Co ma wspólnego Churchill z cholesterolem

Ewa Kurzyńska
opublikowano: 2023-06-02 14:45

Są wśród nas osoby, które – mówiąc żartobliwie – tylko spojrzą na masło czy czerwone mięso, a ich cholesterol od razu idzie w górę. Na drugim biegunie są ci, którzy niekoniecznie hołdują zasadom zdrowego stylu życia, a i tak wynik lipogramu, czyli badania sprawdzającego gospodarkę tłuszczową organizmu, mają książkowy. Dlaczego? Odpowiedzią może być tzw. efekt Winstona Churchilla.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja
Z nieodłącznym cygarem:
Z nieodłącznym cygarem:
Winston Churchill żył 91, choć wcale nie odżywiał się zdrowo. Dużo pił, palił cygara, a jego życie obfitowało w stresy. Prawdopodobnie najsłynniejszy brytyjski premier wygrał los na genetycznej loterii.
- / Imagno / Forum

Jeśli wierzyć biografom, brytyjski polityk i mąż stanu uwielbiał steki i szpik, popijał dania szampanem, a pod ręką miał zawsze kubańskie cygaro. Co więcej, lubował się w whisky, którą podobno raczył się przed, w trakcie i po posiłkach. Historia zadbała, by stresu Winstonowi Churchillowi w życiu nie brakowało, a mimo nawyków żywieniowych, które trudno uznać za zdrowe, dożył… 91 lat! Co więcej, do 1964 r., czyli jeszcze rok przed śmiercią, zasiadał w Izbie Gmin. Jak to możliwe?

– Jednym z wytłumaczeń może być odkrycie dwóch naukowców, którzy w latach 70. XX w. badali metabolizm cholesterolu. Michael Brown i Joseph L. Goldstein wykazali, że ludzkie komórki zawierają specjalne receptory, które wyłapują cholesterol LDL, potocznie określany jako zły, i usuwają go z naszej krwi. Na marginesie dodam, że obu tych naukowców wyróżniono Nagrodą Nobla w dziedzinie fizjologii i medycyny w 1985 r. I może było tak, że Winston Churchill miał tych receptorów wyjątkowo dużo, przez co był mniej podatny na miażdżycę i jej powikłania. Oczywiście mechanizmów, które regulują gospodarkę lipidową, jest więcej, a to tylko jeden z nich – wyjaśnia dr hab. n. med. Aleksandra Gąsecka van der Pol, kardiolożka z I Katedry i Kliniki Kardiologii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

Warto się badać…

Im wcześniej, tym lepiej:
Im wcześniej, tym lepiej:
Wytyczne mówią, że mężczyźni powinni przebadać się po 40. roku życia, kobiety – dekadę później. Wcześniej, jeżeli występują inne problemy zdrowotne, np. nadciśnienie, otyłość, choroba nerek. Coraz więcej ekspertów stoi jednak na stanowisku, że to zbyt późno, gdyż znaczenie ma tzw. skumulowane obciążenie cholesterolem w trakcie całego życia. Dlatego uważam, że warto przebadać się wcześniej, najlepiej na progu dorosłości – mówi dr hab. n. med. Aleksandra Gąsecka van der Pol, kardiolożka z I Katedry i Kliniki Kardiologii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.
© Michal Teperek

Ale żeby było jasne – ten artykuł nie powstał po to, by usypiać zdrowotną czujność! Wprost przeciwnie, bo zaburzenia lipidowe ma blisko 21 mln Polaków. Zatem przypadek Winstona Churchilla to raczej wyjątek. I lepiej sprawdzić, czy nie jesteśmy w jakże licznym towarzystwie rodaków, którzy z cholesterolem mają problem. Jak to zrobić? Wykonując lipidogram, badanie powszechnie dostępne, na które może nas skierować np. lekarz rodzinny.

– Zaburzenia lipidowe to najczęściej występujący czynnik ryzyka rozwoju chorób układu krążenia. Mimo to aż 60 proc. osób, które mają za wysokie stężenie cholesterolu, nie jest tego faktu świadome. Wytyczne mówią, że mężczyźni powinni przebadać się po 40. roku życia, kobiety – dekadę później. Wcześniej, jeżeli występują inne problemy zdrowotne, np. nadciśnienie, otyłość, choroba nerek. Coraz więcej ekspertów stoi jednak na stanowisku, że to zbyt późno, gdyż znaczenie ma tzw. skumulowane obciążenie cholesterolem w trakcie całego życia. Dlatego uważam, że warto przebadać się wcześniej, najlepiej na progu dorosłości, szczególnie jeśli choroby serca występują w rodzinie – uważa dr Aleksandra Gąsecka van der Pol.

Nadmiar cholesterolu sprzyja miażdżycy. Szczególnie wtedy, gdy zaburzenia lipidowe idą w parze z nadciśnieniem. Dlaczego? W uproszeniu ten proces można wytłumaczyć tak: gdy krew jest tłoczona przez tętnice pod zbyt wysokim ciśnieniem, to w ich ścianach z czasem powstają mikrouszkodzenia. A krążący w krwiobiegu cholesterol do takich ranek się przyczepia, tworząc blaszkę miażdżycową. To proces, który nie boli, ale może mieć bardzo poważne następstwa.

