Coraz więcej firm chce telezezwoleń

Mariusz Zielke
opublikowano: 2002-06-25 00:00

URTiP lekką ręką wydaje zezwolenia telekomunikacyjne. W tym roku dostało je już dwanaście firm, a kilkanaście kolejnych czeka w kolejce. Nowi gracze mają jednak dość mgliste plany, a analitycy nie wierzą, że uda im się odebrać klientów TP SA.

W ubiegłym tygodniu Urząd Regulacji Telekomunikacji i Poczty (URTiP) przyznał kolejnych osiem zezwoleń na świadczenie usług telekomunikacyjnych. Wcześniej wydał cztery na usługi stacjonarne i jedno na wirtualne. Na decyzję czeka kilkanaście kolejnych wniosków.

— Możemy przyznać numery kilkuset operatorom. Nie sprawdzamy firm pod względem finansowym, a kluczowe znaczenie dla pozytywnej decyzji mają opinie UOP i Ministerstwa Obrony Narodowej — mówi Jacek Strzałkowski z biura prasowego URTiP.

— Umożliwienie wejścia na rynek stacjonarnych połączeń telefonicznych kolejnym operatorom pozwoli na przedstawienie użytkownikom konkurencyjnej i kompleksowej oferty usług, a w perspektywie obniżenie cen połączeń telefonicznych — uzasadniał przyznanie zezwoleń Witold Graboś, szef urzędu.

W opinii analityków, decyzje regulatora niewiele jednak zmienią w sytuacji na rynku.

— Nie wydaje mi się, żeby nowi gracze zagrozili pozycji TP SA lub wpłynęli na obniżkę cen. Obniżki cen można się spodziewać, jednak nie ma to większego związku z decyzjami urzędu — uważa Magdalena Łapsa, analityk SG Securities.

Dlaczego? Obecnie operatorzy działający na podstawie nowych stawek rozliczeń międzyoperatorskich rekomendowanych przez URTiP uzyskują bardzo wysokie marże, a jednak nie obniżają cen, więc nie ma powodu, żeby zrobili to teraz.

— Jeśli TP SA obniży stawki, podobnie zrobią jej konkurenci — mówi Magdalena Łapsa.

Wśród firm, które uzyskały zezwolenia, jest kilka spółek dobrze już znanych na rynku i świadczących różnego rodzaju usługi na podstawie wcześniejszych zgłoszeń czy koncesji (Netia, Szeptel, eTel, Elterix). Pojawiają się też jednak zupełnie nowi gracze lub spółki marginalnie obecne na rynku, jak Premium Internet, PT Centrala czy Open Net. Z kolei Długie Rozmowy to firma zarejestrowana pod adresem domowym. Żadna z tych spółek nie podaje informacji na temat oferty i planów.

— Dopiero przygotowujemy taką informację — mówi Marek Nowakowski, dyrektor Premium Internet.

Nie udało nam się skontaktować z zarządem PT Centrali czy Open Net. Pojawia się pytanie, czy takie podmioty są w stanie zapewnić ofertę i bezpieczeństwo klientom w tak kapitałochłonnej branży, jak telekomunikacja, w momencie kiedy bariera wejścia jest ustalona na poziomie 2,5 tys. EUR (9,8 tys. zł)?

— Rynek sam musi to zweryfikować. Nie to jest rolą URTiP, którego zadaniem jest pobudzić rynek — odpowiada Jacek Strzałkowski.

Znanym usługodawcom, którzy otrzymali zezwolenia, też trudno oszacować własne możliwości. Szeptel, który może już świadczyć usługi w całej Polsce, czeka wciąż na decyzję w sprawie ewentualnego wejścia do Krajowej Grupy Telekomunikacyjnej. Netia z kolei czeka na 30 czerwca, kiedy komornicy mogą zgłosić się po zaległe płatności za koncesję (łacznie 365 mln zł).

— Wszyscy operatorzy niezależni mają do zapłacenia 400 mln EUR (1,57 mld zł). To nie w porządku, że mamy płacić takie sumy, podczas gdy nowi gracze mają zezwolenia za 2,5 tys. EUR (9,7 tys. zł) — mówi Jolanta Ciesielska, rzecznik Netii.

Kolejny gracz, który otrzymał zezwolenie i działał wcześniej na rynku — irlandzki eTel, rozpatruje dwa scenariusze rozwoju w Polsce.

— Mamy do wyboru budowę sieci lub jej wydzierżawienie. Nakłady inwestycyjne zależą od wyboru strategii. Decyzję podejmiemy w lipcu, natomiast nowa oferta już z własnym prefiksem pojawi się w sierpniu — mówi Michał Kostrzewa z eTel Polska.

Równie niekonkretnie mówi o planach prezes Szeptela.

— Dzięki zezwoleniu przestajemy być operatorem lokalnym Na pewno będzie się to wiązało z rozwojem naszej sieci — mówi Cezary Przybysławski, prezes spółki.