Środa to kolejny dzień znaczącego wzrostu cen energii na rynkach. Ropa brent zdrożała od piątku o 14 proc., a gaz na europejskiej giełdzie prawie o 70. To ten drugi surowiec jest teraz w centrum uwagi, ponieważ Europa jest w istotnym stopniu zależna od importu, a logistyka dostaw gazu jest bardziej wymagająca niż ropy. Utrzymanie obecnych cen oznaczałoby inflację wyższą o 0,5-1 pkt proc. i dynamikę PKB niższą o 0,3-0,5 pkt. Na rynkach giełdowych narasta więc nerwowość.
Zagrożenie dla inflacji i koniunktury na pewno jest zauważalne, jednak z wielu analiz rynku gazu wyłania się obraz relatywnie dużych buforów chroniących europejską gospodarkę przed kryzysem energetycznym. Skupię się dziś tylko na gazie. Katar odpowiada za 5 proc. dostaw w relacji do zużycia gazu w UE, aczkolwiek istnieją bardzo duże różnice między krajami. Na przykład w Polsce dwie trzecie gazu jest wydobywane w kraju lub w złożach norweskich, a jedna trzecia pochodzi z importu przez gazoport w Świnoujściu, z czego jedna czwarta przypływa z Kataru.
Nie można więc porównywać znaczenia Kataru do znaczenia Rosji w 2022 r. Przyjmując w uproszczeniu, że zużycie gazu obniżyłoby się o 5 proc., wymagałoby to trwałego wzrostu cen o około 50 proc. A jest kilka buforów chroniących nawet przed takim scenariuszem.
Przede wszystkim dostawy w 2026 r. będą zwiększać Stany Zjednoczone, które już są głównym jego dostawcą do Europy. Przepustowość tamtejszych terminali eksportowych systematycznie rośnie, a sprzedaż surowca w tym roku ma być wyższa o 15 proc. Ponadto ryzyko, że gaz będzie zasysany przez Chiny, które też są jego dużym importerem z Kataru, jest ograniczane przez rosnące wydobycie w tym kraju oraz możliwość przestawienia się na produkcję energii elektrycznej z węgla i źródeł odnawialnych.
Pewnym zagrożeniem dla światowych cen jest fakt, że dużymi importerami z Bliskiego Wschodu są też Japonia i Korea. Te kraje będą zwiększać import gazu z innych kierunków, konkurując o surowiec trafiający do Polski i innych krajów europejskich. Jednak na przykład w przypadku Japonii rząd posiada plan systematycznego przywracania produkcji energii z elektrowni jądrowych. Premier Sanae Takaichi, dysponując superwiększością w parlamencie, przyspiesza restart reaktorów — w lutym uruchomiono największy reaktor w kraju o mocy 1,35 GW. Każde 100 TWh dodatkowej produkcji jądrowej zmniejsza zapotrzebowanie Japonii na LNG o około 9 mld m sześc. rocznie, co przy obecnych cenach oznacza mniejszą konkurencję o ładunki na rynku globalnym.
Na koniec trzeba dodać, że istnieje powszechne oczekiwanie, że Katar niedługo odblokuje dostawy gazu. Nawet jeżeli nie stanie się to w ciągu kilku dni czy tygodni, powinno się wydarzyć w ciągu kilku miesięcy. Jest to sytuacja zupełnie inna niż w 2022 r., kiedy zatrzymanie dostaw z Rosji miało trwały charakter.
Długotrwała wojna i zamknięcie dostaw z Bliskiego Wschodu mają w sobie oczywiście recesyjny potencjał. Nie można na ten fakt zamykać oczu i trudno się dziwić, że rynek reaguje przeceną ryzykownych aktywów. Warto jednak mieć na uwadze szeroki obraz, nie tylko bieżące emocje.