– Miażdżyca to choroba, która grozi bardzo poważnymi powikłaniami. Do najgroźniejszych zaliczamy zawał serca i udar mózgu. Przy czym warto wiedzieć, że jednym z pierwszych objawów miażdżycy u mężczyzn mogą być zaburzenia erekcji. Dzieje się tak, ponieważ naczynia prącia są dużo mniejsze niż tętnice wieńcowe i jeżeli w nich pojawią się blaszki miażdżycowe, to skutki zaburzeń przepływu krwi szybciej dadzą o sobie znać. Mówi się, że problemy z potencją na tle miażdżycowym wyprzedzają poważniejsze objawy o trzy do pięciu lat – wyjaśnia kardiolożka.

…i zmienić styl życia

Ocena intensywności treningu:
Ocena intensywności treningu:
Gdy oddajemy się aktywności fizycznej i możemy swobodnie rozmawiać, nasz trening należy uznać za lekki. Gdy rozmowa wiążę się z pewnym wysiłkiem, pojawia się zadyszka, to znak, że trenujemy w sposób umiarkowany. Natomiast jeżeli podczas treningu powiedzenie kilku słów odbiera nam oddech, to trening jest intensywny – wyjaśnia prof. Łukasz Małek, kardiolog sportowy.
materiały prasowe

Co zatem zrobić, gdy wynik lipidogramu pozostawia wiele do życzenia? W takiej sytuacji lekarz powinien oszacować ryzyko sercowo-naczyniowe pacjenta, bazując na specjalnych skalach. Uzyskany wynik pozwala określić, jakie jest procentowe ryzyko poważnego incydentu sercowo-naczyniowego u konkretnej osoby w perspektywie kolejnych 10 lat.

Nie obejdzie się bez zmiany stylu życia. Kluczowa jest aktywność fizyczna, regularna – jednak w jakiej dawce? W listopadzie 2020 r. światło dzienne ujrzały nowe rekomendacje Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) dotyczące tego zagadnienia. Eksperci wzięli pod lupę dowody naukowe dotyczące związku między regularnym ruchem, siedzącym trybem życia a zdrowiem. Na tej podstawie powstały zalecenia, jaka dawka sportu wpływa korzystnie na naszą kondycję fizyczną i psychiczną. Dorosłym w szerokim przedziale wiekowym 18–64 lata zaleca się co najmniej 150 minut umiarkowanego wysiłku fizycznego tygodniowo. Nie jednorazowo, ale podzielone na kilka dni tygodnia. Optymalne korzyści osiągamy, jeśli te minimalne zalecenia podwoimy (300 minut). Ale uwaga! Jeżeli chcemy robić bardziej intensywne treningi, to ten czas ulega skróceniu o połowę, czyli wystarczy 75–150 minut na tydzień. Na tym nie koniec, bo zalecenia mówią, że co najmniej dwa razy w tygodniu należy wykonywać ćwiczenia wzmacniające mięśnie, rozciągające i poprawiające koordynację ruchową.

Ale jak ocenić intensywność treningu?

– Gdy oddajemy się aktywności fizycznej i możemy swobodnie rozmawiać, nasz trening należy uznać za lekki. Gdy rozmowa wiążę się z pewnym wysiłkiem, pojawia się zadyszka, to znak, że trenujemy w sposób umiarkowany. Natomiast jeżeli podczas treningu powiedzenie kilku słów odbiera nam oddech, to trening jest intensywny – wyjaśnia prof. Łukasz Małek, kardiolog sportowy.

Indeks potraw zakazanych

Zablokowane arterie:
Zablokowane arterie:
Jeśli w tętnicach już pojawiły się złogi, praktycznie nie można się ich pozbyć bez inwazyjnych metod leczenia. Możemy jednak podjąć działania prewencyjne. Bardzo istotna jest np. odpowiednia dieta.
Adobe Stock

Profil lipidowy możemy wymiernie poprawić także dietą.

– Sporo w naszych rękach. Zdecydowaną większość z całkowitej puli cholesterolu w naszym organizmie, bo 80 proc., stanowi cholesterol endogenny, syntetyzowany głównie w wątrobie, skórze i jelitach. Jego dzienna produkcja sięga 1,5 g. Resztę dostarczamy wraz z pożywieniem. Dlatego modyfikacja dietetyczna z pewnością pomoże, ale nie u każdego pacjenta wystarczy, by znaleźć się w celu terapeutycznym – mówi dr Aleksandra Gąsecka van der Pol.

Gdy mamy zaburzenia lipidowe, na indeks potraw zakazanych powinny trafić pokarmy zawierające nasycone kwasy tłuszczowe, m.in. kiełbasy, salami, bekon, żeberka, pełnotłusty nabiał, jaja. Należy jak ognia unikać produktów zawierających tłuszcze trans, które w przyrodzie występują bardzo rzadko, natomiast ich głównym źródłem w pożywieniu są twarde margaryny, gotowe wypieki cukiernicze, tzw. fastfoody. Trzecim winnym są słodycze, mające co prawda neutralny wpływ na cholesterol LDL, ale już istotnie podwyższające stężenie trójglicerydów.

– Warto mieć świadomość, że na każdy 1 proc. energii pochodzącej z nasyconych kwasów tłuszczowych cholesterol LDL rośnie nam o 1 do 1,5 mg/dl. Sporo, prawda? – zwraca uwagę specjalistka.

A co, gdy dieta i ruch to za mało? Arsenał leków hipolipemizujących, z pomocą których można trzymać cholesterol w ryzach, jest na szczęście stosunkowo duży.