmiotów państwowych oraz prywatnych.

Kolejnym pomysłem, który można zaliczyć do tej serii jest, podjęcie prac studialnych nad połączeniem państwowego Banku Gospodarki Żywnościowej z PKO BP. Już wiadomo, że — mimo planów — prywatyzacja PKO BP w tym roku jest praktycznie nierealna. Z drugiej strony wiadomo, że od kilku lat nie ma pomysłu na wyprowadzenie na prostą BGŻ, który przynosi rosnące z roku na rok straty. Nie wiadomo natomiast skąd bierze się przekonanie, że połączenie dwóch kłopotliwych spraw zaowocuje jednym zdrowym organizmem. W naszym przekonaniu, i w myśl kopernikańskiej teorii o złym i dobrym pieniądzu, może to doprowadzić do zainfekowania zdrowszego organizmu przez bardziej chory.

Chyba że chodzi jedynie o to, że zamiast dwóch kłopotów będzie jeden, tyle że większy i... będzie to kłopot już następnego ministra skarbu.