Coraz bliżej wojny cenowej maklerów

Drugi dom maklerski obniża prowizję dla klientów detalicznych do 0,19 proc. To połowa standardowej stawki.

Od 15 lipca 2015 r. ING Securities zmieni tabelę opłat i prowizji dla klientów indywidualnych. Bez spełniania jakichkolwiek warunków dotyczących skali obrotów handlujący akcjami otrzymają prowizję od zleceń internetowych wysokości 0,19 proc.

Taką ofertę miała dotychczas grupa Deutsche Banku. Rachunek jest tam bezpłatny, ale trzeba płacić za podgląd pięciu linii lub całego arkusza zleceń niezależnie od generowanych obrotów. ING pobierze 10 zł miesięcznej opłaty za rachunek, ale przy obrotach rzędu 80 lub 250 tys. zł zwalnia z miesięcznej opłaty za pięć linii lub cały arkusz — to — odpowiednio — 88 lub 174 zł.

Kluczowa jest jednak sama prowizja. Na rynku standardem jest 0,38-0,39 proc. Uwzględniając 10 zł abonamentu stawka 0,19 proc. jest korzystniejsza przy obrotach rzędu 100 tys. zł rocznie. Podobnie tanio jest w Deutsche Banku. Gdy 2,5 roku temu broker wszedł na rynek, konkurenci zżymali się na zaniżanie stawek, ale generalnie starali się jego ofertę ignorować.

Dotychczas skusiła 25,4 tys. osób. ING ma 53,8 tys. klientów i za plecami bank uniwersalny o kilka długości większy od Niemców. Być może dlatego wojna cenowa nie jest już tematem tabu.

— Niestety, chyba mamy do czynienia z początkiem wojny cenowej. Skończą się wakacje, wszyscy pojawią się w pracy i zaczną podejmować decyzje — mówi Krzysztof Polak, dyrektor biura maklerskiego Alior Banku.

— Oby to nie był początek wojny cenowej. Ale zobaczymy. O ile w przypadku Deutsche Banku można było powiedzieć, że to wyjątek potwierdzający regułę, to dwa wyjątki to już co innego — przyznaje Roland Paszkiewicz z CDM Pekao.

Marcin Słomianowski, dyrektor departamentu inwestycji w ING Banku Śląskim, tłumaczy zmianę taryfy chęcią zainteresowania inwestycjami klientów, którzy dotychczas korzystali z produktów typowo oszczędnościowych. Konkurenci nie kupują tej argumentacji.

— Na tego typu ruch z prowizją może sobie pozwolić ktoś, kto rzeczywiście będzie walczył o rynek. Do zainteresowania produktami inwestycyjnymi bardziej przyczynia się edukacja niż prowizje. Dla kogoś, kto nie interesował się akcjami wszystko jedno czy prowizja wynosi 0,19 czy 0,39 proc. — komentuje Roland Paszkiewicz.

Poprzednią rewolucyjną zmianę w tabeli opłat ING wprowadziło zaledwie w marcu 2014 r. Przy ustalaniu obniżek prowizji wynikających z wysokości obrotów zaczęło wtedy uwzględniać obroty klienta z ostatnich 12 miesięcy. U innych brokerów dla takich zniżek brany jest pod uwagę poprzedni miesiąc lub średnia z ostatnich trzech miesięcy.

— To było za trudne. Ludzie muszą rozumieć tabelę opłat — komentuje pomysł ING jeden z konkurentów. W nowej tabeli opłat ten system zostaje utrzymany, ale zmianajest możliwa tylko na nowe warunki.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Coraz bliżej wojny cenowej maklerów