Coda o Code

Dawid Tokarz
opublikowano: 2003-01-03 00:00

Markowi G. coraz trudniej blokować i odwlekać posunięcia organów ścigania i wierzycieli

Zaciska się sieć wokół Marka G., prezesa krakowskiej spółki Code. Jego poczynaniami zajmują się prokuratury w Warszawie, Gliwicach, Katowicach... To nie zmienia taktyki Marka G. — cały czas usiłuje z wierzycielami i kontrahentami grać na zwłokę.

Zakładając przed ponad 10 laty Biuro Inwestycyjne Code, Marek G. zrezygnował ze stanowiska sędziego w wydziale cywilnym Sądu Rejonowego w Krakowie. Od jakiegoś czasu porzucił też adwokaturę. Mimo to ma bliski, coraz intensywniejszy kontakt z wymiarem sprawiedliwości. Fakt — nie z własnej woli.

Coda to końcowy, najczęściej przyspieszający fragment utworu muzycznego — jak chce mistrz Kopaliński. A zatem finał niedaleko i coraz szybsze tempo. Jak ulał pasuje to do historii Marka G. Przyszła chyba pora na codę o Code. Marek G. coraz mocniej musi się zwijać, by blokować, neutralizować, odwlekać posunięcia organów ścigania i wierzycieli. Kłopoty tymczasem się mnożą. Oto Prokuratura Apelacyjna w Warszawie podejrzewa go o działanie na szkodę własnej spółki, a gliwiccy prokuraturzy — o fałszerstwo dokumentów. Do postawienia mu zarzutów przygotowują się też inni prokuratorzy. Trwa postępowanie upadłościowe kluczowej spółki Marka G. — Code. On sam bądź jego pełnomocnik musi także często bywać w sądach cywilnych — o to zadbali już wierzyciele, domagający się zwrotu długów. Sale sądowe, policyjne i prokuratorskie korytarze Marek G. odwiedza więc coraz częściej.

Marek G. konsekwentnie odmawia rozmowy z „PB”. W rozmowach z kontrahentami i wierzycielami nie traci za to rezonu i humoru. Ludzie z jego bliskiego otoczenia przyznają jednak, że w ostatnim czasie jest coraz bardziej nerwowy. Trudno się dziwić...

1. Warszawa

Krakowskie Biuro Inwestycyjne Code, zajmujące się handlem nieruchomościami, znalazło się w centrum uwagi w połowie 2001 r. Wtedy wyszło na jaw, że kontrolowani przez Skarb Państwa giganci — PZU Życie i Totalizator Sportowy — wpompowały w krakowską spółkę ponad 100 mln zł. Gazety opisywały kulisy interesów, jakie Marek G., szef i główny właściciel Code, prowadził z kontrowersyjnymi prezesami ubezpieczyciela i totalizatora — Grzegorzem W. i Władysławem J. (obaj siedzą w areszcie). Ale tylko „PB” przeprowadził dziennikarskie śledztwo, które udowodniło, że współpraca z PZU Życie i TS była jedynie ułamkiem niejasności, pojawiających się wokół Code. Dziś kilka postępowań prokuratorskich już się skończyło, inne zaś bliskie są finału. No i wciąż pojawiają się nowe, niewygodne dla właściciela Code fakty.

Marek G. jest podejrzanym (status taki uzyskuje się po przedstawieniu przez prokuraturę zarzutów) w dwóch postępowaniach. Pierwsze dotyczy współpracy z PZU Życie za prezesury Grzegorza W. Code pożyczyło od ubezpieczyciela 15 mln USD (60 mln zł) na zakup biurowca Universalu w centrum Warszawy. Wkrótce potem Code sprzedało go firmie Metroprojekt za 84 mln zł (także ta firma finansowała zakup pieniędzmi, pożyczonymi od PZU Życie!). Prokuratura Apelacyjna w Warszawie prowadząca śledztwo w tzw. sprawie Grzegorza W. zarzuca Markowi G. działanie na szkodę swej spółki. Według naszych informacji, miało się to przejawiać przez umowy, jakie Code zawierało z Metroprojektem i innym przedsiębiorstwem, zamieszanym w sprawę PZU Życie — Abaco.

