"Rynki zawsze starają się możliwie najlepiej wycenić przyszłość i pomimo sceptycyzmu wobec sondaży po wpadkach z 2016 roku, przewaga Macrona rzędu 24 punktów procentowych w ostatnim badaniu sprawiła, że inwestorzy przygotowali swoje portfele inwestycyjne na wybór Macrona. Wielkiego świętowania zatem nie będzie i rynki szybko zajmą się kolejnymi tematami. Być może nastroje po kilku bardzo dobrych tygodniach nawet niedługo się pogorszą, gdyż czerwiec był statystycznie najgorszym miesiącem dla giełd w ciągu ostatnich 10 lat" - uważa Przemysław Kwiecień.

Jego zdaniem, zwycięstwo Macrona przyniesie Francji duże zmiany.
- Dwie największe dotąd partie, które mają w obecnym parlamencie 90% miejsc, nie miały w drugiej turze swojego kandydata. Bliskość wyborów legislacyjnych (11 i 18 czerwca), oznacza, że wygrana Macrona będzie oznaczała krytyczne zmiany w kluczowym dla sprawowania faktycznej władzy parlamencie. Republikanie reprezentowani w wyborach przez Francoisa Fillona w najnowszym badaniu Opinion-Way zdają się jeszcze utrzymywać poparcie, które może dać im ponad 200 miejsc, ale to zbyt mało aby rządzić w 577-osobowym zgromadzeniu. Nowa partia prezydenta mogłaby zdobyć ponad 250 miejsc, ale czy wystarczy to do samodzielnego rządzenia? Czy Macronowi uda się podtrzymać przez miesiąc entuzjazm i odnieść sukces nie mając takich struktur jak stare partie? Pewny wydaje się upadek socjalistów, którzy przegrali z kretesem 23 kwietnia i ten sam los może ich czekać za miesiąc. Ich głosy w większości przejął Macron, który jednak poglądy gospodarcze ma bliżej prawej niż lewej strony. Czy jednak Republikanie nie będą obawiać się roli mniejszego koalicjanta w układzie, który mógłby zapewnić Francji wsparcie dla koniecznych reform gospodarczych, szczególnie w zakresie rynku pracy? Wreszcie trzeba pamiętać, że 40% poparcia w pierwszej turze wyborów prezydenckich dostali „kandydaci buntu”, czy nowa, potencjalnie pro-europejska i pro-gospodarcza władza będzie mogła zignorować tak dużą część społeczeństwa? - komentuje ekspert.
Jego zdaniem, triumf 39-latka da Europie nadzieję, że nie wszystko jest przegrane.
- Nadzieję, że nie wszystko jest przegrane. Ostatnie lata nie były dla Unii łatwe. Upadek greckiej gospodarki, konieczność ratowania Hiszpanii, następnie kryzys migracyjny, zamachy terrorystyczne i Brexit. Długa lista zagrożeń egzystencjalnych dla całej koncepcji Unii Europejskiej i jednocześnie brak spektakularnych sukcesów od bardzo długiego czasu. Niedopuszczenie Le Pen do władzy to jedno, Macron jest jednak pierwszym kandydatem „spoza układu”, który zamiast nacjonalizmu i gospodarczego populizmu proponuje więcej Europy. Najbardziej prawdopodobnym jest zatem przyspieszenie inicjatyw integracji w ramach Unii z wyłączeniem krajów, które taki proces chciałyby blokować. Unijni liderzy, wsparci świeżym mandatem społecznym w Holandii, Francji, a wkrótce także w Niemczech, będą chcieli pokazać, że nie są w defensywie, a opuszczanie tego grona jest błędem. Oznacza to potencjalnie otwarcie konkurencji w kolejnych gałęziach gospodarki, być może większą współpracę militarną, ale także dalszą unifikację na poziomie podatków czy zasad na rynku pracy - dodaje ekonomista XTB.