Inwestor Wojtek: Ile jeszcze wytrzyma rynek akcji?

Inwestor Wojtek
opublikowano: 2026-09-27 08:43

Rynkowi eksperci w tym tygodniu zastanawiali się, czy akcje są w stanie wytrzymać rentowności obligacji, które osiągnęły najwyższy poziom od dwóch dekad.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Jamie Dimon
Wydatki kapitałowe dużych firm technologicznych nie wykazują żadnych oznak spowolnienia, a w przyszłym roku inwestycje w ekosystemie hyperscalerów powinny osiągnąć 1 bln USD, szacuje Jamie Dimon, szef JPMorgan.
Wydatki w całym ekosystemie ponad dwukrotnie wzrosły z około 300 mld USD w ubiegłym roku do około 700 mld USD w tym roku. Według Jamiego Dimona ten skok stymuluje wzrost gospodarczy, ale może również przyczynić się do inflacji.
- To jak 1 proc. wzrostu PKB rocznie - powiedział CNBC J. Dimon, ostrzegając, że te wydatki mogą nieznacznie zwiększyć inflację, ponieważ firmy zatrudniają pracowników, budują fabryki i elektrownie oraz kupują sprzęt i materiały.


- W dłuższej perspektywie sztuczna inteligencja mogłaby mieć wpływ deflacyjny - stwierdził J. Dimon. Nazwał ją niesamowitą technologią, której szybki rozwój wydaje się kontynuować.
Jednak według niego jest jeszcze za wcześnie, by spekulować, kto wygra wyścig w boomie AI. Jako przykład tego, jak może potoczyć się rozwój branży AI, podał bańkę internetową: wtedy wiele dobrze znanych firm upadło, podczas gdy wcześniej niemal nieznane urosły do rangi rynkowych gigantów.

JPMorgan
Pod koniec tygodnia rentowności amerykańskich obligacji skarbowych, zwłaszcza tych o najdłuższym terminie zapadalności, osiągnęły najwyższe poziomy od dwóch dekad, a rentowność 10-letnich obligacji USA przekroczyła 5,1 proc.. To jeden z najważniejszych wskaźników wpływających nie tylko na oprocentowanie kredytów hipotecznych i koszty pożyczek dla firm, ale także na wyceny ryzykownych klas aktywów.
Światowe akcje powinny wytrzymać wzrost rentowności obligacji, twierdzą stratedzy banku JPMorgan kierowanego przez J. Dimona.
Argumentują to zdrowymi marżami zysku przedsiębiorstw oraz niskim zadłużeniem firm.
"To, co obecnie dzieje się na rynkach, to próba przetrawienia przez inwestorów szoku naftowego i odsetkowego, a nie ponowna wycena spadających zysków firm" - twierdzą analitycy banku.
Choć w najbliższym czasie zmienność może się utrzymać ze względu na sezonowo słaby wrzesień i geopolitykę, JPMorgan ma nadzieję, że w październiku rynki ponownie zaczną w większym stopniu odzwierciedlać wskaźniki fundamentalne.
"Obecnie marże zysku firm są ogólnie bardzo zdrowe i przewyższają długoterminowe średnie w USA, Europie i Japonii, a większość firm w tych regionach może w tym roku osiągnąć rekordową rentowność" - prognozują stratedzy JPMorgan. Rentowność firm historycznie osiąga szczyt na długo przed spowolnieniem gospodarczym – średnio na 8–9 kwartałów przed nim.
Ponadto rentowność poprawiają również firmy spoza sektora technologicznego. Stosunek długu do kapitału własnego przedsiębiorstw jest obecnie o 20–40 proc. poniżej średnich historycznych, a średni zapadalność długu firm wynosi około 5–6 lat, co według strategów oznacza, że w najbliższym czasie firmy są mniej podatne na rosnące stopy procentowe.

Morgan Stanley
Jeśli rentowności obligacji nie wykończą firm, to mogą przynajmniej wywołać korektę na akcjach, uważają specjaliści z Morgan Stanley.
"Dalszy wzrost cen energii i rentowności obligacji stwarza zagrożenie dla amerykańskich akcji, przez co indeks S&P 500 mógłby w najbliższym czasie spaść nawet o 7 proc." - ostrzega uważnie obserwowany na Wall Street strateg Morgan Stanley, Michael Wilson.
"Jeśli w najbliższym czasie korekta wycen akcji zaostrzyłaby się z powodu dalszego zaostrzania warunków finansowych i/lub znacznego skoku cen energii, uważamy, że S&P 500 mógłby spaść do 7100 punktów, zanim powróci do hossy w kierunku końca roku" - stwierdził w tym tygodniu M. Wilson w analizie dla klientów, cytowanej przez Bloomberg.

Dalszy wzrost cen energii i rentowności obligacji stwarza zagrożenie dla amerykańskich akcji, przez co indeks S&P 500 mógłby w najbliższym czasie spaść nawet o 7 proc

Michael Wilson
strateg Morgan Stanley


Ponadto w miarę zbliżania się wyborów środka kadencji w listopadzie, strateg przewiduje coraz większą zmienność na rynkach, ale ostatecznie solidne perspektywy zysków firm zainicjują rajd na koniec roku, który powinien podnieść indeks S&P 500 do celu 8 000 punktów. Oznaczałoby to wzrost o prawie 4 proc. od obecnych poziomów.

