Coraz więcej Polaków nie ma pracy

GN
opublikowano: 2009-01-09 00:00

W grudniu bezrobocie skoczyło najmocniej od 5 lat. Resort pracy uspokaja: w tym roku wzrośnie najwyżej o 2 pkt proc.

W grudniu bezrobocie skoczyło najmocniej od 5 lat. Resort pracy uspokaja: w tym roku wzrośnie najwyżej o 2 pkt proc.

1,47 mln — tylu bezrobotnych było na koniec grudnia. To o 75,9 tys. więcej niż w listopadzie. Bezrobocie wzrosło o 0,4 pkt proc. i sięgnęło 9,5 proc. A jeszcze w październiku wynosiło zaledwie 8,8 proc.

— Stopa bezrobocia rośnie od dwóch miesięcy, co wynika z czynników sezonowych. To zjawisko występowało zawsze jesienią — mówi Jolanta Fedak, minister pracy .

Zwykle pod koniec roku bezrobocie rośnie, lecz w ostatnich dwóch latach w grudniu stopa bezrobocia nie zmieniła się. Ostatnio tak znaczny jego wzrost odnotowano w 2003 r. Resort pracy uważa jednak, iż mimo dwóch złych miesięcy z bezrobociem nie jest źle. Według rządowych planów zapisanych w budżecie na 2008 r. bezrobocie miało sięgnąć 9,9 proc. Na koniec 2007 r. bezrobocie wynosiło 11,2 proc., dwa lata wcześniej — 17,6 proc.

— Po raz pierwszy od 15 lat stopa bezrobocia na koniec roku jest jednocyfrowa — przypomina Czesława Ostrowska, wiceminister pracy.

Mimo spowolnienia gospodarczego urzędnicy resortu pracy nie widzą powodów do niepokoju. Wiceminister zapewnia, że w kolejnych miesiącach dynamika wzrostu bezrobocia wyhamuje.

— Nie widzimy drastycznego wzrostu bezrobocia. Prognozujemy, że branże związane z eksportem mogą mieć trudności. Scenariusz optymistyczny zakłada, że bezrobocie ustabilizuje się na obecnym poziomie, pesymistyczny zakłada wzrost o 2 pkt proc. Nie ma zagrożenia powrotu wskaźników z lat 2002-03 [wtedy stopa bezrobocia wynosiła 20 proc. — red.] — mówi Jolanta Fedak.

Według analiz resortu, znaczną część nowych zarejestrowanych stanowią osoby, z którymi firmy nie przedłużyły umów na czas określony oraz wracające z zagranicy.

Niepokojąca jest malejąca liczba ofert pracy zgłaszanych do urzędów. W grudniu było ich 46,3 tys., czyli o 14,2 tys. mniej niż miesiąc wcześniej. W całym 2008 r. zgłoszono 1,14 mln ofert, czyli o 100 tys. mniej niż w 2007 r.

Mimo uspokajającego tonu resort pracy szykuje działania mające ograniczyć wzrost bezrobocia.

— Zwiększamy pieniądze na szkolenia i staże. Rozpoczęliśmy negocjacje w Komisji Trójstronnej w sprawie zmian w kodeksie pracy, by firmy zamiast zwalniać mogły skracać czas pracy — mówi Jolanta Fedak.

Fakt, że coraz więcej osób nie może znaleźć pracy, oznacza w aspekcie ekonomicznym, że kurczy się suma pieniędzy, jaką dysponują mieszkańców Polski. W związku z tym będą zmuszeni ograniczyć konsumpcję, co z kolei może odbić się na wynikach firm — nie będą mogły liczyć na znaczne przyrosty sprzedaży produktów czy usług, bo konsumenci, traktowani jako całość, będą mieli mniej pieniędzy do wydania. To istotne także dla całej gospodarki, której główną bronią przed atakiem światowego kryzysu (wobec drastycznego wyhamowania dynamiki eksportu i załamania inwestycji) miał być popyt wewnętrzny, a dokładniej — konsumpcja.

Z drugiej strony, rosnące bezrobocie umacnia pozycję pracodawców na rynku pracy: wygląda na to, że dominacja pracownika, rosnące w dwucyfrowym tempie pensje i problemy ze znalezieniem chętnych do pracy odchodzą na jakiś czas w niepamięć.