
Nie ma dobrych wiadomości dla tych, którzy z niepokojem patrzą, jak giełdowe bogactwo skupia się w grupie kilku technologicznych molochów. Taka koncentracja nie jest nowym zjawiskiem i będzie przybierać na sile, wynika z cytowanych przez agencję Bloomberg badań Hendrika Bessembindera. Jego najnowszy artykuł pokazuje, jak nierównomiernie rozkładają się nagrody na giełdzie w czasie. Profesor finansów z Arizona State University dowodzi, że od niemal stu lat niewiele akcji składa się na lwią część zwrotów indeksu i że pula supergwiazd coraz bardziej się kurczy.
Artykuł ukazał się akurat w czasie, kiedy moda na sztuczną inteligencję doprowadziła do sytuacji, w której przeważająca część stopy zwrotu z S&P 500 wykreowana została przez wzrost ledwie kilku firm. Według obserwacji Hendrika Bessembindera, traktowanie takiej sytuacji jako nadzwyczajnej to błąd. W rzeczywistości istnieją powody by sądzić, że tendencja jest trwała i prawdopodobnie będzie się nasilać.
„Nie mogę powiedzieć, które firmy będą wielkimi zwycięzcami w ciągu najbliższych 30 lat, ale jestem pewien, że tylko kilka firm zdominuje rynek. Wydaje się, że coraz silniejszym zjawiskiem jest to, że wzrost bogactwa koncentruje się na stosunkowo niewielu akcjach” - uważa Hendrika Bessembindera.
Od 1926 r. do 2016 r. pięć akcji było odpowiedzialnych za 10 proc. wzrostu wartości S&P 500. Liczba ta zmniejszyła się do czterech w 2019 r., a obecnie wynosi zaledwie trzy. Do 2016 r. połowę wartości indeksu wykreowało 90 firm, do 2019 liczba spadła do 83, a obecnie - do 73.
Dlaczego tak się dzieje? W najprostszym ujęciu wynika to z wielkości zysków — większe firmy zarabiają więcej, a wartość rynkowa spółek jest silnie powiązana z ich wynikiem netto. Inwestorzy mają też skłonność do premiowania (czyli relatywnie lepszej wyceny) innowacji i rzeczy, na które jest duży popyt — produkcja w latach dwudziestych, surowce w latach siedemdziesiątych, technologia internetowa w latach dziewięćdziesiątych. Możliwe, że rosnące bariery wejścia i korzyści skali — tak zwanej ekonomii „zwycięzca bierze wszystko” — zawężają listę mistrzów. W dzisiejszym świecie opartym na wiedzy, skupione na oprogramowaniu i Internecie blue chipy dysponują quasi-monopolową siłą rynkową i mają przewagę w zakresie rozwoju.
W tym roku siedem największych firm, które odniosły korzyści z boomu na sztuczną inteligencję, zwiększyło swoją wartość rynkową o 4 bln USD. To o 47 proc. więcej niż wynosi łączna wartość wszystkich firm w Ruseel 2000, indeksie spółek o małej kapitalizacji.