— Akt oskarżenia, przesłany w tej sprawie do sądu jest bardzo obszerny, obejmuje wiele osób. Najwcześniejszy realny termin rozpoczęcia procesu to marzec lub kwiecień 2003 r. — mówi jeden z sędziów Sądu Okręgowego w Warszawie.

2. Gliwice

Objęcie aktem oskarżenia w sprawie PZU Życie Marka G. jest informacją publiczną. Nam udało się jednak dowiedzieć, że to nie jedyne zarzuty stawiane szefowi Code przez wymiar sprawiedliwości. Prokuratura Rejonowa w Gliwicach przedstawiła ostatnio Markowi G. zarzut popełnienia przestępstwa z art. 270 par. 2 kodeksu karnego. Chodzi o fałszerstwo weksla. Doniesienie złożyła raszyńska spółka Aplauz, zajmująca się zakupem nieruchomości, na których później stają hipermarkety Geant i supermarkety Leader Price. Firma ta w styczniu 2001 r. nabyła od Code 17-hektarową działkę w Gliwicach, płacąc za nią ponad 10 mln zł zaliczki. Resztę kwoty, czyli niemal 55 mln zł, Aplauz miał zapłacić do 1 czerwca 2003 r. Na zabezpieczenie zapłaty wręczył Code weksel gwarancyjny in blanco.

Marek G. wypełnił go, cedując jednocześnie prawa do posługiwania się nim na spółkę CMG Development, którą założył w 2000 r. W kwietniu 2002 r. Yan Guen, prezes Aplauzu, uznał wypełnienie weksla za bezprawne. Takie stanowisko potwierdza obecnie gliwicka prokuratura.

— Uznałam, że znamiona przestępstwa zostały w tej sprawie ewidentnie wypełnione. Zrobię wszystko, by jak najszybciej, może jeszcze w styczniu, wnieść akt oskarżenia do sądu — mówi z determinacją Anna Wojtas, prokurator prowadząca śledztwo.

Jej konsekwencja w pewnej mierze wynika zapewne z postawy Marka G. Wedle naszych informacji, szef Code składa zażalenia na wszystkie decyzje prokurator Wojtas do prokuratury okręgowej, co — w oczywisty sposób — znacznie wydłuża śledztwo. Ot, gra na zwłokę.

3. Gliwice

Właśnie gra na zwłokę to jeden z filarów taktyki Marka G. Przekonują się o tym wierzyciele Code. Choćby Polfin, agencja obrotu wierzytelnościami, która od biura architektonicznego przejęła długi Code (z odsetkami — prawie 2,5 mln zł).

— Wielokrotnie Marek G. zapewniał o dobrej woli, obiecując, że ureguluje zobowiązania. Potrafił nawet wpłacić niewielką zaliczkę... To było taktyczne posunięcie, nie znajdujące odzwierciedlenia w rzeczywistych intencjach prezesa Code — mówi Witold Migoń, prezes Polfinu.

Na początku 2002 r. Polfin złożył doniesienie o popełnieniu przez Marka G. przestępstwa z art. 300 par. 1 kodeksu karnego (udaremnianie zaspokojenia wierzycieli). Code kupiło 33-hektarową działkę (na obszarze byłej cukrowni Klecina) w 1998 r. za 42,1 mln zł — od gminy Wrocław. Pod koniec kwietnia 2000 r. do utworzonej przez Code spółki CMG Development krakowska firma wniosła aportem wrocławską nieruchomość. Miesiąc później lubelski sąd zasądził na rzecz wierzyciela Code ponad 2,5 mln zł. Egzekucją należności zajął się komornik przy Sądzie Rejonowym Kraków Śródmieście.

W sierpniu 2000 r. próbował odzyskać pieniądze, zajmując udziały Code w CMG Development. Było już za późno. 1 lipca 2000 r. kontrolowana przez Marka G. spółka sprzedała udziały w CMG Development Ewie Zyzak. Wartość transakcji pozostaje tajemnicą, jak i to, co stało się z pieniędzmi ze sprzedaży. Nie sposób też dotrzeć do nowej właścicielki CMG.

— Głównym, jeśli nie jedynym, celem tej transakcji było wyprowadzenie z Code majątku, który mógł służyć zaspokojeniu roszczeń wierzycieli. Ta transakcja jest zapewne fikcją — twierdzi Witold Migoń, prezes Polfinu, który złożył zawiadomienie o przestępstwie.

Jego zdaniem, o prawdopodobieństwie popełnienia przestępstwa świadczyć może i to, że w chwili transakcji między Code a Ewą Zyzak nieruchomość miała wartość: 199,1 mln zł! W dwa lata wartość działki wzrosła prawie pięć razy!

Prokuratura Rejonowa w Gliwicach po niemal rocznym śledztwie (przesłuchiwano m.in. Grzegorza W., byłego szefa PZU Życie) niedawno śledztwo umorzyła. Decyzję tę Polfin zaskarżył. Sprawę rozpatrzy gliwicka prokuratura okręgowa.

4. Katowice, Kraków

Interesami Marka G. poza prokuraturami w Warszawie i Gliwicach zajmują się od niedawna i organa śledcze z Katowic. Tamtejsza Prokuratura Rejonowa Centrum-Zachód prowadzi postępowanie w sprawie popełnienia przestępstwa przez Agnieszkę Dębecką, prezesa Biura Inwestycyjnego STS (spółki córki Code). Doniesienie złożyli byli pracownicy STS — dotyczy przestępstwa przeciw prawom pracowniczym.

— Od maja 2001 r. zarząd STS nie odprowadzał składek do ZUS, od kilku miesięcy nie płacono pensji pracownikom. Ale w tym samym czasie zawierano transakcje w wysokości, pozwalającej wielokrotnie zaspokoić roszczenia pracownicze! Pieniądze jednak były wyprowadzane do właściciela STS: czyli Code — twierdzi nasz informator.

— Rozmawiałam z Markiem G. kilka razy. Niezmiennie obiecywał, że otrzymamy nasze pieniądze, że „już idą”, że będą w przyszłym tygodniu. Zwykłe kłamstwa! — mówi z goryczą były pracownik STS, którym firma winna jest ponad 60 tys. zł.

Nasi rozmówcy twierdzą, że Marek G. grę na zwłokę stosuje wobec wielu partnerów. I niewielkich wierzycieli — osób prywatnych, i wielkich firm. Jedną z nich jest Totalizator Sportowy.

Przypomnijmy: Władysław J., były szef TS, zdecydował o zakupie obligacji Code za 60 mln zł w sierpniu 2000 r. Krakowska firma nie spłaciła pożyczki w terminie. Państwowy gigant pod koniec 2001 r. zwrócił się więc do sądu o nakaz zapłaty. W marcu 2002 r. Sąd Okręgowy w Krakowie zasądził od krakowskiej spółki ponad 65,3 mln zł. Kwota ta to nie wykupione w terminie (czyli do 23 lipca 2001 r.) obligacje Code i ustawowe odsetki. TS nie przystąpił jednak do egzekucji należności: Code odwołało się do Sądu Apelacyjnego w Krakowie. Ten przez ponad pół roku nie zajął się sprawą.

Nasi informatorzy sugerują, że jakiś wpływ na tę opieszałość mogą mieć znajomości Marka G. w krakowskim środowisku sędziowskim (wierzyciele Code potwierdzają, że chwali się nimi bez ogródek). Ale nie tylko... Otóż Marek G., składając apelację, poprosił sąd o zwolnienie z opłaty sądowej (100 tys. zł). Argument: kiepska kondycja finansowa Code. Sąd okręgowy odmówił. Marek G. złożył zażalenie. Sąd apelacyjny zwolnił go z połowy należności. Marek G. uznał jednak, że nie stać go na zapłatę 50 tys. zł. Nadal kuł żelazo. 4 grudnia 2002 r. Sąd Okręgowy w Krakowie odrzucił jego postulat, uznając, że „kolejny wniosek strony pozwanej skierowany jest na dalsze przedłużenie postępowania” oraz, że Code dysponuje majątkiem wielkiej wartości. Jeśli Marek G. złoży zażalenie od tej decyzji, to na tygodnie lub nawet miesiące odwlecze start — merytorycznej już — rozprawy przed sądem apelacyjnym.

