Czy rząd szuka sposobu na wycofanie się z awantury marżowo- -cenowej w imporcie leków? Importerzy uważają, że tak.
Premier powołał do życia drugi zespół międzyresortowy, który ma się zająć „zbadaniem prawidłowości ustalania cen na leki pochodzące z importu”. Chodzi o sprawę domniemanego zawyżania marży. Decyzja o powstaniu zespołu zapadła już po interwencji komisarza Güntera Verheugena, który stanął w obronie kontrolowanych importerów — w większości zagranicznych koncernów. Zdaniem ich przedstawicieli, po zdecydowanej reakcji UE rząd będzie próbował wycofać się z awantury, którą sam wywołał.
— Pierwszy zespół zakończył prace dawno temu. Uznał, że importerzy leków muszą zostać ukarani. Skoro teraz powstał kolejny, to znaczy, że sprawa nie jest już taka oczywista — uważa Irena Rej, prezes Izby Gospodarczej Farmacja Polska.
Zdaniem Andrzeja Trzeciakowskiego, szefa firmy Hexal, o zmianie nastawienia świadczą nowe zadania postawione przed zespołem.
— Ma przeanalizować nie tylko polskie przepisy, dotyczące sposobu ustalania cen na leki importowane między 1999 a 2002 r., ale też przepisy układu europejskiego i zobowiązania Polski w zakresie ustalania cen leków z importu. Moim zdaniem, rząd chce się wycofać, ale tak, żeby nie stracić twarzy — mówi Andrzej Trzeciakowski.
Wielu importerów uważa jednak, że ten kij ma dwa końce.
— Być może sprawdzają zobowiązania Polski po to, by móc odeprzeć uwagi Verheugena. W wielu firmach kontrole zostały czasowo wstrzymane, ale jakiś wynik musi przecież zostać ogłoszony — mówi anonimowy przedstawiciel dużego koncernu.
Paweł Piotrowski, dyrektor biura Stowarzyszenia Przedsiębiorców Firm Farmaceutycznych w Polsce, uważa, że rząd nie bardzo wie, co z tym fantem zrobić.
— Firmy nie zapłacą kary, bo nikogo nie oszukały. Będą walczyć aż do końca, bo argumenty są po ich stronie — uważa Paweł Piotrowski.