Dokładnie rok temu pojawiły się informacje, że PZU jest zainteresowane Alior Bankiem, który wtedy szukał kupca. Z planów nic nie wyszło, bo nadzór nie chciał w banku inwestora finansowego. Alior poszedł na giełdę, ale kontaktu z PZU nie stracił. Zgodnie z zapisami w prospekcie emisyjnym, do końca tego roku bank musi znaleźć nabywców na 30 proc. akcji należących do grupy Carlo Tassara. Od kilku miesięcy po rynku krążyły informacje, że ubezpieczyciel zastanawia się nad zakupem tej resztówki.



Inwestycja finansowa
Okazuje się, że apetyt PZU jest większy. W weekend agencja Reuters podała, że ubezpieczyciel do spółki z Alior Bankiem chcą przejąć BGŻ. Z informacji „Pulsu Biznesu” wynika jednak, że PZU nie przystąpiło do wyścigu w konsorcjum z Aliorem. Chce przejąć oba banki i stworzyć z nich jeden. Ubezpieczyciel nie komentuje.
— BGŻ i Alior świetnie się uzupełniają, widać duże synergie — mówi osoba zbliżona do transakcji. Według naszych ustaleń, taki sam pogląd ma Wojciech Sobieraj, prezes Alior Banku, który miałby grać pierwsze skrzypce w połączonym banku. Zgodność poglądów nie dziwi. I w Aliorze, i w PZU są ludzie związani dawniej z BCG, którzy pracowali w przeszłości nad podobnymi projektami, a konsolidacja dwóch średniej wielkości banków wymaga nie lada gimnastyki umysłowej. PZU, podobnie jak deklarowało w ubiegłym roku, nie chce angażować się kapitałowo w przedsięwzięcie.
— Nie chcemy budować grupy ubezpieczeniowo-bankowej, bo nie udało się to jeszcze nikomu na świecie. Dla PZU to inwestycja portfelowa, wystąpimy w roli inwestora finansowego, a nie branżowego — mówi nasz rozmówca zbliżony do PZU.
Słowa te korespondują z wczorajszą wypowiedzią Jana Hommena, odchodzącego prezesa ING, który po 20 latach zarządzaniajedną z największych na świecie grup bankowo-ubezpieczeniowych stwierdził, że banca ssurance… nie działa. PZU nie chce obciążać bilansu zbyt dużym pakietem akcji banku, bo stanowiłby on potencjalne zagrożenie dla wyniku spółki. Mocny spadek kursu bankowych akcji mógłby skonsumować cały zysk wypracowany przez część ubezpieczeniową. Dlatego, podobnie jak przed rokiem, ubezpieczyciel zastanawia się nad skonstruowaniemwehikułu finansowego, który pozwoli mu zrealizować inwestycję.
Trzy pieczenie
Jak ten koncept oceni Komisja Nadzoru Finansowego (KNF)? W ubiegłym roku, choć inwestycja zapowiadała się dobrze, ostatecznie KNF powiedziała „nie” wszystkim funduszom, w tym PZU. Tym razem może być inaczej. Piotr Palenik, analityk ING Securities, zwraca uwagę, że fuzja, którą planuje ubezpieczyciel, może być nadzorowi na rękę.
— Połączenie tych dwóch banków rozwiązuje zarówno problem mniejszościowego akcjonariusza Aliora — Carlo Tassara — jak i głównego akcjonariusza w BGŻ — Rabobanku — mówi Piotr Palenik.
Na jednym ogniu KNF mogłaby upiec nie dwie, lecz trzy pieczenie. W wyniku fuzji układ sił na rynku bankowym zmieniłby się w niewielkim stopniu, co pozwoliłoby uniknąć ryzyka znacznej koncentracji, do której doszłoby, gdyby BGŻ został przejęty przez Santandera lub Unicredit, które też są nim zainteresowane. Mariaż pod skrzydłami PZU dawałby dodatkowo nadzieję na podkręcenie konkurencji w coraz bardziej kostniejącej branży. Wojciech Sobieraj nie raz i nie dwa udowodnił, że jest ostrym graczem, który potrafi podbić stawkę.
— Komisji nie zależy na wzmacnianiu silnych banków, lecz na zwiększeniu konkurencji. Połączone BGŻ i Alior Bank miałyby około 5 proc. rynku, więc pojawiłby się kolejny silny gracz — mówi osoba zbliżona do transakcji.
KNF dawał też jasno do zrozumienia, że nie chce wśród właścicieli banków funduszy private equity. To znacząco zmniejsza konkurencję wśród inwestorów finansowych.
— Nadzór chce mieć zarząd, do którego będzie mógł w każdej chwili zadzwonić, i właściciela, który dokapitalizuje bank w razie potrzeby. PZU, w odróżnieniu od funduszy private equity zarejestrowanych w rajach podatkowych, te kryteria spełnia — mówi osoba zbliżona do procesu sprzedaży Alior Banku.
Specjaliści z rynku, których poprosiliśmy o komentarz, uważają jednak, że szanse PZU w rozmowach z KNF byłyby znacznie większe, gdyby ubezpieczyciel zdecydował się na inwestycję bezpośrednią w bank.
— PZU ma pieniądze na inwestycje, nie ma natomiast zbyt wielu okazji inwestycyjnych. Projekt zagranicznych przejęć jest szalenie trudny do zrealizowania. Dlatego być może warto skoncentrować się na budowie silnej grupy kapitałowej w Polsce — mówi jeden z naszych rozmówców.
Piotr Palenik przyznaje, że jest synergia między Aliorem a BGŻ. Mimo to pomysł fuzji budzi wątpliwości analityka. —
Są argumenty „za”. Biznesy obu banków częściowo się uzupełniają. Obydwa działają w niższym segmencie detalicznym oraz wśród małych firm. Alior jest mocniejszy w detalu, a BGŻ w sektorze MSP. Pytanie, czy PZU jest w stanie przeprowadzić taką operację i co oznaczałaby ona dla mniejszościowych akcjonariuszy. Moim zdaniem, jednoczesny szybki rozwój organiczny, na co nastawiony jest Alior, i fuzja są trudne do pogodzenia — mówi Piotr Palenik.
Jego zdaniem, dla inwestorów mniejszościowych nie jest to najlepsze rozwiązanie — podobnie jak dla akcjonariuszy PZU, którzy mogą być sceptyczni wobec pomysłu angażowania się PZU w fuzję dwóch średniej wielkości banków. Jak wynika z nieoficjalnych informacji, kupnem BGŻ zainteresowane są też Santander, Pekao i BNP Paribas. Rynkowa wartość banku to 3,5 mld zł, a księgowa — 3,4 mld zł. Alior wyceniany jest na 5,7 mld zł, przy 2,3 mld zł wartości księgowej.