Coraz więcej turystów poszukuje prywatności

Karolina Guzińska
opublikowano: 2002-04-12 00:00

Jak twierdzą przedstawiciele biur podróży wynajmujących domki wakacyjne na Kaszubach, Warmii i Mazurach, magnesem przyciągającym turystów są relatywnie niskie ceny (koszty rozkładają się na kilka osób) oraz prywatność, którą zapewnia zakwaterowanie z dala od skupisk ludzkich. Nie bez znaczenia jest także brak rygorów, dotyczących np. godzin posiłków. Ta swoboda nie zawsze jest pełna, bo właściciele niektórych obiektów — w obawie o całość swoich mebli i trawników — nie godzą się na to, aby goście przywozili swoich psich i kocich ulubieńców. Jednak większość osób wynajmujących domki nie ma nic przeciwko temu.

— Do dyspozycji gości przekazujemy domki z pełnym wyposażeniem: kuchenką gazową lub elektryczną, lodówką, kompletem naczyń i sztućców, kompletem pościeli, środkami czystości, meblami, ciepłą wodą i możliwością użytkowania działki przy domu. To oferta dla turystów, którzy chcą wypoczywać w ciszy i spokoju, z dala od wielkich miast, ale w komfortowych warunkach — twierdzi Emilia Pionke, współwłaścicielka biura podróży Grand-Tourist z Gdańska.

Polskie jeziora przyciągają coraz więcej turystów z Niemiec, Holandii, Rosji i Białorusi. Polacy przyjeżdżają z całego kraju, choć głównym rynkiem jest Warszawa oraz Śląsk.

— Oferta domków letniskowych sprzedaje się z roku na rok lepiej. Korzystają z niej różne grupy turystów: rodziny z małymi dziećmi, młodzież, biznesmeni, którzy pracują w hałasie, pośpiechu i stresie, więc podczas urlopu chcą cieszyć się ciszą i odosobnieniem. Z reguły wszyscy goście są zmotoryzowani — dodaje Grażyna Królak, kierownik w biurze podróży Gromada.

Czasem jednak turyści proszą o domki położone w pobliżu ośrodków wypoczynkowych, gdzie za dodatkową opłatę mogą się stołować i korzystać ze sprzętu sportowego.

Sezon wynajmu domków jest długi: od połowy czerwca do końca września. Można je wynająć na dowolną liczbę dni, jednak nie mniejszą niż trzy. Turyści widzą właściciela domu tylko w dniu przyjazdu, kiedy otrzymują od niego klucze, oraz przy wyjeździe. Zgoda na pozostawienie gości samym sobie jest jednym z warunków nawiązania współpracy z pośrednikiem.

— Nie przedłużamy współpracy z właścicielem domu, który podczas pobytu gości pojawia się, by np. skosić trawę, nie uzgodniwszy przedtem terminu — twierdzi Barbara Pawliczuk, kierownik działu turystyki krajowej i przyjazdowej w olsztyńskim biurze podróży Traveland.

O nawiązaniu współpracy decyduje przede wszystkim stan urządzeń sanitarnych domu, jego wygląd i wyposażenie. Domki muszą być zadbane, więc właściciele zabezpieczają się przed ewentualnymi zniszczeniami dokonanymi przez turystów. W dniu przyjazdu muszą oni wpłacić kaucję zwrotną (z reguły 200-300 zł).

— Goście zobowiązują się na piśmie, że w dniu wyjazdu pokryją koszty wszelkich zniszczeń. Oczywiście, nie bierzemy pod uwagę takich drobnostek, jak stłuczona szklanka — dodaje Emilia Pionke.

Wynajęcie domku to koszt rzędu 100-300 zł za dobę, w zależności od sezonu, wielkości i wyposażenia obiektu. Po odjęciu marży pośrednika właściciel zarabia 90-200 zł (minus VAT). Biura twierdzą, że jest to opłacalne, ponieważ dochód z wynajęcia domku na 2 tygodnie może pokryć roczne koszty jego eksploatacji.

— Poszukiwanie klientów na własną rękę jest kosztowne. Z własnej kieszeni trzeba opłacić druk materiałów informacyjnych i ogłoszeń w prasie. Dlatego zlecenie wynajmu pośrednikowi to czysty zysk dla właściciela domu. My wydajemy katalogi w trzech językach, zatrudniamy agentów promujących naszą ofertę i uczestniczymy w targach turystycznych — przekonuje Barbara Pawliczuk.