"Co jest grane" Agory w sądzie

Joanna Barańska
opublikowano: 2007-02-01 00:00

I Agora, i wrocławskie wydawnictwo sprzeczają się o znak „Co jest grane”. Spór trafił przed NSA.

I Agora, i wrocławskie wydawnictwo sprzeczają się o znak „Co jest grane”. Spór trafił przed NSA.

Wydawanie gazety jest usługą czy towarem? Zastanawia się nad tym Naczelny Sąd Administracyjny (NSA). Kwestia zaklasyfikowania gazety wynikła przy okazji sporu o znak towarowy „Co jest grane”, od sześciu lat należący do Agory. Spółka wydaje pod tą marką gazetę „Co jest grane”, cotygodniowy kulturalny dodatek do „Gazety Wyborczej”.

Identyczny znak, tylko w szerszym zakresie towarów i usług, zarejestrowała w 1992 r. Agencja Wydawniczo-Reklamowa Grażyny Migniewicz z Wrocławia. Spór toczy się o tzw. 41 klasę usług — usługi wydawnicze. Gdy Agora zażądała unieważnienia znaku agencji z Wrocławia, ta zareagowała wnioskiem o uznanie znaku Agory za wygasły. Znak wygasa, gdy nie jest używany przez pięć lat.

Grażyna Migniewicz stwierdziła, że Agora nie używa znaku, bo wydawanie gazety trudno zaliczyć do usług wydawniczych. Takimi usługami, jej zdaniem, para się Agencja Wydawniczo-Reklamowa, produkując np. ulotki promocyjne. Gazeta nie jest usługą, lecz towarem, zaliczonym do klasy 16.

Zdanie agencji podzielił Urząd Patentowy, wygaszając znak Agory i rok temu Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie — oddalając skargę Agory na tę decyzję. Wczoraj kasacja Agory trafiła na wokandę Naczelnego Sądu Administracyjnego (NSA).

— Gazeta, choć jest towarem, jest też efektem świadczenia usługi polegającej na opracowaniu jej projektu. Czytelnik nie kupuje gazety dla papieru, na którym jest wydrukowana, lecz jej treści. Kto czyta internetowe wydanie gazety, zapoznaje się z efektem usługi, nie kupując towaru — przekonywał Zygmunt Wróblewski, rzecznik patentowy Agory.

Dodał też, że zawarcie umowy o świadczenie usługi nie musi być potwierdzone umową cywilnoprawną — istnieje sklasyfikowana usługa emisji programów radiowych i telewizyjnych, a przecież telewidzowie i radiosłuchacze nie podpisują umów, włączając odbiorniki.

Zdaniem Krystyny Kozłowskiej, pełnomocnik agencji z Wrocławia, kasacja Agory powinna być oddalona choćby z przyczyn formalnych, bo poza powtórzeniem argumentów z poprzedniej instancji nie wnosi nic nowego do sprawy.

NSA wyda wyrok za dwa tygodnie.