Rząd zdecydował wczoraj o wycofaniu z Sejmu projektów ustaw m.in. o reformie finansów publicznych i swobodzie działalności gospodarczej. Nie oznacza to oczywiście, że obie te sprawy zostały odłożone ad acta, może za to oznaczać, że nowa ekipa będzie miała w tych sprawach nowe, autorskie pomysły. I oby jak najszybciej, bo już wiele razy bywało, że kolejne ekipy miały znakomite autorskie pomysły i jedyne co zdążyły zrobić to ich szumne ogłoszenie. Na wdrożenie w życie nie starczyło już czasu.
Rząd nie tylko wycofywał wczoraj projekty ustaw — wydawał także rozporządzenia. Według oficjalnego komunikatu dwa: w sprawie noclegu funkcjonariuszy Straży Granicznej (SG) pełniących wartę ochronną na pokładzie statku powietrznego, w sprawie stawek płatności za ilość skrobi zawartej w ziemniakach skrobiowych. Nie są to zapewne sprawy błahe (zwłaszcza dla funkcjonariuszy SG), ale można mieć wątpliwości, czy rzeczywiście do rozstrzygnięcia tych kwestii należy zaprzęgać całą Radę Ministrów. Jakoś trudno sobie wyobrazić zażartą dyskusję o zawartość skrobi w ziemniakach między ministrem obrony a ministrem kultury. Ba, trudno sobie wyobrazić, by w tych sprawach mieli oni cokolwiek do powiedzenia.
Wydanie takich rozporządzeń wynika z delegacji ustawowej — ustawa przewiduje, że te sprawy reguluje rozporządzenie i koniec. Minister obrony nie ma wyjścia — musi się z troską nad problemem zawartości skrobi pochylić. Warto może jednak, by koalicja, która na swoje sztandary dumnie wciągnęła hasło decentralizacji dokonała przeglądu aktów prawnych pod tym kątem. Może ministrowie zyskaliby więcej czasu na autorski projekt reformy finansów publicznych.