Michael Burry
Michael Burry, bohater filmu 'The Big Short", zwiększa zakłady przeciwko akcjom z sektora półprzewodników. Inwestor, który kiedyś dużo zarobił na kryzysie hipotecznym w USA, ujawnił w tym tygodniu, że powiększył pozycje krótkie na akcjach Micron, Nebius Group i Palantir Technologies, a także mocniej postawił na spadek całego funduszu ETF iShares Semiconductor ETF.
Zakład na spadek tych akcji argumentuje swoimi wątpliwościami co do trwałości boomu na półprzewodniki i sztuczną inteligencję.
Głównym argumentem M. Burry'ego jest podaż chipów pamięci. Inwestor jest przekonany, że rosnąca produkcja chipów może w dłuższej perspektywie wywierać presję na ceny nośników pamięci. Jest to istotne dla Microna, która zyskała na silnym popycie na chipy pamięci wykorzystywane w infrastrukturze AI.
M. Burry skrytykował również indeks Nasdaq-100 jako nadmiernie skoncentrowany.
Jeszcze w zeszłym tygodniu w innym wpisie na Substack ostrzegał, że hyperscalerzy stojący na czele boomu na sztuczną inteligencję zgromadzili już około 3 trln USD zobowiązań finansowych związanych z inwestycjami w AI, które nie odzwierciedlają się w bilansach firm.

Raphael Lamm
"Niedawny spadek cen złota jest tymczasowy, ponieważ sprzyjające szlachetnemu metalowi czynniki długoterminowe nadal obowiązują" - twierdzi zarządzający funduszu hedgingowego Raphael Lamm. Zarządzany przez niego fundusz inwestycyjny sektora złota L1 Long Short Fund generował od momentu powstania w 2014 r. średnio 20,7 proc. rocznej stopy zwrotu, a inny zarządzany fundusz L1 Gold Fund od momentu powstania w zeszłym roku zarobił 235 proc.
W średnim i długim okresie cenę złota będzie wspierać niestabilność sytuacji finansów publicznych na głównych rynkach, szczególnie w USA, gdzie dług przekroczył 40 trln USD, oraz dalsze zakupy złota przez banki centralne, twierdzi R. Lamm.
Co prawda w krótkim okresie na cenę złota większy wpływ będzie miała wojna między USA a Iranem, realne stopy procentowe i dane o inflacji, dodaje zarządzający.
"Choć od początku wojny z Iranem rynki złota i cena złota napotkały pewne przeciwności, uważamy, że mają one charakter tymczasowy" - powiedział R. Lamm. Większość głównych czynników kształtujących popyt na złoto utrzyma się lub nawet wzmocni w średnim okresie.
Fundusz stosujący strategię long-short, który stawia zarówno na wzrost, jak i spadek cen fizycznego złota oraz akcji spółek wydobywczych, wykorzystał niedawny okres tanienia złota do uzupełnienia akcji spółek wydobywających złoto, licząc na ich wzrost.
Od rekordowych poziomów w styczniu cena złota spadła o prawie jedną piątą, gdy zaczęły rosnąć ceny ropy i rentowności obligacji, co negatywnie wpływa na złoto niegenerujące dochodu odsetkowego.
"Gdy cena złota spadła poniżej 4 000 USD, zaczęliśmy dość agresywnie zwiększać długie pozycje, a teraz utrzymujemy je na obecnym poziomie" - powiedział R. Lamm. Według niego fundusz rozważy zmniejszenie długich pozycji tylko wtedy, gdy spełnią się jego oczekiwania dotyczące dalszego wzrostu cen złota.

Lombard Odier
Szwajcarska firma zarządzająca inwestycjami Lombard Odier Investment Management po raz pierwszy od pięciu lat pozytywnie ocenia amerykańskie obligacje skarbowe, których rentowności po niedawnym skoku stały się atrakcyjne w porównaniu z akcjami.
"Amerykańskie obligacje wyglądają obecnie atrakcyjnie, ponieważ ich rentowność dorównuje rentowności zysków z akcji (odwrotność wskaźnika P/E)" - argumentuje Lombard Odier.
"Jesteśmy w punkcie, w którym obligacje są tanie, a akcje stosunkowo drogie. Zazwyczaj prowadzi to do powrotu do średniej" - powiedział Bloombergowi Florian Ielpo, szef badań rynkowych w Lombard Odier.
Przewiduje on, że rentowności obligacji ustabilizują się, gdy tylko opadną napięcia geopolityczne na Bliskim Wschodzie i osłabnie apetyt dużych firm technologicznych na zadłużanie się.
Specjaliści Lombard Odier przewidują, że Fed podniesie stopy procentowe jeszcze tylko raz, wbrew oczekiwaniom rynków, które zakładają trzy podwyżki stóp w przyszłym roku.