W maju ceny obuwia wzrosły o 3,1 proc. rok do roku. Ostatni raz taki wzrost zanotowano na początku lat 2000. Założę się, że mało kto nawet pamięta, jaki model butów wtedy nosił.
Drożeją nie tylko buty — także ceny odzieży rosną znacznie szybciej niż w przeszłości. Drożeje też sprzęt RTV i komputery. Są to zjawiska, które nie były obserwowane od wielu, wielu lat. Większość towarów konsumpcyjnych w ostatnich 20 latach systematycznie taniała z dwóch powodów. Pierwszy to wzrost wydajności w przemyśle. Drugi to spadek kosztów pracy wynikający z relokacji dużej części produkcji do krajów Azji.

Ktoś może zapytać, jak to możliwe, że towary taniały, skoro na przykład iPhone kosztuje dziś 5000 zł, a 10 lat temu kosztował 1500 zł? Otóż zmiany cen liczy się tylko poprzez porównanie towarów o identycznych lub podobnych cechach. Telefon z określonymi parametrami, który 10 lat temu kosztował 1500 zł, dziś pewnie byłby wart kilkadziesiąt złotych (o ile w ogóle byłby na rynku — technologia się zmienia i sprzętów ze starymi technologiami raczej się nie sprzedaje, a mowa tylko o towarach nowych). To byłaby miara spadku cen.
Podam przykład. Dziś iPhone 12 kosztuje około 5000 zł. Za rok iPhone 13 może kosztować około 5500 zł, ale iPhone 12 będzie już kosztował 4000 zł. Do inflacji liczonej przez GUS wejdzie spadek ceny tego telefonu o 20 proc. Dlaczego? Ponieważ wzrost cen wynikający z poprawy technologii nie jest inflacją, lecz realnym rozwojem. Poprawa parametrów telefonu oznacza poprawę jakości produktu, a więc wzrost realny. Nie będę już wchodził w kontrowersje dotyczące tego, jak dokonuje się porównań cen w czasie, bo to temat na oddzielny tekst.
Podobnie jest z wieloma towarami trwałymi i półtrwałymi. Z butami też. Ogółem chodzi o wszystkie towary, które są albo oparte na technologiach ulegających szybkiemu postępowi, albo na międzynarodowym systemie produkcji. One taniały, ponieważ wzrost wydajności umożliwia ich tańszą produkcję lub produkcję coraz bardziej zaawansowanych modeli. A ponadto przy produkcji cały czas zatrudnia się coraz tańszych pracowników, przenosząc proces wytwarzania do coraz tańszych krajów.
Teraz deflacja cen wielu towarów się zatrzymała. Zdrożały buty, odzież, sprzęt RTV. Dlaczego? Niektóre przyczyny odpowiedzialne za wzrost cen towarów są związane tylko z pandemią. W czasie odmrożenia gospodarki firmy mają znacznie większą niż zwykle łatwość w przerzucaniu kosztów na klientów, ponieważ klienci wykazują większe zrozumienie — nie odwracają się od producentów, którzy zmienili istotnie cenę. Ponadto zaburzenia w dostawach międzynarodowych sprawiły, że ceny surowców i materiałów znacznie się zwiększyły.
Niektóre przyczyny wzrostu cen mogą mieć jednak trwały charakter, związany ze zmianami w globalnej gospodarce. Od 40 lat firmy produkcyjne systematycznie przenosiły produkcję do coraz tańszych krajów. Najpierw Europa Środkowa, później Chiny, później Indonezja, później Bangladesz itd. Liczba pracowników dostępnych dla producentów bardzo szybko rosła przez kilka dekad, ale teraz to się zmienia. Przede wszystkim w wielu krajach zaczyna się recesja demograficzna. Ponadto w wielu wyraźnie przyspieszają wynagrodzenia, a pula krajów, gdzie można przenieść produkcję, się skurczyła. Niektórzy liczyli, że po Chinach i Bangladeszu wielką fabryką świata będzie Afryka. Ten kontynent chyba jednak nie spełni wszystkich pokładanych w nim nadziei, nawet jeżeli dokonuje wyraźnego postępu gospodarczego.
Pewnie jest jeszcze za wcześnie na stawianie dużych tez odnośnie zmian we wpływie globalizacji na ceny, ale jedna na pewno jest możliwa — deflacja towarowa dobiega końca. Byłby to kolejny czynnik, poza ogromną stymulacją fiskalną, niskimi stopami procentowymi i zmianami w sile przetargowej pracowników w krajach rozwiniętych, który może trwale podnieść inflację.