Resort gospodarki przygotowuje projekt ustawy o zachętach inwestycyjnych. Teraz ma dylemat, czy na pewno warto ją kończyć.
O ustawie o zachętach inwestycyjnych resort gospodarki myśli już od kilku miesięcy. I może niedługo przestanie.
— Wciąż analizujemy, czy potrzebna jest regulacja o randze ustawy — mówi Andrzej Kaczmarek, wiceminister gospodarki.
Wykorzystać dźwignię
Okazuje się, że lepsze byłyby inne, już gotowe, rozwiązania, przede wszystkim dlatego że pozwalają na skorzystanie z funduszy unijnych. Ustawa mogłaby opierać się wyłącznie na środkach z budżetu państwa, a tych resort finansów mógłby poskąpić.
— Możliwość wykorzystania funduszy unijnych to przecież olbrzymia dźwignia finansowa — podkreśla Andrzej Kaczmarek.
Projekty współfinansowane są przez Unię Europejską niekiedy nawet w 85 proc.
Jednym z argumentów za tworzeniem ustawy są programy wieloletnie dla inwestorów. Dziś każdy z nich rząd musi odrębnie notyfikować w Komisji Europejskiej (dotychczas około 30 razy, obecnie w przygotowaniu jest 16 programów). Gdyby istniała ustawa, nie byłoby takiej konieczności.
— Ale z drugiej strony wsparcie dla dużych projektów inwestycyjnych w formie programów wieloletnich już zapisaliśmy w programie Innowacyjna Gospodarka (IG), który Bruksela ma ocenić w październiku. Przewiduje on wykorzystanie unijnych funduszy nawet w 85 proc. wartości udzielanego wsparcia — mówi Andrzej Kaczmarek.
Nowa ustawa ma też regulować możliwość wspierania inwestorów przez gminy. Jednak te procedury są już zapisane w większości 16 regionalnych programów operacyjnych (RPO), z których dotychczas trzy pozytywnie zarekomendował Komitet Rady Ministrów.
— 40 proc. środków RPO musi zostać wydane na tzw. przedsiębiorczość, czyli granty dla inwestorów, infrastrukturę pod inwestycje itp. — podkreśla Andrzej Kaczmarek.
Oczywiście i regionalne programy operacyjne wspierane są mocno przez Unię Europejską.
Ustawa o zachętach ma kilka atutów.
— Reguluje proces udzielania wsparcia, zbiera wszystkie instrumenty do tego potrzebne, poszerza możliwość wspierania inwestorów przez gminy i wprowadza nowe zwolnienia i odliczenia — wymienia wiceminister.
Wystarczy dodać
Chodzi m.in. o zniesienie lub zmniejszenie opłaty z tytułu wyłączenia gruntów z produkcji rolnej lub leśnej czy opłat związanych z przyłączaniem mediów (rezygnacja z opłaty adiacenckiej). Jednak — zdaniem Andrzeja Kaczmarka — większość tych elementów można by dopisać do ustawy o Polskiej Agencji Handlu i Inwestycji, która jest obecnie w Sejmie.