Czytasz dzięki

Co napędza dyrektora

opublikowano: 01-03-2020, 22:00

Pieniądze, kultura organizacyjna i relacje z bossem — te czynniki decydują o zadowoleniu menedżera.

Szkoda, że nie pracujemy w firmie Dana Price’a, który zdecydował o płaceniu wszystkim zatrudnionym minimalnej pensji 70 tys. USD rocznie. Dokładnie taką kwotę zarabia on sam jako prezes Gravity Payments — aby móc sfinansować podwyżki, obciął swoje wcześniejsze wynagrodzenie wynoszące 1,1 mln USD. Zanim zajął się biznesem, był muzykiem rockowym. Ze swoimi długimi włosami, w dżinsach i trampkach wygląda jak członek ekipy sprzątającej. Mimo to cieszy się ogromnym szacunkiem podwładnych. Tacy hipsterscy przedsiębiorcy sprawiają, że ludziom przybywa satysfakcji i ochoty do pracy. Sowicie opłacani i traktowani po partnersku przedstawiciele kadry kierowniczej nie mogliby być bardziej szczęśliwi. A co decyduje o zadowoleniu polskiej klasy zarządzającej?

Wbrew metryce

Większość przedstawicieli tej grupy zawodowej najbardziej ceni pieniądze (82 proc.). Sześciu na 10 wskazało kulturę organizacyjną (61 proc.), nieco ponad połowa — relacje z przełożonymi (51 proc.) — wynika z raportu „Motywacja managera”, opracowanego przez firmę badawczą CubeResearch na zlecenie agencji doradztwa personalnego Bigram oraz spółki budowlanej Budimex.

— Nie dziwi mnie to, że na pierwszym miejscu znalazły się zarobki. Czynniki psychologiczne, emocjonalne odgrywajądużą rolę, ale przede wszystkim trzeba płacić co miesiąc ratę kredytu — uśmiecha się Piotr Wielgomas, prezes Bigramu.

Co drugi badany łączy zadowolenie z rozwojem zawodowym (50 proc.). Niemal tyle samo respondentów uskrzydla samodzielność stanowiska (49 proc.). Ponad dwie piąte cieszy równowaga między pracą a życiem prywatnym (43 proc.). Tylko dla mniej niż jednej trzeciej liczy się stabilność przedsiębiorstwa (29 proc.), a dla jednej czwartej — atmosfera i stosunki towarzyskie (25 proc.).

— Im młodsi ankietowani, tym większe docenienie czasu wolnego, odpoczynku, relacji interpersonalnych i autonomii. Z drugiej strony współczesny menedżer w niczym nie przypomina zmęczonego życiem inżyniera Karwowskiego z kultowego serialu nieodżałowanego Jerzego Gruzy. Łączy ich 40 lat na karku, dzieli mentalność, energia witalna, aktywny styl życia — komentuje Piotr Wielgomas.

25082f04-4285-11ea-b77f-2e728ce88125
Stać cię na więcej
Newsletter autorski Mirosława Konkela
ZAPISZ MNIE
Stać cię na więcej
autor: Mirosław Konkel
Wysyłany raz w tygodniu
Mirosław Konkel
Jesteś lepszy, niż ci się wydaje, ale nie tak dobry, jak mógłbyś być. Zapisz się na newsletter - znajdź inspiracje i odpowiedzi na ważne pytania.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

Zmiana hierarchii

Zgadza się z nim Marcin Węgłowski, dyrektor finansowy i członek zarządu firmy Budimex, według którego przynależnośćdo pokolenia X i Y jest umowna — wiele osób z jego pokolenia zachowuje się wbrew stereotypom odnoszącym się do metryki.

— Gdy tylko odnieśliśmy większe lub mniejsze sukcesy zawodowe, zaczęła się zmieniać nasza hierarchia wartości. Ambicje ustąpiły miejsca wewnętrznej potrzebie samorealizacji — twierdzi Marcin Węgłowski.

Zwrot ku wnętrzu

Najmniej istotne dla zadowolenia kadry kierowniczej okazały się świadczenia pozapłacowe (18 proc.), elastyczne formy pracy (16 proc.) i środowisko pracy (14 proc.), a także odpowiedzialność społeczna firmy (11 proc.) i marka pracodawcy (7 proc.).

— Można to zinterpretować tak: jeśli na początku kariery dla ludzi istotne są oznaki statusu społecznego i zewnętrzna ekspansja, to z czasem zwracają się ku wnętrzu. Indywidualne potrzeby i pasje przedkładają nad to, co społeczne, wspólne, zespołowe — wskazuje Piotr Wielgomas.

Jednym z przejawów zmiany priorytetów są — według prezesa Bigramu — powroty menedżerów do swoich rodzinnych miejscowości. Warszawa, Kraków, Wrocław i inne duże ośrodki nie mają już dla nich tej samej siły przyciągania co kiedyś. A nawet w Sanoku, Koszalinie czy Elblągu są dziś świetne warunki na to, by się zawodowo spełniać — choć bez szaleństwa i pośpiechu charakterystycznego dla największych ośrodków, które wolą ich młodsi koledzy na menedżerskich stołkach.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mirosław Konkel

Polecane