Coinfirm ma haka na terrorystów

Karolina Wysota
20-09-2017, 22:00

Warszawscy specjaliści od blockchaina chcą się przebić na globalnym rynku z nowym standardem transferu pieniędzy. Wesprze ich potentat z USA

Polska firma technologiczna Coinfirm, która ma biura w Warszawie i Londynie, właśnie ubiła interes z notowaną na nowojorskiej giełdzie spółką SEI, dostawcą rozwiązań biznesowych dla prywatnych banków inwestycyjnych. Wspólnie będą pracować nad nowym standardem transferowania aktywów finansowych.

ŚWIATOWY POZIOM:
Zobacz więcej

ŚWIATOWY POZIOM:

Laboratorium blockchaina, które Coinfirm zbudowała w Warszawie, jest pierwszym tego typu ośrodkiem w Europie Środkowo- -Wschodniej. Starannie dobrany zespół tworzy technologiczny ekosystem, który może zrewolucjonizować świat finansów. [FOT. ARC]

— Chcemy zredefiniować proces przesyłu, np. pieniędzy lub papierów wartościowych — mówi Brett Williams, dyrektor zarządzający w SEI. Na rynku finansowym wiele procesów nadal jest obsługiwanych przez człowieka, więc ryzyko błędu i koszty obsługi są wysokie. Zdaniem Bretta Williamsa, systemy można jednak udoskonalić, wykorzystując do transferowania aktywów technologię kryptograficzną blockchain. Jej fundamentem jest rozproszony łańcuch bloków danych, który gwarantuje bezpieczeństwo i zapewnia prywatność właścicielowi portfela. W ekspresowym tempie pozwala przerzucić pieniądze z jednego końca świata na drugi, kontrolując ich drogę i eliminując pośredników. Z punktu widzenia użytkownika transakcja przypomina wysłanie e-maila.

— Za pięć lat większość transakcji w standardowych systemach bankowych będzie się łączyć z blockchainem. Nasz produkt będzie podwaliną — twierdzi Paweł Kuskowski, prezes Coinfirmu. Dla polskiej firmy współpraca z wielkim amerykańskim graczem to szansa na awans do wyższej ligi. Partner zza oceanu zarządza aktywami klientów o wartości ponad 600 mld USD — obsługuje transakcje na 149 giełdach papierów wartościowych w 55 krajach i w 41 walutach. Coinfirm i SEI właśnie ruszają z rozwiązaniem pilotażowym — na razie dostępnym wyłącznie na rynku brytyjskim. Jeśli pilotaż się powiedzie, w przyszłym roku produkt trafi do globalnej dystrybucji.

Mózgowcy patrioci

Polska firma zadebiutowała na rynku półtora roku temu. Chociaż na krajowym podwórku nie jest szeroko znana, nierzadko pojawia się w światowych mediach — pisały o niej m.in. „Financial Times” i Bloomberg.

— Nie zapominamy o naszych korzeniach i chcemy nieść polską flagę przez świat — mówi Paweł Kuskowski. W biznesie stawia jednak na zasięg globalny. Oprócz flagowego projektu z SEI Polacy mogą pochwalić się współpracą z singapurską firmą COSS, właścicielem platformy do kompleksowego zarządzania kryptowalutami. Coinfirm ma też plany w Japonii, ale o szczegółach na razie nie chce mówić. U nas Coinfirm nazywa się start-upem, chociaż firma za start-up się nie uważa. Zadebiutowała z gotowym produktem dla konkretnego klienta. Od definicji start-upu nie odcina się jednak zupełnie.

Paweł Kuskowski mawia, że jego firma ma startupową mentalność — nie przywiązuje wagi do konsekwencji biznesowych. Prezesa rzadko można spotkać w garniturze, a jego ulubione buty to trampki. Wydatki Coinfirm trzyma na wodzy — utrzymuje się z tego, co zarobi. Niewielkie biuro na warszawskiej Woli bardziej przypomina studenckie mieszkanie niż siedzibę globalnej firmy. Tajemnicą jej sukcesu jest inwestycja w kapitał ludzki — ściąga najlepsze mózgi z rynku. Obecnie zatrudnia ok. 30 osób. We wrześniu załoga urośnie o kolejną ósemkę.

Globalny diagnosta

Osią działalności firmy Coinfirm jest narzędzie do kontrolowania transakcji krypotowalutowych, których nieodłączną częścią jest blockchain. Polacy nie są jedyni na rynku. Podobną innowację opracowały m.in. firmy Chainalysis i Elliptic. Czym wyróżnia się polska spółka? — Nie uzależniamy się wyłącznie od jednej kryptowaluty. Jesteśmy uniwersalni i wielowymiarowi — tłumaczy prezes.

Coinfirm pracuje również nad tzw. smartkontraktami, które mogą być alternatywnym sposobem finansowania projektów wobec funduszy venture capital czy crowdfundingu. Do drzwi polskiej spółki każdego dnia puka dwóch, czasami trzech dużych klientów. W portfolio ma firmy krajowe, takie jak giełdę walutową Bitmarket, kantor InPay czy ubezpieczyciela Bacca. W lipcu nawiązała również współpracę z PKO BP, który z jej pomocą zaczął testować blockchain pod kątem weryfikacji i przechowywania dokumentów. Prezes Coinfirmu podkreśla, że jest to zaledwie ułamek możliwości jego firmy.

— Zbudowaliśmy największą na świecie blockchainową bazę danych [3TB danych w SQL, 500GB grafów — red.]. W ciągu dziesięciusekund jesteśmy w stanie wygenerować raport, na podstawie którego można stwierdzić, czy za przelewem stoją terroryści, czy piramida finansowa. Każdą transakcję analizujemy pod kątem 186 scenariuszy. Przepustowość bazy danych to kilka milionów raportów dziennie — twierdzi prezes.

Rozwiązania, które oferuje polska firma, mają tyle samo zwolenników ile przeciwników. Blockchain powstał, aby uwolnić świat finansów od centralnie sterowanej polityki pieniężnej, tymczasem Coinfirm chce kontrolować transfer aktywów. — Nasze narzędzia pozwalają zachować prywatność, ale nie anonimowość. Widzimy konto bankowe, ale wiemy, kto dokładnie jest jego właścicielem — wyjaśnia prezes.

Ludzie Coinfirmu

Coinfirm Blockchain Lab w grudniu 2016 r. założyło pięć osób. Paweł Kuskowski, prezes, odpowiada za strategię rozwoju i wizję firmy. Do Coinfirmu wniósł dwunastoletnie doświadczenie w bankowości, gdzie odpowiadał za regulacje prawne. W Royal Bank of Scotland był szefem działu przeciwdziałania praniu pieniędzy. Za utrzymanie, pozyskiwanie i rozwój zasobów danych oraz wdrożenie metod machine learning i big data odpowiada wiceprezes Paweł Aleksander.

Wcześniej przez wiele lat wykrywał nadużycia, m.in. w EY. Kryptograficznym mózgiem jest Maciej Ziółkowski. Odpowiada za strategię rozwoju rynku kryptowalut i blockchainu. Jest współtwórcą rynku wirtualnych walut w Polsce i Europie. Za technologię odpowiada Jakub Fijołek, który jako nastolatek zbudował jedną z największych kopalni bitcoina w Polsce. Grant Blaisdell, odpowiedzialny za kontakt z mediami i komunikację, do Warszawy przyjechał z Doliny Krzemowej. W Kalifornii pracował przy start-upach i projektach mediowych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karolina Wysota

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Coinfirm ma haka na terrorystów