Co dwie głowy — to nie jedna

24-01-2018, 22:00

Prezydent i premier jednocześnie krążą korytarzami centrum kongresowego w Davos ze swoimi orszakami.

Jednoczesny pobyt prezydenta RP oraz prezesa Rady Ministrów na jakimś szczycie czy zjeździe zagranicznym to wydarzenie naprawdę nadzwyczajne. W dziejach III Rzeczypospolitej wyprawy zdublowane da się zliczyć dosłownie na palcach dwóch rąk. W 1999 r. Aleksander Kwaśniewski i Jerzy Buzek uczestniczyli w Waszyngtonie (zajechali z fasonem oczywiście w dwa tupolewy) w uroczystym przyjęciu Polski do Organizacji Traktatu Północnoatlantyckiego (NATO). Dwukrotnie prezydenci patrzyli na ręce premierom podpisującym najważniejsze traktaty w Unii Europejskiej — w 2003 r. Aleksander Kwaśniewski w Atenach dosłownie stał Leszkowi Millerowi nad głową (rok później na zamku w Dublinie było śmieszniej — przeciągali jedną flagę), a w 2007 r. Lech Kaczyński w Lizbonie na siedząco patronował Donaldowi Tuskowi (wyprawa naturalnie dwoma tupolewami, tymczasem rok później w Brukseli starli się o jedyną maszynę wówczas sprawną). Okolicznością zupełnie innego rodzaju był w 2005 r. pogrzeb Jana Pawła II, gdy za Aleksandrem Kwaśniewskim naturalnie siedział w delegacji Marek Belka.

Zobacz więcej

Spotkania i rozmowy Mateusza Morawieckiego na WEF koncentrują się na tematyce gospodarczej. Fot. Bloomberg

Przypomniałem naprawdę krótką listę wyjątków, ponieważ konstytucyjno-dyplomatycznym standardem III RP jest specjalizacja. Głowa państwa jako zwierzchnik sił zbrojnych z założenia obstawia szczyty NATO, a także jako najwyższy polski urzędnik sesje Zgromadzenia Ogólnego Narodów Zjednoczonych (obecnie doszło jeszcze rotacyjne członkostwo w Radzie Bezpieczeństwa), natomiast szef rządu — szczyty Rady Europejskiej (RE) i generalnie kontakty z instytucjami unijnymi. Taka jest zarówno kompetencyjna logika w Polsce, jak też specyfika spraw rozpatrywanych na forum danej organizacji czy instytucji międzynarodowej. Notabene w przypomnianych powyżej przypadkach zdublowania niemal zawsze to prezydent „wpychał się” do kompetencyjnego ogródka premierowi.

Dlatego obecnie zdumiewa bytność i prezydenta, i premiera na 48. Światowym Forum Ekonomicznym (WEF) w Davos. Mimo ogromnego zadęcia tego spotkania i unoszenia się nad alpejską doliną zapachu wielkich pieniędzy, to naprawdę nie jest event porównywalny — w jego realnych następstwach — z przypomnianymi powyżej kamieniami milowymi międzynarodowych relacji III RP. Na dodatek Andrzej Duda i Mateusz Morawiecki wcale się w Davos nie mijają czasowo (taki model przerabiały już różne państwa), lecz jednocześnie krążą korytarzami centrum kongresowego ze swoimi orszakami. Dopiero na piątek pozostaje już „tylko” prezydent. W stosunku do traktowania WEF przez władców kraju w minionych latach, również w 2016 i 2017, czyli w warunkach już tzw. dobrej zmiany — w 2018 r. nastąpiło ostre i przesadne przeciągnięcie wahadła. Wniosek z tego, że obecnie nakazaną przez Jarosława Kaczyńskiego dyrektywą polityczną jest poprawianie wizerunku kraju wszelkimi dostępnymi metodami. Paradoks polega na tym, że obiektywnie jest on dużo lepszy z dalekiej perspektywy globalnej niż w zdecydowanie bliższych realiach europejskich. Nie przesadzając w symbolicznej wymowie liczb, kolejny raz przypominam z 2017 r. wyniki naprawdę historycznych dla Polski głosowań: 190:2 na forum ONZ oraz 1:27 na szczycie RE…

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: JACEK ZALEWSKI

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Co dwie głowy — to nie jedna