Credit Suisse dla krezusów

Eugeniusz Twaróg
opublikowano: 01-10-2009, 00:00

Polacy są już na tyle bogaci,

Numer jeden startuje w Polsce z bankowością prywatną

Polacy są już na tyle bogaci,

że chcą ich obsługiwać

największe banki prywatne

świata. Jeden z nich

otwiera oddział.

Pierwszy prywatny bank z prawdziwego zdarzenia wchodzi na polski rynek. Są już u nas forpoczty światowych gigantów wyspecjalizowanych w obsłudze bogaczy, ale działają głównie za pośrednictwem przedstawicielstw. Credit Suisse, największy bank prywatny na świecie, od razu otwiera oddział. Oficjalnie zrobi to za kilkanaście dni.

— Działalność przedstawicielstwa jest mocno ograniczona przepisami i sprowadza się w gruncie rzeczy do działań marketingowych. Przedstawiciel nie może ani oferować, ani sprzedawać produktów swojego banku. Jest to w zasadzie rozpoznanie rynku i prezentacja własnej marki i pierwszy krok do uruchomienia oddziału — mówi Władysław T. Bartoszewski, dyrektor generalny polskiego oddziału Credit Suisse (Luksemburg).

Teraz private

Szwajcarski bank nie musiał prowadzić rekonesansu, bo jest tutaj od kilkunastu lat. W Polsce zajmuje się bankowością inwestycyjną i zarządzaniem aktywami. Teraz pora na bankowość prywatną.

— W Niemczech, Francji czy Anglii klientami banków prywatnych są najczęściej osoby, które dziedziczą rodzinne fortuny od pokoleń. U nas majątki dopiero są gromadzone. Zamożnych klientów jest już tak wielu, że można im zaoferować bankowość prywatną z prawdziwego zdarzenia — mówi dyrektor Bartoszewski.

Szef oddziału Credit Suisse uważa, że to, co oferują polskie banki, bankowością prywatną nazwać nie można.

Zdrowy Biznes
Bądź na bieżąco z informacjami dotyczącymi wpływu pandemii koronawirusa na biznes oraz programów pomocowych
ZAPISZ MNIE
×
Zdrowy Biznes
autor: Katarzyna Latek
Wysyłany nieregularnie
Katarzyna Latek
Bądź na bieżąco z informacjami dotyczącymi wpływu pandemii koronawirusa na biznes oraz programów pomocowych
ZAPISZ MNIE
Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Nasz telefon kontaktowy to: +48 22 333 99 99. Nasz adres e-mail to: rodo@bonnier.pl. W naszej spółce mamy powołanego Inspektora Ochrony Danych, adres korespondencyjny: ul. Ludwika Narbutta 22 lok. 23, 02-541 Warszawa, e-mail: iod@bonnier.pl. Będziemy przetwarzać Pani/a dane osobowe by wysyłać do Pani/a nasze newslettery. Podstawą prawną przetwarzania będzie wyrażona przez Panią/Pana zgoda oraz nasz „prawnie uzasadniony interes”, który mamy w tym by przedstawiać Pani/u, jako naszemu klientowi, inne nasze oferty. Jeśli to będzie konieczne byśmy mogli wykonywać nasze usługi, Pani/a dane osobowe będą mogły być przekazywane następującym grupom osób: 1) naszym pracownikom lub współpracownikom na podstawie odrębnego upoważnienia, 2) podmiotom, którym zlecimy wykonywanie czynności przetwarzania danych, 3) innym odbiorcom np. kurierom, spółkom z naszej grupy kapitałowej, urzędom skarbowym. Pani/a dane osobowe będą przetwarzane do czasu wycofania wyrażonej zgody. Ma Pani/Pan prawo do: 1) żądania dostępu do treści danych osobowych, 2) ich sprostowania, 3) usunięcia, 4) ograniczenia przetwarzania, 5) przenoszenia danych, 6) wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania oraz 7) cofnięcia zgody (w przypadku jej wcześniejszego wyrażenia) w dowolnym momencie, a także 8) wniesienia skargi do organu nadzorczego (Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych). Podanie danych osobowych warunkuje zapisanie się na newsletter. Jest dobrowolne, ale ich niepodanie wykluczy możliwość świadczenia usługi. Pani/Pana dane osobowe mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania. Zautomatyzowane podejmowanie decyzji będzie się odbywało przy wykorzystaniu adekwatnych, statystycznych procedur. Celem takiego przetwarzania będzie wyłącznie optymalizacja kierowanej do Pani/Pana oferty naszych produktów lub usług.

— W Polsce przed 1989 r. istniały banki. Czy możemy je porównać do dzisiejszych? Nie. Podobnie jest z bankowością prywatną. To, że ktoś posługuje się tą nazwą, wcale nie znaczy, że jest bankiem prywatnym — mówi Władysław T. Bartoszewski.

Aaa, doradcę zatrudnię

O tym, że takich banków u nas nie ma, świadczyć mają problemy Credit Suisse z rekrutacją doradców.

— Bez problemu mogę wskazać pierwszorzędnych Polaków specjalistów od bankowości inwestycyjnej, ale nie od bankowości prywatnej. Po prostu nie mieli gdzie się tego nauczyć — wyjaśnia Władysław T. Bartoszewski.

W Londynie czy Zurychu trudno Polakowi zostać doradcą Niemca, Francuza, Anglika, gdyż nie rozumie narodowego charakteru klientów.

— Z tych samych powodów nie mogę w Warszawie zatrudnić Szwajcara czy Francuza — mówi dyrektor Bartoszewski.

Polska znalazła się w gronie kilku krajów (Chiny, Indie, Meksyk, Japonia), w których w ostatnich dwunastu miesiącach Credit Suisse rozpoczął działalność. W banku tym teoretycznie nie ma finansowej bariery wejścia dla klientów. Władysław T. Bartoszewski wyjaśnia jednak, że bankowość prywatna ma sens od 1 mln EUR. W Polsce osób z taką kasą jest niemało. Liczbę milionerów szacuje się na 50 tys., z czego kilka tysięcy to prawdziwi krezusi.

Obecnie Credit Suisse zatrudnia 20 osób, które będą się zajmować obsługą klientów zamożnych. Bank ma jeden oddział w Warszawie i na razie nie planuje kolejnych.

50 tys.

Tylu milionerów mieszka w Polsce, z czego kilka tysięcy to prawdziwi krezusi.

Eugeniusz Twaróg

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane