Sieć oraz e-mail ułatwiły warszawskiej firmy Coffee- -Service podpisanie kontraktów z Litwinami.
Jak doszło do podpisania przez was umowy z Litwinami, podczas Polskiej Wystawy Narodowej w Kownie?
Tadeusz Stępień, dyrektor generalny, współwłaściciel Coffee-Service: Kontakt nawiązaliśmy jakiś czas temu. Jedna z firm odnalazła nas sama, poprzez informację zamieszczoną w internecie. Zostaliśmy po prostu odszukani w litewskiej wyszukiwarce. Jesteśmy zarejestrowani w 36 wyszukiwarkach na Wschodzie.
Później spotykaliśmy się podczas różnych imprez targowych, chociażby w Wilnie czy na polskim Taropaku.
Jak najlepiej nawiązać taki kontakt?
Jeśli już znajdziemy potencjalnego kontrahenta, warto przesłać mu swoją ofertę, chociażby mailem. Oczywiście w języku urzędowym jego kraju. Po jakimś czasie powinniśmy się odezwać — znów mailem z zapytaniem, czy oferta dotarła, jak została oceniona.
Litwini zainteresowali się naszą firmą. Czy to wystarcza?
Trzeba się pokazywać na targach, i to nie raz, nie dwa, lecz kilkanaście. Partnerzy muszą widzieć naszą firmę i ofertę. Należy ich zaprosić, pokazać, jak pracujemy.
Są bardzo nieufni. Przed podpisaniem jednego z kontraktów kontrahenci odwiedzili nasz zakład produkcyjny, a podczas naszego pobytu w Kownie zawieźli do swojego, oddalonego o 50 km. Mimo że był już wieczór, uruchomili na chwilę całą linię produkcyjną.
Z jedną z firm znamy się już kilka lat. I dopiero po tych kilku latach budowania wzajemnego zaufania, wyrazili chęć, abyśmy zastąpili ich dotychczasowego dostawcę — izraelską firmę.