— Nie mamy wpływu na tempo prac sądów... Ale ze spokojem czekamy na ostateczne rozstrzygnięcie. Sprawa jest jednoznaczna — Code nie dość, że nie wykupiło swoich obligacji w terminie, to jeszcze przedstawiło nieprawdziwe zabezpieczenia tych papierów — mówi Paweł Burdzy, rzecznik Totalizatora Sportowego.

5. Kraków, Warszawa

Sąd Okręgowy w Krakowie w postanowieniu z 7 marca 2002 r. zasądzone na rzecz TS ponad 65,3 mln zł zabezpieczył nieruchomościami, należącymi do Code. Tymczasem wszystkie te nieruchomości przejęła — już po wydaniu postanowienia — IMG Development, którego udziałowcami są Code oraz Marek G. I ten wątek bada Prokuratura Okręgowa w Warszawie, prowadząca śledztwo w sprawie nieprawidłowości w zarządzaniu Totalizatorem Sportowym. Stołeczni prokuratorzy sprawdzają też, czy Marek G. popełnił oszustwo, polegające na przedstawieniu nieprawdziwych zabezpieczeń obligacji. Wycena biegłego sądowego wykazała bowiem, że nieruchomości (zabezpieczenie obligacji) są warte znacznie mniej niż wycena w memorandum informacyjnym — bo zaledwie 28,8 mln zł. Na tym nie koniec: nieruchomości obciążone są hipotekami i egzekucją komorniczą na kwotę 33,5 mln zł, a więc przekraczającą wartość wyceny!

Równolegle z postępowaniami prokuratorskimi przed sądem w Krakowie toczy się proces upadłościowy Code. Wierzyciele kilkakrotnie próbowali doprowadzić do ogłoszenia bankructwa firmy Marka G. Ten jednak w umiejętny sposób przekonywał kolejnych wnioskodawców do wycofywania wniosków: najczęściej — spłacając po prostu część długów.

Tak było w wypadku giełdowego Deutsche Bank24. Przed kilkoma tygodniami wycofał on z sądu wniosek o upadłość Code. Według naszych informacji, w konsekwencji tego, że Marek G. przelał na konto banku blisko 1 mln zł.

— Mogę jedynie potwierdzić, że wycofaliśmy wniosek z sądu i trwają delikatne negocjacje z prezesem Code, dotyczące spłaty zobowiązań — mówi Franciszek Palowski, rzecznik DB24.

Nasze źródła mówią, że bank znowu zastanawia się nad skierowniem wniosku o upadłość do sądu. Marek G. miał bowiem nie dotrzymać obietnicy wpłaty kolejnej raty długu, wynoszącego prawie 12 mln zł.

Na razie w krakowskim sądzie toczy się sprawa upadłościowa z powództwa Polfinu, którego władze wykazują chyba największe zdecydowanie w walce z Markiem G. Przed kilku dniami uzyskali kolejny sądowy nakaz zapłaty. Następną rozprawę upadłościową zaplanowano 7 stycznia 2003 r.

— Tyle razy prezes Code nas zwodził, że spróbujemy za wszelką cenę doprowadzić do upadłości tej spółki. Sprawa jest ewidentna! Firma Marka G. trwale przestała płacić zobowiązania — mówi Witold Migoń, prezes Polfinu.

I dodaje, że aby mieć mocniejszą pozycję w postępowaniu upadłościowym, zamierza skupować w najbliższych miesiącach długi Code od innych wierzycieli.